Fantazja, która wymyka się spod kontroli
Dla mnie to powieść zdecydowanie godna uwagi. Taka, o której chce się mówić. Taka, którą chce się polecać. I taka, która zostaje z czytelnikiem na długo. Dlatego też mogę śmiało powiedzieć, że „Więzień fantazji” zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To tytuł, który bez wahania trafia do czyt-NIKowej biblioteczki jako coś więcej niż tylko kolejna przeczytana historia. To książka, która coś wnosi. Która zostawia ślad.
Czasem wszystko zaczyna się od czegoś niemal niezauważalnego – jednego zdania rzuconego mimochodem, jednej myśli, która przemyka przez głowę i znika równie szybko, jak się pojawiła. W codziennym pędzie takie drobiazgi wydają się nie mieć znaczenia. Ot, słowa jak wiele innych. A jednak bywa tak, że właśnie ten jeden moment staje się początkiem czegoś znacznie większego. Niewinna wypowiedź zaczyna nabierać ciężaru, emocje przyklejają się do niej jak cień, a rzeczywistość powoli traci swoją oczywistą strukturę. Granica między tym, co wyobrażone, a tym, co realne, zaczyna się zacierać – niemal niezauważalnie, ale konsekwentnie. I właśnie w takiej przestrzeni porusza się „Więzień fantazji” Jakuba Relewicza – książka, która bierze na warsztat pozornie błahy impuls i rozciąga go do granic możliwości, pokazując, jak potężne konsekwencje może mieć coś, co początkowo wydaje się jedynie ulotną myślą. To opowieść niepokojąca i wciągająca, ale przede wszystkim taka, która nie daje o sobie zapomnieć. Zostaje z czytelnikiem na dłużej, wraca niespodziewanie i zmusza do zadawania pytań, które nie mają prostych odpowiedzi.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością autora – i nie mam zamiaru udawać chłodnego obserwatora. Jakub Relewicz zdobył moje czytelnicze serce i zaimponował kreatywnością pisarską już od pierwszych stron. Zachwycił mnie kunsztem tworzenia historii, które nie tylko się czyta, ale które się przeżywa. I co ważniejsze – które zostają w głowie na długo.
Punkt wyjścia jest prosty, a zarazem genialny w swojej prostocie. Wigilia. Czas bliskości, ciepła, rodzinnej atmosfery. I nagle – coś pęka. Marek Deja, informatyk, dzieli się z żoną mroczną fantazją, w której ją zabija, a potem odbiera życie sobie. Dla niego to tylko słowa. Może nieudany żart. Może próba rozładowania napięcia. Dla niej – coś znacznie poważniejszego. Coś, co wywołuje strach. I właśnie w tym momencie autor odpala literacką lawinę. Bo „Więzień fantazji” to nie jest zwykły thriller. To opowieść o granicy – cienkiej, niemal niewidocznej linii między tym, co myślimy, a tym, co robimy. Relewicz bierze na warsztat temat, który z pozoru wydaje się abstrakcyjny: czy można zostać ukaranym za myśli? I robi z tego historię, która wbija w fotel.
Kreatywność autora w budowaniu tej historii zasługuje na ogromne uznanie. To nie jest schematyczna fabuła, która idzie utartą ścieżką. To raczej literacka podróż, podczas której czytelnik krok po kroku odkrywa kolejne warstwy opowieści. Każdy rozdział coś zmienia. Każdy fragment dokłada nowy element do układanki. I nagle orientujesz się, że jesteś w środku czegoś znacznie większego, niż początkowo się wydawało.
Szczególnie mocno działa tutaj klimat. Ponury, momentami duszny obraz rzeczywistości, w której system prawny zaczyna wkraczać na terytorium, które dotąd wydawało się nietykalne – ludzkiej wyobraźni. Autor bardzo sprawnie prowadzi nas przez realia śledztwa, pokazując mechanizmy działania prokuratury, napięcia, wątpliwości, decyzje, które nie mają oczywistych odpowiedzi. Postać prokurator Ewy Barlewicz to jeden z najmocniejszych punktów tej historii. Nie jest jednowymiarowa. Nie jest ani zimną urzędniczką, ani naiwną idealistką. To ktoś, kto musi podejmować decyzje w świecie, gdzie granice zaczynają się rozmywać. I właśnie dzięki takim bohaterom ta historia nabiera wiarygodności.
Największą siłą tej książki jest coś innego – sposób, w jaki autor igra z czytelnikiem. Bo w pewnym momencie przestajesz być tylko odbiorcą. Zaczynasz się zastanawiać. Analizować. Zadawać sobie pytania, które nie są już tylko literackie. Czy myśli naprawdę są niewinne? Gdzie kończy się wolność jednostki? Czy strach może być wystarczającym powodem, by uruchomić machinę prawa? To właśnie sprawia, że „Więzień fantazji” staje się czymś więcej niż tylko dobrze napisanym thrillerem. To książka, która wchodzi pod skórę. Która zostaje w czytelniczej psychice i wraca w najmniej spodziewanych momentach.
Styl autora jest kolejnym atutem. Narracja jest płynna, dynamiczna, ale jednocześnie na tyle wyważona, że pozwala zatrzymać się przy ważniejszych momentach. Nie ma tu zbędnego przegadania. Nie ma sztucznego nadęcia. Jest za to konkret, emocje i świetne wyczucie tempa.
Relewicz doskonale wie, kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić. Kiedy pozwolić czytelnikowi odetchnąć, a kiedy wcisnąć go głębiej w fotel. I robi to z precyzją, która naprawdę imponuje.
Nie sposób też nie docenić samej konstrukcji historii. To nie jest opowieść, którą da się przewidzieć po kilku rozdziałach. Autor umiejętnie prowadzi nas przez kolejne zwroty akcji, budując napięcie aż do finału, który faktycznie potrafi zaskoczyć. I co ważne – nie jest to zaskoczenie na siłę. To naturalne domknięcie historii, które sprawia, że wszystko zaczyna układać się w spójną całość.
Dla mnie to powieść zdecydowanie godna uwagi. Taka, o której chce się mówić. Taka, którą chce się polecać. I taka, która zostaje z czytelnikiem na długo. Dlatego też mogę śmiało powiedzieć, że „Więzień fantazji” zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To tytuł, który bez wahania trafia do czyt-NIKowej biblioteczki jako coś więcej niż tylko kolejna przeczytana historia. To książka, która coś wnosi. Która zostawia ślad.
Jeśli szukasz thrillera, który nie tylko trzyma w napięciu, ale też zmusza do myślenia – to jest właśnie ten adres. Jeśli cenisz historie, które są inne, świeże i odważne w swojej konstrukcji – również się nie zawiedziesz. A jeśli, tak jak ja, lubisz książki, które po zakończeniu nie pozwalają o sobie zapomnieć… to przygotuj się na to, że „Więzień fantazji” zostanie z Tobą na dłużej, niż się spodziewasz.
Książka pt. „Więzień fantazji” ukazała się nakładem Wydawnictwa Asteryks