3 Szoty z Mają Wesołowską
…Trzecia książka jest już praktycznie gotowa, pracuję nad ostatnim rozdziałem. Będzie to książka obyczajowa z wątkami historycznymi, historia kilku pokoleń zamieszkujących Dolny Śląsk. Sama pochodzę z Kotliny Jeleniogórskiej. Ale żeby tradycji stało się zadość i aby zachęcić czytelników do sięgnięcia po ten tytuł, zdradzę, że moja bohaterka znajdzie się w środku dziwnych wydarzeń – głosy, zjawy, stary dom, tajemnice…
Czyt-NIK: „Czarna łabędzie martwe łabędzie” to mocna historia. To mocne uderzenie. Mocna rzecz. I chyba nie odnajdę w swym słowniczku mocy słowa, którym opisałbym siłę uderzenia, którą książką „Czarne łabędzie martwe łabędzie” trafiła w moje najczulsze włókna emocji. Proszę w kilku słowach dodać argumenty przemawiające za tym, aby sięgnąć po tę książkę.
Maja Wesołowska: Przede wszystkim dlatego, że opowiedziana przeze mnie historia może dotyczyć każdego, bardziej lub mniej bezpośrednio. Każdy z nas może stanąć przed wyborem – chcieć się zemścić za odniesione krzywdy albo zostawić to za sobą. Tylko, co dalej? Żyć z poczuciem, że nie rozwiązaliśmy tej sprawy, a może wziąć odwet, ale skazać się na życie bez przyszłości? Książka jest kryminałem, więc prócz dylematów psychologicznych mamy tu też morderstwa, szantaż, pojedynek twarzą w twarz, a nawet pościg!
Czyt-NIK: „Czarne łabędzie martwe łabędzie” to jedna z najmocniejszych historii, którą poznałem. To książka adresowana do osób dorosłych, o mocnych nerwach. Co sprawiło, że postanowiła Pani zapisać na kartach tak mocną historię?
Maja Wesołowska: Myślę, że każdy pisarz czerpie trochę z wyobraźni, a trochę z własnych doświadczeń. Niektóre elementy nakreśliłam opierając się luźno na przeżyciach własnych oraz osób, które znam. Potem dodałam typowe dla kryminału elementy oraz motyw rodem z „Psychozy” Hitchcocka – podglądanie przez dziurkę. Ale pierwsze, co mnie zainspirowało, to była para łabędzi, które zamieszkiwały staw niedaleko mojego domu. Któregoś dnia przyszło mi do głowy: „A co, gdyby te białe, piękne, delikatne łabędzie stały się symbolem czegoś odwrotnego, ciemnego, złego?” – i w ten sposób miałam już pomysł na książkę.
Czyt-NIK: Debiutowała Pani książką „Noc na Perle Zachodu”. „Czarne łabędzie martwe łabędzie” to Pani druga książka. Proszę zdradzić, czy kiełkuje w Pani pisarskiej wyobraźni trzeci tytuł?
Maja Wesołowska: Trzecia książka jest już praktycznie gotowa, pracuję nad ostatnim rozdziałem. Będzie to książka obyczajowa z wątkami historycznymi, historia kilku pokoleń zamieszkujących Dolny Śląsk. Sama pochodzę z Kotliny Jeleniogórskiej. Ale żeby tradycji stało się zadość i aby zachęcić czytelników do sięgnięcia po ten tytuł, zdradzę, że moja bohaterka znajdzie się w środku dziwnych wydarzeń – głosy, zjawy, stary dom, tajemnice… Emocji na pewno nie zabraknie! Roboczy tytuł książki to „Odwrócić fatum” – mam nadzieję, że mojemu wydawnictwu ta nazwa się spodoba. Zachęcam do śledzenia mojego profilu na FB!
