Wywiady

Wywiad z IZABELĄ JANISZEWSKĄ

Izabela Janiszewska –  urodziła się w 1983 roku. Dziennikarka prasowa i telewizyjna, przez wiele lat pracowała dla cenionych stacji i magazynów, gdzie przygotowywała reportaże, teksty psychologiczne i rozmowy. Autorka programów reportażowych i talk-show, a także recenzentka scenariuszy filmowych. Wytrawna słuchaczka, amatorka dobrego kina i niezłomna idealistka, która niczym magnes przyciąga przygody. W swojej twórczości inspiruje się psychologią oraz historiami z życia, które zostawiły w niej emocjonalny ślad. 

Zapraszam do wywiadu z Autorką książki „Wrzask”.

„Wrzask” to Pani debiut literacki. Proszę powiedzieć, czy ciężko jest zaistnieć na polskim rynku wydawniczym?

I.J: Na rynku pełno jest genialnych autorów z ciekawymi propozycjami i z pewnością nie jest łatwo stanąć wśród nich i z odwagą zaprezentować swoją twórczość. Sama myśl o tym może być paraliżująca. Może dlatego gdy piszę skupiam się na tym, by ufać wewnętrznemu głosowi, swojej prawdzie i by być w tym do szpiku autentyczną. Nie patrzeć na trendy, oczekiwania i nie próbować nikogo naśladować. Głęboko w środku wierzę w to, że solidna prawda się obroni.

„Wrzask” to mocny kryminał, o którym będzie głośno. Proszę powiedzieć, jakie dobre rady ma Pani dla debiutantów, dla osób, których marzeniem jest wydanie książki? Co należy zrobić, by to marzenie stało się rzeczywistością?

I.J: Czuję się nieco niezręcznie udzielając rad, bo przecież sama stawiam dopiero pierwsze kroki w tym świecie. Mogę się podzielić tym, co było najważniejsze dla mnie. Kluczowe znaczenie miały zaufanie do siebie, swoich pomysłów i fascynacji oraz wiara w moją umiejętność posługiwania się słowem, wspierana życzliwym dopingiem przyjaciół i rodziny połączona z moją otwartością na rzetelną krytykę. Nie bez znaczenia są zapewne tony książek piętrzące się od lat na mojej nocnej szafce, które czytałam dla przyjemności, ale też w sposób analityczny, przyglądając się rozwiązaniom fabularnym i czerpiąc z nich inspiracje. Gdybym miała jednym słowem określić, co należy robić, bez wątpienia powiedziałabym, że działać. Pisać, pisać i jeszcze raz pisać. W końcu odwaga nie polega na działaniu bez lęku, ale na podejmowaniu prób, mimo strachu o to, że może się nie udać.

Po przeczytaniu Pani książki, stwierdziłem, że „zło rodzi zło”, że morderca dokonywał zbrodni rękami, tych, którzy w życiu go ranili. Proszę powiedzieć, czy mordercą można się urodzić, czy jednak człowiek staje się nim w wyniku życiowych doświadczeń?

I.J: To jedno z tych zagadnień, które od lat nurtuje kryminologów. Są na ten temat nawet różne badania pokazujące, że chociażby brak samokontroli i nadmierna impulsywność, cechy wspólne dla większości seryjnych morderców, mogą wynikać z defektu w budowie mózgu. Nikt nie jest jednak w stanie tego stuprocentowo potwierdzić, szczególnie, że tych samych zabójców, łączy fakt, że w dzieciństwie byli ofiarami przemocy. Według mnie to głównie na skutek życiowych traum, cierpień i potwornych przeżyć w ludziach budzą się monstra. Szczególnie gdy tych ran i krzywd doświadczają w najbliższych relacjach, od osób, które powinny ich kochać i chronić oraz gdy nikt nie zaopiekował się tym ich zranieniem. Jeśli człowiek przez lata niczym gąbka nasiąka złem, nieczułością i pogardą, w jaki sposób ma wycisnąć z siebie empatię i dobro? W tym kontekście rzeczywiście zło rodzi zło.

Jest Pani dziennikarką prasową i telewizyjną. Pisała Pani reportaże. Proszę powiedzieć, czy pomysł na fabułę „Wrzasku” zrodził się z tematu Pani reportażu?

I.J: Niezupełnie. W książce wykorzystuję inspiracje z pracy reporterskiej natomiast „Wrzask” po raz pierwszy zamajaczył w mojej głowie, gdy przyglądałam się sąsiadom za szybą w bloku naprzeciwko. Pomyślałam wtedy, że nigdy tak do końca nie jesteśmy sami i że zawsze jest ktoś, kto patrzy a później zaczęłam zastanawiać się jakby to było być niewidzialnym dla innych, w jakiś sposób pomijanym. Wyobraziłam sobie człowieka, który z całych sił pragnął, by go dostrzegano, a świat traktował go jakby nie istniał. To był jeden z punktów wyjścia do tej złożonej historii, jaką przedstawiam we „Wrzasku”.

