Recenzje

Hobby na wczoraj i chaos na dziś – Grejs w akcji!

Jeśli szukasz książki dla dziecka, która nie będzie nudna, przewidywalna ani „grzeczna” do bólu – to właśnie ją znalazłeś. A jeśli jesteś dorosłym, który chce na chwilę wrócić do świata dziecięcych emocji i bardziej beztroskich problemów – tym bardziej warto. Grejs ma przechlapane? Być może. Ale jedno jest pewne – czytelnik przy tej historii ma naprawdę świetny czas.

Nie trzeba wielkich słów, żeby powiedzieć, że ta książka po prostu działa. Od pierwszych stron wciąga w świat, który jest jednocześnie zabawny, lekko zwariowany i… zaskakująco bliski. „Gracja Koziołek. Mam przechlapane” autorstwa Justyny Drzewickiej to historia, która trafia w punkt – zarówno do młodszych czytelników, jak i tych trochę starszych, którzy z uśmiechem odnajdą w niej własne dziecięce rozterki.

Grejs, czyli Gracja Koziołek, to bohaterka, której nie sposób nie polubić. Ma w sobie energię, spontaniczność i ten typ uroczego chaosu, który sprawia, że co chwilę wpada w nowe tarapaty. A zaczyna się niewinnie – od potrzeby znalezienia hobby. I to nie byle kiedy, tylko natychmiast, najlepiej „na wczoraj”. Brzmi znajomo? Presja, oczekiwania, chęć bycia „jakimś” – to wszystko dostajemy tu podane w lekkiej, humorystycznej formie, która bawi, ale też gdzieś pod skórą zostawia drobną refleksję.

Autorka świetnie oddaje dziecięcy sposób myślenia. Pomysły Grejs – od wspinaczki po drzewach po marzenia o karierze wokalistki – są dokładnie takie, jakie powinny być: trochę naiwne, trochę szalone, ale przede wszystkim szczere. I właśnie ta szczerość sprawia, że historia nabiera autentyczności. Bo kto z nas nie próbował kiedyś czegoś tylko dlatego, że „wydawało się łatwe”?

Do tego dochodzi jeszcze wątek zdobywania pieniędzy na plac zabaw dla kóz – i tu zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Bo kiedy do dziecięcej determinacji dodamy obowiązki, rodzinne oczekiwania i niekończące się „muszę”, robi się naprawdę ciekawie. Szczególnie że mama Grejs dorzuca swoje trzy grosze, oczekując zdjęć do promocji agroturystyki. I nagle zamiast realizować plan, bohaterka krąży między jednym zadaniem a drugim, coraz bardziej zaplątana w swoje własne pomysły.

To, co mnie absolutnie kupiło w tej książce, to jej lekkość. Ale nie taka pusta, banalna lekkość – tylko taka, za którą stoi dobrze przemyślana historia i wyczucie rytmu. Justyna Drzewicka nie moralizuje, nie poucza na siłę. Zamiast tego pozwala czytelnikowi wejść w świat Grejs i samodzielnie przeżyć tę przygodę. Śmiech pojawia się naturalnie, a emocje – choć podane delikatnie – są autentyczne.

Ogromnym plusem jest też język. Prosty, żywy, momentami wręcz rozmowny. Taki, który sprawia, że czytelnik czuje się, jakby ktoś opowiadał mu historię tuż obok, siedząc na kanapie. To właśnie ten styl sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. 

Nie da się też nie wspomnieć o klimacie tej opowieści. Agroturystyka, kozy, drzewa, codzienne drobiazgi – wszystko to tworzy tło, które jest ciepłe, swojskie i przyjemne. A jednocześnie pełne możliwości do przeżywania małych (i trochę większych) przygód. To świat, w którym zwykły dzień może zamienić się w coś naprawdę wyjątkowego – wystarczy odrobina wyobraźni. A tej Grejs zdecydowanie nie brakuje.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Justyny Drzewickiej i już teraz wiem, że nie ostatnie. Jest w tej historii coś, co zostaje z czytelnikiem – może to humor, może energia bohaterki, a może po prostu przypomnienie, że nie trzeba być idealnym, żeby być… wystarczającym. I że czasem największe „przechlapane” prowadzi do najlepszych odkryć.

Nie ukrywam – ta książka zdobywa moje czytelnicze uznanie. I to takie szczere, bez cienia wątpliwości. Bo choć skierowana jest do młodszego odbiorcy, ma w sobie uniwersalność, która sprawia, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Uśmiech, wzruszenie, odrobinę chaosu i sporo dobrej energii. Dlatego bez wahania przyznaję jej miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. Bo to jedna z tych historii, które nie tylko się czyta, ale też przeżywa. I do których chce się wracać – choćby po to, żeby znów poczuć ten lekki, przyjemny klimat i przypomnieć sobie, jak to jest patrzeć na świat oczami pełnymi ciekawości.

Jeśli szukasz książki dla dziecka, która nie będzie nudna, przewidywalna ani „grzeczna” do bólu – to właśnie ją znalazłeś. A jeśli jesteś dorosłym, który chce na chwilę wrócić do świata dziecięcych emocji i bardziej beztroskich problemów – tym bardziej warto. Grejs ma przechlapane? Być może. Ale jedno jest pewne – czytelnik przy tej historii ma naprawdę świetny czas.

Książka pt. „Gracja Koziołek. Mam przechlapane” ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak Emotikon

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…