Wywiady

Wywiad z RAFAŁEM BARNASIEM

Rafał Barnaś – urodził się w 1983 roku. Historyk, absolwent Wydziału Bezpieczeństwa Narodowego w Akademii Obrony Narodowej, studiował podstawy psychoterapii psychoanalitycznej w Krakowskiej Szkole Psychoterapii Psychoanalitycznej i Holmes College w Sydney. Autor powieści „Młodzieniec” opowiadającej hipotetyczne powojenne losy obrazu „Portret młodzieńca” pędzla Rafaela. Współautor biografii „Szpieg. Najstarszy zawód świata” o działalności szpiegowskiej doktora Edwarda Kotowskiego w Watykanie. Z zamiłowania podróżnik. Zwiedził ponad 50 krajów na sześciu kontynentach.

Zapraszam do wywiadu z Autorem książki „Trujące akta”.

Pierwszy raz na temat Pana książki rozmawialiśmy we wrześniu 2019 roku. Pół roku później książka ukazuje się nakładem Wydawnictwa Poligraf. Proszę przyznać, jak długo pracował Pan nad jej powstaniem?

R.B: Książka powstała w ciągu roku.

„Trujące akta” poruszają bardzo ważny i zarazem delikatny temat. Zważając na fakt, iż temat jest niewygodny dla elit politycznych, zbieranie informacji do jej napisania, to trudna praca. Czy spotkał Pan się z murem milczenia, lub też naciskami o „odpuszczeniu sobie”?

R.B: Nie było żadnych nacisków z jednego prostego powodu. Głos jednostki w tym przypadku to głos wołającego na pustyni. Każdy z tych, którzy mają coś za uszami w tej sprawie, czyli w głównej mierze politycy – dobrze o tym wiedzą. Zwykły człowiek nawet jeśli chce coś nagłośnić nie ma do tego instrumentów. Możliwość przebicia się z informacją do szerszego grona jest bardzo trudna. Z informacją niewygodną dla establishmentu praktycznie jest to niemożliwe. Załóżmy, że jakimś cudem udałoby się dotrzeć jednostce do szerszego grona odbiorców z przekazem zgodnym z polską racją stanu a nie układów politycznych czy gospodarczych. Co wtedy ?   Proszę mi wierzyć, że od razu znalazłyby jakieś dokumenty, że dziadek czy pradziadek był komunistą, prababka sprzyjała caratowi, a jakiś inny przodek wyjeżdżał na zachód w czasach socjalizmu itd. Dlatego do głosu jako tzw. „źródła niezależne” i opozycyjne dopuszczani są karierowicze, których łatwo prowadzić na sznurku i nawet nie trzeba szukać na nich „trujących akt” by dewaluować. Te czekają na prawdziwych obrońców polskiej racji stanu, których głos stanie się słyszalny.

Pana książka jest próbą odpowiedzi na bardzo ważne pytania? Czy to jedyne pytania, która Pana nurtują, czy być może w kolejnej książce zada Pan kolejne niewygodne pytania?

R.B: Im dłużej zajmuję się tematyką służb specjalnych i ogólnie rozumianym bezpieczeństwem państwa to pojawia się coraz więcej pytań. Świat który widzę z tej nowej perspektywy ma się nijak do tego czym jesteśmy karmieni w środkach masowego przekazu. W kolejnej książce odpowiedzi na niewygodne pytania również nie zabraknie.

Pisze Pan, że „Trujące akta” nie powstałyby, gdyby nie Jakow N. vel Jakub K. Proszę przyznać, jaki wkład w napisanie tej książki ma ekspert do spraw bezpieczeństwa narodowego?

R.B: Jego wkład w powstanie książki jest ogromny. Wiele historii opisanych w książce inspirowanych jest jego doświadczeniami jako lekarza i dyplomaty. Osoby występujące w książce mają swoje archetypy w rzeczywistości.

Pisze Pan o upadku polskiego systemu obrony przeciwrakietowej. Zadaje Pan również pytanie czy nasze państwo jest przygotowane na wypadek ataku terrorystycznego? Proszę powiedzieć, czy żyjemy w bezpiecznym kraju? Czy możemy spać spokojnie?

