Patrząc z góry, nabieramy dystansu
Przyznam szczerze, że doskonale wiem, co bohater (a przede wszystkim autor go tworzący) miał na myśli, gdyż dla mnie każde wyjście w góry jest również wyjściem naprzeciw siebie, swoich życiowych przemyśleń. Tak naprawdę całym sobą (po)czułem to, co Przemysław K. Paszowski chciał przekazać czytelnikom. To, co przelewając na papier, chciał nam uświadomić. To bez wątpienia czyni tę książkę wartościową, nie pod kątem finansowym, lecz życiowym, duchowym, filozoficznym. Po prostu po tę książkę warto sięgnąć.
Gdy po raz pierwszy spojrzałem na tę książkę, poczułem przypływ pozytywnej energii. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że to, co ukryte za jej okładką ma ogromną wartość płynąca z przesłania w zawartej historii. Historii, którą Przemysław K. Paszowski zapisał na kartach swej drugiej powieści. „Cień wielkiej doliny” to bez wątpienia książka, której nie można przypisać do jednego gatunku. To mija się z celem bowiem, to, co zapisane na jej kartach jest połączeniem psychologii i filozofii życia z powieścią podróżniczą jakże życiową. To doskonałe połączenie, które dla czytelnika jest wyprawą życia pozwalającą spojrzeć na nie z góry, nabrać dystansu, powietrza, aby móc w przyszłości żyć pełną piersią.
„Cień wielkiej doliny” to tytuł, który zainteresuje każdego czytelnika ceniącego sobie mądre, wartościowe treści pozwalające odetchnąć od życiowego zgiełku, czy też podołać demonom przeszłości, które często wracają niczym bumerang. Przemysław K. Paszowski z delikatnością słowa, wyrazu podejmuje temat ważny, nieraz i bolesny. Jednak bardzo dobrze się stało, że książka ta ujrzała światło dzienne i zaistniała w polskiej literaturze. Dodając jej wartości, a co najważniejsze wiatru w życiowe żagle niejednemu „zbłąkanemu czytelnikowi”.
Otwierając się na lekturę tej książki, poznajemy historię Kacpra. Mężczyzna może powiedzieć o sobie, że jest człowiekiem sukcesu. Niestety jedna decyzja sprawia, że jego życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, wszystko wali się w gruz. Wyprawa w góry, zmierzenie się z najtrudniejszymi polskimi szlakami jest dla Kacpra, nie tylko próbą siły, chęcią sprawdzenia się, lecz przede wszystkim życiowym resetem.
Przyznam szczerze, że doskonale wiem, co bohater (a przede wszystkim autor go tworzący) miał na myśli, gdyż dla mnie każde wyjście w góry jest również wyjściem naprzeciw siebie, swoich życiowych przemyśleń. Tak naprawdę całym sobą (po)czułem to, co Przemysław K. Paszowski chciał przekazać czytelnikom. To, co przelewając na papier, chciał nam uświadomić. To bez wątpienia czyni tę książkę wartościową, nie pod kątem finansowym, lecz życiowym, duchowym, filozoficznym. Po prostu po tę książkę warto sięgnąć.
Czy Kacper zdołał dotrzeć na szczyt swoich życiowych refleksji? Czy zdołał uporać się z demonami przeszłości i czy dał radę poskładać wszystko w jedną całość? Czyt-NIK już wie. Jedyne czego nie wiem, to czy może już kiedyś na górskim szlaku mijałem się z Przemysławem K. Paszowskim? A może kiedyś będę się mijał? Wówczas przybiję piątkę i powiem głośno, że „Cień wielkiej doliny” to lawina emocji, które napawają czytelnika życiowymi refleksjami. A Ty Drogi Czytelniku, jeśli jesteś na etapie poszukiwania swej życiowej drogi, to nie zbaczaj z kursu, tylko namierz ten tytuł i wpisz na listę „do przeczytania”.
Książka „Cień wielkiej doliny” dostępna jest tutaj