3 Szoty z Błażejem Kotowiczem
…Pisząc tę książkę, chciałem nie tylko odtworzyć fakty, ale poczuć tamten świat – i dlatego sięgnąłem także po technologię: sztuczną inteligencję, archiwa cyfrowe, zdjęcia, które na nowo ożyły. To był dla mnie sposób, by zbliżyć się do ludzi sprzed stu lat…
Czyt-NIK: „Epoka skrajności” to książka inna niż inne. To tytuł, który przykuł moją czytelniczą uwagę. Przyznam szczerze, że przyspawał Pan moją ciekawość już od pierwszego dotknięcia tej książki. Proszę zdradzić, co takiego sprawia, że czytelnik nie oderwie się od lektury tej książki?
Błażej Kotowicz: Dla mnie „Epoka Skrajności” to nie tylko książka o mrocznych zbrodniach, ale próba zmierzenia się z pytaniem: jak społeczeństwo reaguje, kiedy zło wchodzi do codzienności? Chciałem, aby czytelnik poczuł, że ta opowieść dotyczy także nas – bo przecież zło nie przychodzi znikąd, rodzi się w pęknięciach codzienności, w biedzie, w braku nadziei, w zaniedbaniu. Myślę, że właśnie to sprawia, że trudno się oderwać od lektury – bo to nie jest tylko historia „tamtych ludzi”, to także historia o nas.
Czyt-NIK: „Epoka skrajności” to zdecydowanie książka napisana z drobiazgowym wyczuciem i wczuciem się w klimat ludzkich dewiacji, które niczym mrok spowiły społeczność Republiki Weimarskiej. Zaprasza nas Pan do odkrywania osobowości czarnych niczym najmocniejsza kawa. Osobowości „osmolonych” w kotle najczarniejszych i najmroczniejszych cech, które są wizytówką ludzi, o których historia nie zapomniała. Co sprawiło, że postanowił Pan w swej twórczości pochylić się nad tą mroczną historią?
Błażej Kotowicz: Zawsze ciągnęło mnie do momentów, w których historia i psychologia się spotykają. Republika Weimarska jest dla mnie jednym z najbardziej fascynujących okresów – bo była pełna kontrastów. Z jednej strony – jazz, ekspresjonizm, sztuka i kino. Z drugiej – głód, bieda i polityczny chaos. Kiedy spojrzałem na biografie takich osób jak Haarmann czy Kürten, zobaczyłem, że oni są nie tylko „potworami”, ale też produktem tej epoki. To w nich odbija się dramat społeczeństwa, które straciło równowagę. Pisząc tę książkę, chciałem nie tylko odtworzyć fakty, ale poczuć tamten świat – i dlatego sięgnąłem także po technologię: sztuczną inteligencję, archiwa cyfrowe, zdjęcia, które na nowo ożyły. To był dla mnie sposób, by zbliżyć się do ludzi sprzed stu lat.
Czyt-NIK: „Epoka skrajności” to zdecydowanie książka, którą zapisał się Pan w mej czytelniczej pamięci. Proszę zdradzić, czy pisze Pan kolejną? Jakie są Pana pisarskie plany?
Błażej Kotowicz: Pisanie „Epoki Skrajności” było dla mnie osobistą podróżą – i wiem, że nie chcę na niej poprzestać. Mam w głowie kolejne tematy, które, podobnie jak ta książka, łączą historię, psychologię i pytania o ludzką naturę. Nie mogę jeszcze zdradzić szczegółów, ale wiem jedno – dopóki będą pytania o to, skąd bierze się zło i jak wpływa na nas historia, dopóty będę chciał o tym pisać.