Recenzje

Michael „Mitt” Fuller – nowe nazwisko w thrillerze medycznym

Przyznam szczerze, że Robin Cook zaintrygował mnie tą historią, tak bardzo, że zapomniałem o swych obowiązkach, zaniedbując je na całego. Ale Żona wybaczyła mi ten występek, ponieważ zależało Jej na tym, abym jak najszybciej przeczytał książkę, a Ona sama mogła wówczas zanurzyć się w lekturze. I oczywiście również zaniedbać swoje obowiązki. Zatem w tym zakresie remis, a zwycięzcą jest ponownie Robin Cook.

Michael „Mitt” Fuller to nowe nazwisko w thrillerze medycznym. Robin Cook to pisarz, którego nie trzeba przedstawiać miłośnikom gatunku. To nazwisko, które w tymże gatunku dokonało rewolucji. Ba Robin Cook go stworzył i wszystko, co czyni, prowadzi do jego rozwoju, urozmaicenia. Tak właśnie jest z każdą książką mistrza. Ta najnowsza pt. „Szpital Bellevue” jest potwierdzeniem wysokiej klasy mistrza thrillera medycznego. Amerykański pisarz dał życie nowemu bohaterowi, a nam miłośnikom jego twórczości ofiarował kolejną dawkę mocnych wrażeń. Wrażeń, które niczym szczepionka rozlewają się w naszych czytelniczych mięśniach, napiętych do granic możliwości, podczas gdy odkrywamy kolejne karty historii wykreowanej z kunsztem tworzenia.

Robin Cook zdecydowanie zasługuje na uznanie. Autor nie kroczy utartymi ścieżkami, które już dawno zagwarantowały mu podium wśród miłośników thrillerów medycznych. Pisarz zdobył należną sławę kreacją Jacka Stapletona i Laurie Montgomery. Co ważne nie odcina kuponów od sławy, lecz z dbałością o swojego czytelnika zaprasza go do poznania nowego bohatera, który w mojej opinii ma szansę na kolejne historie. Michael „Mitt” Fuller – zdecydowanie warto go poznać. Warto zrobić dla niego miejsce w zestawieniu bohaterów literackich. A już na pewno warto dla tej książki zrobić miejsce na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek.

Michael „Mitt” Fuller trafia do Szpitala Bellevue. Nie jako pacjent, lecz jako lekarz rozpoczynający rezydenturę na oddziale chirurgii. Niestety jego pacjenci umierają w tajemniczych okolicznościach. A jeśli dodam, że uwagę Fullera przykuwa dawny szpital psychiatryczny, to jeszcze bardziej podgrzeję Waszą ciekawość. Przyznam szczerze, że Robin Cook zaintrygował mnie tą historią, tak bardzo, że zapomniałem o swych obowiązkach, zaniedbując je na całego. Ale Żona wybaczyła mi ten występek, ponieważ zależało Jej na tym, abym jak najszybciej przeczytał książkę, a Ona sama mogła wówczas zanurzyć się w lekturze. I oczywiście również zaniedbać swoje obowiązki. Zatem w tym zakresie remis, a zwycięzcą jest ponownie Robin Cook i każdy, kto sięgnie, sięgnął i sięgać będzie po jego książki. Ta najnowsza, to kolejne potwierdzenie słuszności mianowania amerykańskiego pisarza tytułem mistrza thrillera medycznego.

Książka „Szpital Bellevue” ukazała się nakładem Domu Wydawniczego Rebis

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…