Wywiad z MATEUSZEM R.M. ROGALSKIM

Mateusz R.M. Rogalski – z wykształcenia historyk i politolog. W swoim trzydziestoczteroletnim życiu przeczytał już trochę książek, choć wciąż lista książek do przeczytania jest większa niż tych przeczytanych. Zwiedził pieszo bądź na motocyklu prawie pół świata, a mimo to drugie pół wciąż kusi i wzywa. Do tego praca, dom i dwulatek.

 

Zapraszam do wywiadu z Autorem debiutanckiej powieści fantasy „Obrońcy Ahury. Pasowanie”.

Skąd u Pana zamiłowanie do fantastyki? Czy gdyby nie istniała, to napisałby Pan książkę w innym gatunku literackim?

M.R: Odkąd tylko sięgam pamięcią, u mnie w domu zawsze były książki. Moi rodzice, książkoholicy, zawsze mieli jakieś książki przy łóżku. Mało tego, pamiętam, że jedną z kar, jakie często otrzymywałem, było czytanie książek, z których byłem później odpytywany. Jednak rodzice zawsze dobierali dla mnie takie lektury, że po kilku stronach kara zamieniała się w przyjemność. Osobiście lubię wszelaką literaturę. Czytam zarówno książki fantastyczne, historyczne jak i tzw. obyczajowe. Jednakże, uważam, iż literatura fantastyczna daje zarówno autorowi jak i czytelnikowi nieograniczone możliwości. Mamy zarówno fantastykę:

– przygodową (Smoczy Tron,  Hobbit, Wiedźmin),

– romantyczną (Mgły Avalonu, Dwór Cierni i róż).

– grozy (tu wystarczy podać nazwisko King i wszystko jasne).

W tzw. fantastyce każdy znajdzie coś dla siebie. Ważne, aby czytelnik nie pozwolił się zaszufladkować i nie odtrącał czegoś tylko dlatego, że ma smoka na okładce, a nie twarz nieistniejącej osoby.

Aczkolwiek, gdyby fantastyka nie istniała, to człowiek by ją wymyślił – parafrazując pewne słowa. Mam już pomysł na książkę niefantastyczną, ale wezmę się za nią, gdy zakończę cykl Obrońców Ahury.

„Obrońcy Ahury. Pasowanie” to Pana debiutancka powieść, będąca dowodem na to, że marzenia, gdy bardzo tego pragniemy są możliwe do zrealizowania. Siła Pana pasji sprawiła, że do rąk czytelników trafiła powieść Fantasy przez duże F. Proszę powiedzieć jak wyglądała Pana droga do realizacji marzenia o wydaniu książki?

M.R: To ciekawe, gdyż jest Pan kolejną osobą, która uważa, że napisanie książki było moim marzeniem. Tak nie było. Przykładowo, moim marzeniem było przejechanie Rosji w pojedynkę na motorze, co też uczyniłem. Od czasów licealnych napisanie książki traktowałem bardziej jako coś oczywistego, coś co wiedziałem, że zrobię, a co musiało doczekać odpowiedniego momentu. Przez co nie traktuję tego jako realizację marzenia. Dzięki mojej partnerce miałem czas i motywację na napisanie książki, która od lat dojrzewała w mojej głowie. Kiedy już udało mi się  kliknąć tą ostatnią kropkę (choć później była jeszcze masa poprawek), wiedziałem, że muszę sprawić, by została ona wydana. Stąd akcja na wspieram.to i moje dalsze poczynania.

„Obrońcy Ahury. Pasowanie” kiełkowało w Pana umyśle. I oto dziś książka ta się zmaterializowała. Było warto?

M.R: Moim zdaniem tak. Jednak pełna ocena należy do czytelników.

Pisze Pan, że wydarzenia opisane w książce oparte są na faktach. Miały one miejsce na sesjach RPG w Legnickim Klubie Fantastyki Gladius. Proszę powiedzieć jak odmienny jest świat gier RPG od tego świata realnego, codziennego życia?

M.R: Teraz nazywają się Legnickie Stowarzyszenie Fantastyki Gladius. A potrafi Pan powiedzieć, jak odmienny jest świat bohaterów książek od świata ich czytelników?

„Obrońcy Ahury. Pasowanie” to pierwszy tom. Zatem będą kolejne? Pewnie ma Pan już rozpisaną wizję?

M.R: Z założenia Obrońcy Ahury mieli być trylogią. Jednak już teraz wiem, że trudno będzie mi pozamykać wszystkie wątki w kolejnych dwóch tomach.

W Pana debiutanckiej powieści widać i czuć ogrom pracy. Proszę powiedzieć jak długo trwał proces pisania? Czy Pana talent wykuwał się sam, czy może jednak jest wynikiem szkoleń pisarskich?

M.R: Obrońcy Ahury. Pasowanie pisałem za długo, bo aż trzy lata. Kolejny tom chcę napisać w rok. Sam nigdy nie stwierdziłem, że mam talent. Piszę i poprawiam, poprawiam, poprawiam, a gdy już coś jest poprawione, daję do poprawy innym, którzy mówią mi, co jeszcze wymaga poprawki.

Jest Pan debiutantem spełnionym. Jakie wskazówki, dobre rady ma Pan dla ludzi chcących pisać, którzy teraz są na tym etapie drogi, na którym był Pan na początku?

M.R: Moim zdaniem najważniejsze jest, aby wiedzieć dla kogo chce się pisać i czy jest się w stanie pokazać swoją twórczość tym osobom. Jeżeli chcemy pisać dla rodziny bądź najbliższych, to nie musimy wydawać książki, a ich pozytywna opinia będzie jedynie przyjemnym dodatkiem do naszej twórczości. Jednak jeśli chcemy pisać dla szerszego grona, to musimy się zastanowić, czy jesteśmy w stanie pogodzić się z ich opinią. W końcu nie wszystkim wszystko musi się podobać… no chyba że złoto – jak mawia Enefas.

Kto jest Pana guru w literaturze fantasy? Czy ma Pan jakiś wzór, z którego czerpie niczym ze źródła? Czy może jednak idzie Pan własną drogą?

M.R: Guru literacki? O bogowie chaosu… jest tak wielu znakomitych pisarzy, że ciężko byłoby mi wybrać dziesięciu najlepszych, a co dopiero tego jedynego.

W Pana biogramie przeczytać możemy m.in. „W swoim trzydziestoczteroletnim życiu przeczytał już trochę książek, choć wciąż lista książek do przeczytania jest większa niż tych przeczytanych”. Ciekaw jestem, jaka jest jedyna książka, którą Mateusz Rogalski zabrałby na bezludną wyspę?

M.R: Rzadko kiedy czytam książki po raz drugi. Dlatego zapewne byłaby to książka z mojej prywatnej „półki wstydu”, czyli zbioru książek do przeczytania. W chwili obecnej jest na niej tyle pozycji, że aż wstyd się przyznać.

„Obrońcy Ahury. Pasowanie”. Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

M.R: Pisałem tą książkę z myślą o czytelnikach, którzy chcą przeżyć przygodę. Pragnąłem porwać ich do świata całkowicie im obcego po to, by choć na chwilę mogli zapomnieć o tym, co ich otacza. Jednocześnie chciałem, by świat przeze mnie przedstawiony był na tyle wyrazisty i charakterny, by już na zawsze pozostawił ślad w wyobraźni.

DZIĘKUJĘ BARDZO ZA ROZMOWĘ. ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW.

Dodaj komentarz