Recenzje

Za kulisami „Kultowych teleturniejów”

Roman Czejarek wykonał kawał solidnej dziennikarskiej pracy, aby do rąk czytelników trafiła publikacja tak bogato i ciekawie opowiadająca o historii „Kultowych teleturniejów”. To wręcz encyklopedyczna wiedza podana w ciekawy sposób.

Ostatnio miałem niebywałą przyjemność wejść za kulisy „Kultowych teleturniejów”. A to za sprawą Romana Czejarka i jego najnowszej książki o tym właśnie tytule. „Koło Fortuny”, „Idź na całość”, „Jeden z dziesięciu”, „Wielka Gra”, „Familiada”, „Jaka to melodia?”, „Gilotyna”, „Milionerzy”. Kto z nas nie oglądał tych teleturniejów? Kto z nas choć raz nie zamarzył o tym, aby wziąć w nich udział? Wysokie wygrane, świetna zabawa i rozpoznawalność kusiły, by wysłać formularz zgłoszeniowy.

Roman Czejarek zaprasza nas za kulisy teleturniejów, które biły i nadal biją rekordy oglądalności. Ich fenomen to również ciekawe zaproszenie dla socjologów. Nie da się ukryć, że wiele ważnych przemyśleń może zrodzić się w naszej głowie śledząc historię tych teleturniejów. Dziś Pan Roman podaje nam ją w ciekawej formie, ukazując wiele smaczków.

Roman Czejarek przypomina nam również reguły i zasady obowiązujące w teleturniejach. Możemy przypomnieć sobie jak zmieniały się one na przestrzeni lat. Mamy również okazję zaobserwować jak zmieniał się wystrój studiów, w których kręcone były teleturnieje. Co ważne każdy rozdział poświęcony danemu teleturniejowi przybliża nam jego historię nie tylko w polskiej telewizji, lecz w kraju, w którym powstawała jego oryginalna wersja. Czytając tę książkę mogłem w czeluściach swej pamięci odgrzebać wspomnienia oglądanych odcinków. Poznajemy wiele anegdot, które były tematem rozmów przez wiele miesięcy i do dziś wywołują uśmiech na naszych twarzach.

Czytając tę książkę, możemy dowiedzieć się, w jaki sposób papierosy Wojciecha Pijanowskiego przyczyniły się do pomyślnego finału negocjacji licencyjnych zakończonych podpisaniem umowy. Jeśli chcecie dowiedzieć się w jaki sposób Wojciech Pijanowski wybrnął z wpadki ze słowem „ktury” to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Muszę przyznać, że w tej sprawie Pan Wojciech wykazał się sprytem godnym mistrza PR.

Dzięki książce dowiemy się również, dlaczego „Idź na całość” było teleturniejem wręcz przeznaczonym dla Zygmunta Chajzera. Dowiemy się również co w telewizji oznacza „pasmo śmierci” i dlaczego teleturniej emitowany w telewizji Polsat się go nie bał. Co więcej prowadzący „Idź na całość” mógł tym samym „odegrać” się na byłych szefach „Wiadomości”.

Pan Roman Czejarek dzieli się z nami ogromną wiedzą na temat teleturnieju „Jeden z dziesięciu”. Poznajemy historię Tadeusza Sznuka – wielkiej osobowości radia i telewizji. Teleturniej ten do dziś cieszy się ogromną popularnością i jest jednym z nielicznych, w których nie dokonano zmiany prowadzącego. I bardzo słusznie!

Czytając tę książkę poznajemy historię „Wielkiej Gry”, najdłużej emitowanego teleturnieju w historii polskiej telewizji. Ile to było lat? Odpowiedź zapisana jest na kartach „Kultowych teleturniejów”. Nieco starsi mogą przypomnieć sobie, kto przed Stanisławą Ryster był gospodarzem „Wielkiej Gry”. To bez wątpienia najbardziej ambitny teleturniej, którego mocą jest wiedza uczestników.

Nie ukrywam, że czytając o historii „Familiady” na mej twarzy nieustannie gościł uśmiech. Dlaczego? Koniecznie przeczytajcie ten rozdział, a się przekonacie. Dowiecie się również na czym polega fenomen tego teleturnieju.

Jeśli zaś o kultową „Jaką to melodię” chodzi poznacie wiele ciekawych smaczków, o których nigdzie indziej nie przeczytacie. Kto jako pierwszy wystąpił w roli prowadzącego w zorganizowanych castingach? Myślę, że niewielu zna odpowiedź na te pytanie. Gdy ją poznałem, nie tylko przecierałem oczy ze zdziwienia, lecz kilkakrotnie wracałem do tego zdania, by dotarło do mnie, że dobrze przeczytałem.

Co ważne Roman Czejarek ukazuje nam historię teleturniejów, w których był prowadzącym. „Tele Milenium” był teleturniejem bardzo specyficznym, ponieważ „jego emisja miała trwać dokładnie rok”. Dlaczego takie były założenia producentów? Warto się o tym dowiedzieć. A wiele możemy dowiedzieć się również na temat „Gilotyny” – „wielkiej teleturniejowej przygody Romana Czejarka”. Autor z pierwszej ręki ukazuje nam prawdziwe smaczki zza kulis. Natomiast historia pytania „Spod jakiej góry wypływają źródła rzeki Wisła?” wręcz ścięło mnie niczym „Gilotyna”.

Czytając  o „Milionerach” poznajemy historię „kaszlącego” oszustwa w brytyjskiej wersji. Co ciekawe dowiemy się, co pierwsza edycja polskich „Milionerów” ma wspólnego z Telewizją Polską.

Ostatni rozdział książki jest „zupełnie inny niż wszystkie pozostałe”, gdyż ukazuje nam nie tylko historię teleturnieju, lecz przede wszystkim Krzysztofa Ibisza, który jest niedoścignionym rekordzistą w ilości prowadzonych programów telewizyjnych. To jak dla mnie „Ronaldo polskich teleturniejów”. Autor książki szuka drogi do odnalezienia sekretu pasma sukcesów Krzysztofa Ibisza.

Mógłbym tak długo recenzować książkę Romana Czejarka, który wykonał kawał solidnej dziennikarskiej pracy, aby do rąk czytelników trafiła publikacja tak bogato i ciekawie opowiadająca o historii „Kultowych teleturniejów”. To wręcz encyklopedyczna wiedza podana w ciekawy sposób. Jeśli kiedyś powstanie teleturniej z wiedzy o teleturniejach, prowadzącym powinien zostać Roman Czejarek. A jeśli będziecie chcieli wówczas w nim wystąpić, to po lekturze tej książki główną wygraną macie w kieszeni.

Książka „Kultowe teleturnieje” ukazała się nakładem Wydawnictwa Słowne.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…