Reporterka Larysa Luboń to silna osobowość. Proszę powiedzieć ile cech tej bohaterki jest odzwierciedleniem Pani osobowości? A może bliżej Pani do Wilczyńskiego?

I.J: Nie jestem Larysą, i mówię o tym z pewnym żalem, bo w niektórych sytuacjach przydałaby mi się jej bezkompromisowość i umiejętność błyskawicznej ciętej riposty. Łączy nas dziennikarska przeszłość, podobny poziom zaangażowania w pracę i zamiłowanie do sportu. Zarówno dla niej, jak i dla mnie przy tworzeniu reportażu ważne jest dotarcie do prawdy i głębokie, autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem. Wilczyńskiemu podarowałam trochę książek i płyt, jakie lubię i z tego powodu umieściłam je w jego sypialni, ale to chyba wszystko, co mamy wspólnego.

„Wrzask” jest niezwykle genialnym kryminałem z intrygującą fabułą. Jak długo kreowała Pani tę historię oraz sylwetki bohaterów? Taka historia wymaga przecież dopracowania, które widać w tym kryminale. Zastanawiam się ile czasu trwało wymyślenie takiej fabuły?

I.J: Jestem typem myśliciela, nieustannie się nad czymś zastanawiam, zadaję sobie dużo pytań i analizuję rzeczywistość. Temat radzenia sobie z krzywdą, z wewnętrznym wrzaskiem i z jakiegoś rodzaju emocjonalnym bagażem od lat zajmował moje myśli. Można zatem powiedzieć, że wymyślałam tę fabułę od bardzo dawna. Natomiast dopiero gdy w mojej wyobraźni Larysa Luboń wtargnęła na spotkanie redakcyjne i usiadła na podłodze z laptopem na kolanach, coś kliknęło w moim umyśle i w ciągu trzech miesięcy napisałam „Wrzask”. Wyglądało to trochę tak, jakby Larysa i Bruno swoimi nieposkromionymi temperamentami popychali mnie do działania i wytężonej pracy, bo skoro oni biegli, ja też nie mogłam się zatrzymać.

W książce porusza Pani temat wykorzystywania seksualnego kobiet. Czy książka ta jest próbą zwrócenia uwagi na ten problem?

I.J: „Wrzask” jest raczej zachętą do zwrócenia uwagi na drugiego człowieka, bez względu na problem w jaki ta osoba jest uwikłana. Wołaniem o to, by widzieć innych naprawdę, dostrzegać ich w pełni razem z ich zagmatwaniem i bólem. Starałam się też pokazać konsekwencje duszenia emocji w sobie, tego, że długo tłumione, wypierane uczucia, które potrafią latami leżeć w jakimś zakamarku w ciszy, mogą nagle wybuchnąć niekontrolowanym wrzaskiem i ogłuszyć wszystkich wokół.

„Wrzask” sprawi, że będzie Pani literacką idolką wielu czytelników. Ciekaw jestem, kto jest Pani idolem? Po jakie książki sięga Izabela Janiszewska?

I.J: Mam nadzieję, że przede wszystkim będę mogła serwować czytelnikom dobre, porywające książki, to mi w zupełności wystarczy. A jeśli chodzi o to, kogo czytam, to w dużej mierze autorzy z obszaru literatury pięknej i reportażu. Delacourt, Yanagihara, Fiedorczuk, Gaarder, Tochman, Springer, Szczygieł, Caparros. Długo mogłabym wymieniać. W kryminale lubię dobrze dopracowane tło społeczne, jakie prezentuje Wojciech Chmielarz, inteligentny humor i bystry umysł, który zachwyca mnie u Zygmunta Miłoszewskiego, trzymającą za gardło i budzącą emocje historię jak u Larssona, ciekawych bohaterów z pogmatwaną przeszłością jak u Jo Nesbo i coś co mnie poruszy, jak opisy Grenlandii w pierwszej części arktycznej serii Madsa Pedera Nordbo. Jednego idola nie mam.

Na fanpage’u bloga pojawiła się zabawa z „Wrzaskiem”. Zadałem czytelnikom pytanie „jaką macie receptę na kryminał, który sprawi, że jego fabuła pozostanie z Wami na zawsze?” Nie byłbym sobą, gdybym nie zadał tego pytania również Pani.

I.J: Gdybym miała ją przedstawić w formie przepisu kulinarnego, powiedziałabym, że potrzebujemy mocnych wyrazistych postaci z ciekawą przeszłością, silnych emocji, które sprawią, że spadną nam kapcie i prawdy w opowieści, dzięki której poczujemy, że jest ona namacalna.

Jestem przekonany, że „Wrzask” sprawi, iż Pani nazwisko ulokuje się w czołówce polskiego kryminału. Proszę zdradzić, kiedy miłośnicy tego gatunku będą mieli okazję sięgnąć po kolejną książkę?

I.J: Wszystko zależy od tego jak głośnym echem odbije się „Wrzask” :-). A mówiąc serio mam nadzieję, że całkiem niedługo.

DZIĘKUJĘ BARDZO ZA ROZMOWĘ. ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…