R.B: Musimy rozgraniczyć tutaj dwie sprawy. System obrony przeciwrakietowej jako gwarant bezpieczeństwa w sferze obronności i funkcjonowania służb wywiadu i kontrwywiadu jako naszego bezpieczeństwa w sferze antyterroryzmu. I w jednym i w drugim przypadku nie wygląda to dobrze. Wojsko Polskie dogorywa po katastrofalnej polityce jaka była prowadzona od co najmniej 20 lat. Szumnie reklamowany w mediach zakup F-35 z punktu widzenia obronności nie ma żadnego znaczenia. Przede wszystkim dlatego, że nie mamy systemu obrony przeciw-powietrznej. Poza tym umowa z Lockheed Martin została podpisana bez przetargu po zawyżonej cenie. Służby z kolei przeżywają ogromny kryzys być może największy po 1989 roku. Morale jest na niskim poziomie a doświadczeni oficerowie którzy powinni przekazywać swą wiedze i doświadczenie młodszym pokoleniom zostali odsunięci od służby. Odpowiadając na Pana pytanie – nie mamy podstaw by czuć się bezpiecznie.

W „Trujących aktach” wiele uwagi poświęca Pan okultyzmowi oraz czarnej arystokracji. Proszę powiedzieć, w jaki sposób polityka wykorzystuje okultyzm i czym jest czarna arystokracja?

R.B: Politycy nie rozumieją okultyzmu i nie wykorzystują go,  są najsłabszym ogniwem w systemie sprawowania władzy. Są narzędziem którym łatwo sterować poprzez stanowiska i pieniądze. Okultyzm dotyczy tych którzy sprawują realna władzę – czarnej szlachty, która jest opisana w książce. Jest on gwarantem kontynuacji kapitału i władzy a obrzędy powodują, że kapitał i władza są konsolidowane z pokolenia na pokolenie i nie ulegają rozproszeniu przez setki, a nawet tysiące lat.

„Trujące akta” nie przechodzą również obojętnie wobec tematu odtajnienia akt IPN. Jest Pan historykiem oraz absolwentem Akademii Obrony Narodowej. Proszę przyznać, jako historyk, jakie skutki dla naszego kraju miało odtajnienie tych teczek?

R.B: Z pełną odpowiedzialnością muszę powiedzieć, że odtajnienie akt IPN wyrządziło ogromne szkody dla polskiej racji stanu. Osobiście zajmowałem się sprawą płk Edwarda Kotowskiego i byłego nuncjusza apostolskiego w Polsce – Józefa Kowalczyka, pomówionych przez pewnego lustratora celebrytę. Jak się później okazało – bezpodstawnie. Polscy politycy – być może inspirowani przez obce służby – sprawili, że nasz kraj stał się nieobliczalny i stracił wiarygodność na arenie międzynarodowej. Jesteśmy jedynym krajem na świecie który odtajnił tajne dokumenty i tym samym zatracił poczucie racji stanu. Praca wielu oficerów wywiadu – często z narażeniem życia – została zaprzepaszczona.

Z zamiłowania jest Pan podróżnikiem. Zwiedził Pan ponad 50 krajów na sześciu kontynentach. Proszę powiedzieć w jakim kraju chciałby Pan zamieszkać na stałe?

R.B: Szczerze mówiąc nie znam odpowiedzi na to pytanie. Każde miejsce ma w sobie coś unikalnego, wyjątkowego i innego niż pozostałe. Gdybym miał taką możliwość to zimę spędzałbym na Hawajach, wiosnę w Buenos Aires, lato w Polsce a jesień w Sydney.

„Trujące akta” to trzecia Pana książka. Wcześniej był „Młodzieniec”. Jest Pan współautorem biografii „Szpieg. Najstarszy zawód świata”. Ciekaw jestem, kiedy pojawi się Pana kolejna książka?

R.B: Obecnie pracuję nad książką wspólnie z pułkownikiem Eugeniuszem Bossartem – legendarnym oficerem służb, rezydentem wywiadu w Berlinie Wschodnim i byłym Komendantem Podyplomowego Studium Wywiadu-OKKW w Starych Kiejkutach. Książka ukaże się jesienią tego roku. Ponadto z Jakowem N.  zbieram materiały do kontynuacji „Trujących akt” książki zatytułowanej „Brama Wenecka” która ukaże się w przyszłym roku.

DZIĘKUJĘ BARDZO ZA ROZMOWĘ. ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…