Recenzje

Gdy wyobraźnia staje się schronieniem

Nie bez powodu mówi się, że w historii tej bohaterki autorka zawarła wiele własnych doświadczeń. Widać tu bardzo osobisty ton – opowieść o dziewczynce, która próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie i odkrywa, że jej największym skarbem jest wyobraźnia oraz wrażliwość. Podczas lektury wielokrotnie łapałem się na tym, że uśmiecham się pod nosem, a chwilę później robi się we mnie cicho i refleksyjnie. To książka, która nie krzyczy emocjami – ona je delikatnie podszeptuje. I właśnie dlatego działa.

Twórczość Lucy Maud Montgomery od lat kojarzy się czytelnikom z ciepłem, wrażliwością i bohaterkami, które mimo młodego wieku potrafią patrzeć na świat z niezwykłą dojrzałością. W przypadku powieści „Emily ze Srebrnego Nowiu” dostajemy jednak coś jeszcze – historię bardziej osobistą, momentami delikatnie melancholijną, a przy tym niezwykle inspirującą. To książka, która potrafi otulić czytelnika spokojem, ale jednocześnie przypomina, jak trudne potrafi być dorastanie.

Poznajemy dziesięcioletnią Emily Starr w chwili, gdy jej świat rozpada się na kawałki. Po śmierci ukochanego ojca dziewczynka trafia do Srebrnego Nowiu – domu rodziny swojej zmarłej matki. Nowe miejsce nie przypomina jednak ciepłego gniazda, które znała wcześniej. Wita ją surowa ciotka Elizabeth, dla której zasady są ważniejsze niż spontaniczność, serdeczna i łagodna ciotka Laura oraz nieco ekscentryczny wujek Jimmy – poeta o wielkim sercu.

Już od pierwszych stron widać, że Emily nie jest zwyczajną dziewczynką. Ma ogromną wyobraźnię, potrafi dostrzegać piękno w najdrobniejszych szczegółach i niezwykle intensywnie przeżywa emocje. Montgomery świetnie pokazuje ten moment dzieciństwa, kiedy świat bywa jednocześnie fascynujący i bolesny. Emily nie tylko musi odnaleźć się w nowym domu i nowych zasadach, ale także nauczyć się żyć z poczuciem straty. To właśnie w takich chwilach pojawia się jej największa siła – pisanie. Dziewczynka zaczyna przelewać swoje myśli na papier. Pisze listy do zmarłego ojca, próbuje tworzyć wiersze i pierwsze opowiadania. W tych zapiskach kryje się wszystko: tęsknota, bunt, marzenia i nadzieje. Montgomery bardzo pięknie pokazuje, jak literatura może stać się dla młodego człowieka schronieniem. Pisanie jest dla Emily nie tylko pasją – jest sposobem na przetrwanie.

Ogromnym atutem tej powieści są również bohaterowie drugoplanowi. Wujek Jimmy, ze swoją poetycką duszą, wnosi do historii mnóstwo ciepła i humoru. Ciotka Laura staje się dla Emily kimś w rodzaju bezpiecznej przystani. Nawet surowa ciotka Elizabeth z czasem przestaje być jednowymiarową postacią – dostrzegamy w niej więcej niż tylko chłód i dyscyplinę.

Ważną rolę odgrywają także przyjaźnie Emily. Szczególnie relacja z Ilse – dziewczynką skrywającą bolesną tajemnicę dotyczącą zniknięcia jej matki. To jeden z tych wątków, które sprawiają, że książka nabiera dodatkowej głębi. Emily, kierowana ciekawością i empatią, próbuje zrozumieć historię, o której dorośli nie chcą mówić. Dzięki temu uczy się czegoś niezwykle ważnego – że prawda bywa trudna, ale warto jej szukać.

W tej powieści nie ma spektakularnej akcji ani dramatycznych zwrotów fabularnych rodem z sensacji. Zamiast tego dostajemy historię codzienności: szkolnych sukcesów i porażek, pierwszych przyjaźni, momentów zwątpienia i małych triumfów. I właśnie w tej zwyczajności tkwi największa siła tej książki.

Lucy Maud Montgomery pisze z ogromną czułością dla swoich bohaterów. Potrafi uchwycić drobiazgi, które budują atmosferę: szum drzew, zapach letniego powietrza, ciszę starego domu. Dzięki temu czytelnik naprawdę czuje, jakby znalazł się w Srebrnym Nowiu razem z Emily.

Nie bez powodu mówi się, że w historii tej bohaterki autorka zawarła wiele własnych doświadczeń. Widać tu bardzo osobisty ton – opowieść o dziewczynce, która próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie i odkrywa, że jej największym skarbem jest wyobraźnia oraz wrażliwość. Podczas lektury wielokrotnie łapałem się na tym, że uśmiecham się pod nosem, a chwilę później robi się we mnie cicho i refleksyjnie. To książka, która nie krzyczy emocjami – ona je delikatnie podszeptuje. I właśnie dlatego działa.

„Emily ze Srebrnego Nowiu” przypomina, że dorastanie to nie tylko zdobywanie doświadczeń, ale też nieustanne poszukiwanie siebie. Czasem wbrew oczekiwaniom innych. Czasem wbrew własnym lękom. Dla mnie ta powieść okazała się niezwykle ciepłym i mądrym spotkaniem z literaturą, która potrafi być jednocześnie lekka i głęboka. To jedna z tych książek, które czyta się z przyjemnością. Dlatego z ogromną radością i prawdziwą czytelniczą satysfakcją przyznaję, że ta historia zdobywa moje pełne uznanie. Bez wahania i z wielką przyjemnością umieszczam tę książkę na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Bo to opowieść, która przypomina, że czasem największa magia kryje się w wyobraźni małej dziewczynki z zeszytem w dłoni.

Książka pt. „Emily ze Srebrnego Nowiu” ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…