3 Szoty z Agnieszką Mielą
…Ścieki odsłonią przed Wami nie tylko brud i zgniliznę, ale przede wszystkim złożoność ludzkiej natury w środowisku, w którym zachowanie człowieczeństwa bardziej komplikuje niż ułatwia życie. Nie zabraknie też solidnej porcji czarnego humoru, który wprowadza sporo równowagi do tej opowieści…
Czyt-NIK: Okładka Pani najnowszej książki nie pozwala oderwać od niej wzroku. Historia za nią zawarta nie pozwala wypuścić tej powieści z rąk. Natomiast historia przez Panią stworzona nie pozwala nam się nudzić, gdyż wiele się dzieje. Proszę zdradzić dlaczego warto wybrać się do Ścieków i sięgnąć po książkę „Dzieciołap”?
Agnieszka Miela: “Dzieciołap” może przypaść do gustu czytelnikom, którzy lubią moralnie szarych, zupełnie nieidealnych bohaterów oraz historie z drugim dnem. Jeśli nie przeszkadza wam mrok oraz groza i chcecie posmakować ich wszystkimi zmysłami, a jednocześnie nie macie ochoty na typowy horror, to może być książka dla was. Ścieki odsłonią przed Wami nie tylko brud i zgniliznę, ale przede wszystkim złożoność ludzkiej natury w środowisku, w którym zachowanie człowieczeństwa bardziej komplikuje niż ułatwia życie. Nie zabraknie też solidnej porcji czarnego humoru, który wprowadza sporo równowagi do tej opowieści.
Czyt-NIK: „Dzieciołap” to niezwykle mroczna i elektryzująca historia. Czytanie tej książki jest niczym rozszyfrowywanie enigmy, każda strona tej powieści prowadzi nas ku otchłani, a im dalej, tym bardziej zatracamy się w eksploracji tejże historii. Ciekaw jestem, jak określiłaby Pani proces tworzenia, pisania tak intrygującej historii, którą odnajdziemy na kartach Pani najnowszej książki?
Agnieszka Miela: Kiedyś w ramach literackiej rozgrzewki stworzyłam krótki fragment z udziałem starego, zmęczonego życiem ożywieńca, jednak chociaż bardzo polubiłam tę postać, to nie miałam żadnego pomysłu na jej historię. Kilka miesięcy później moja córka zaliczyła kolejny skok rozwojowy: zaczęła nagle używać bardzo dojrzałego słownictwa, a jej językowe złośliwości i bardzo wymowna mimika wydawały się zupełnie niepasujące do wieku. W ten sposób zrodziła mi się wizja Raon, która idealnie dopełniła Samuela. Cała reszta, główny wątek fabularny, pomysł na Ścieki i ich mieszkańców, przyszła do mnie naturalnie. “Dzieciołap” po prostu pojawił się w mojej głowie i napierał tak mocno, aż pozwoliłam mu w pełni zaistnieć.
Czyt-NIK: „Dzieciołap” to pierwsza Pani książka po którą sięgnąłem. I przyznam szczerze, że zafascynowany Pani pisarskim stylem, chętnie sięgnę po następne i też te wcześniejsze. W jakiej kolejności najlepiej czytać Pani książki i kiedy będzie następna?
Agnieszka Miela: Na ten moment najlepiej zacząć lekturę od trylogii “Dzieci Starych Bogów”, czyli kolejno “Śmiechu diabła”, “Grzechów ojców” i “Krwi wilka”. Jej znajomość nie jest niezbędna, by dobrze bawić się podczas czytania “Dzieciołapa”, ale może rzucić nieco więcej światła na niektóre wątki czy postaci z mojej najnowszej książki. Od razu uprzedzę jednak, że trylogia realizuje mój szalony pomysł powolnego otwierania ludzi na elementy horroru. O ile pierwszy tom zdaje się opierać na motywach klasycznego fantasy, tak drugi jest dość bogaty w elementy horroru psychologicznego, zaś trzeci to już dość krwawa jazda bez trzymanki. Obecnie pracuję nad moją piątą książką, znów zupełnie inną tematycznie od pozostałych, której głównym bohaterem jest młody, wystawiony na moralne próby chirurg. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła wysłać tekst do wydawcy, a potem zobaczymy co dalej. Ostatecznie to zainteresowanie czytelników określi, czy na rynku jest jeszcze miejsce na moje książki.