Wywiad z MAGDALENĄ LUDWICZAK

W dniu premiery piątej powieści Magdaleny Ludwiczak „Ten z naprzeciwka”, zapraszam na wywiad z autorką.

MAGDALENA LUDWICZAK – autorka uwielbianych powieści obyczajowych. Od dzieciństwa mieszka w Międzychodzie. Pani Magdalena ukończyła liceum plastyczne w Poznaniu i studia wyższe na kierunku logistyka produkcji. Pasją autorski jest nie tylko pisanie porywających powieści, bowiem fascynuje się również fotografią, rysunkiem i sztuką. Oprócz miłości do książek kocha także podróże i spacery na łonie natury. Debiutowała w 2015 roku powieścią inspirowaną historią rodzinną „Cztery Rubiny”. Rok później ukazała się „Dziewczyna z zaułka”. Z początkiem 2017 roku na półki księgarń trafiła „Tajemnica błękitnej alkowy” by pod koniec tegoż roku zauroczyć swoich miłośników nostalgiczną opowieścią „Tęskniąc w obie strony”. Dzisiaj do rąk czytelników trafia piąta powieść „Ten z naprzeciwka”.

Pani Magdaleno, jest Pani artystką wielu talentów. Malarstwo, fotografia, pisanie książek. Proszę powiedzieć jakim obrazem zilustrowałaby Pani swoje dotychczasowe powieści?
M.L: Może powiem jaki artysta je obrazuje. Jest to Edward Munch, Dega i Van Gogh. Moje powieści to żywe obrazy życia, ubrane w nasycone barwy.

Cztery rubiny” to pierwsza powieść inspirowana prawdziwą historią Pani rodziny. Proszę powiedzieć co skłoniło Panią do napisania sagi rodzinnej?
 
M.L: Zainspirowała mnie historia rodzinna zachowana w dokumentach, zdjęciach i opowiadaniach. To ciekawa i prawdziwa rodzinna spuścizna. To czasy które lubię, to ludzie nacechowani honorem, dobrem, a także szacunkiem do innych. Nie bez znaczenia dla mnie są piękne suknie, koronki i kapelusze.

Cztery rubiny”, to również Pani debiut literacki. Łatwiej było debiutować, czy może z każdą powieścią nabierała Pani wiatru w żagle. A może jednak podnoszenie poprzeczki z każdą nową książką staje się coraz większym wyzwaniem?

 

M.L: Pierwsza powieść napisana została „emocją” i została przyjęta bardzo pozytywnie. Kolejna pisana była już bardziej świadomie, jednak trudno mówić jeszcze o doświadczeniu. I ta bardzo spodobała się czytelnikom. Przy następnej sytuacja się powtarza, co powoduje, że poprzeczka znacznie się podnosi. Oj, znacznie! Czytelnicy piszą do mnie lub mówią mi na spotkaniach o swoich wrażeniach, wzruszeniach. To daje mi ogromną satysfakcję, ale również powoduje, że czuję się bardziej i coraz bardziej odpowiedzialna za napisany tekst. Nie oznacza to oczywiście, iż piszę pod jakąś presją, ale świadomość, że muszę sprostać i zadowolić grono moich czytelniczek jest.

 

Dziewczyna z zaułka” jest ciekawą książką o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu. Proszę powiedzieć na jakim etapie życia, stwierdziła Pani, że pisanie jest pasją, dziedziną życia, w której się realizuje? Proszę powiedzieć, w którym momencie stwierdziła Pani, „tak pisanie to jest to…”.
 
M.L: Mam wiele pasji, pierwsza faktycznie stało się pisanie i to właściwie od pierwszej napisanej powieści. Gdy piszę, czuję, że mogę kreować świat po swojemu, decydować o losach bohaterów wedle mojego planu. To wspaniałe uczucie, a jeszcze lepsze, gdy okazuje się, że czytelnicy odnajdują w tych postaciach siebie. Ja swoje miejsce w życiu już znalazłam, to: rodzina, pisanie i ulubiona praca.
Dziewczyna z zaułka” jest Pani pierwszą książką, którą miałem przyjemność przeczytać. Wiadomo pierwsze wrażenie jest najważniejsze – i to ono właśnie sprawiło, że zapragnąłem poznać wszystkie Pani powieści? To co mnie ujęło w „Dziewczynie…”, to bezgraniczna wiara w dobro i dobrych ludzi. Proszę powiedzieć dla Pani szklanka jest do połowy …?
 
 M.L: … pełna. Jestem człowiekiem pełnym radości z zamiarem dzielenia się nią. Liczę na to, że gdy i mnie dopadnie smutek to wtedy ktoś podzieli się swoją energią ze mną. Cieszę się życiem w pełni, bez względu na to ile zasobów finansowych mam w portfelu, jakim jeżdżę samochodem itd. Jestem zadowolona z tego co mam.
Tajemnica błękitnej alkowy”, to Pani kolejna już trzecia powieść, która kończy się w bardzo ciekawy sposób. Każdy z nas może dopowiedzieć sobie własne zakończenie. Proszę powiedzieć ile takich zakończeń w swojej głowie ma Magdalena Ludwiczak i które z nich jest najbliższe sercu?
 
M.L: To zakończenie dla mnie jest oczywiste, lecz faktycznie okazuje się, że każdy ma jego swoją wizję. Chyba nieświadomie dałam czytelnikom możliwość wykreowania swojego kawałka powieści 🙂 Zzasady lubię czytać i pisać książki, które mają oczywiste zakończenie.

Tęskniąc w obie strony”, to kolejna powieść, inspirowana autentycznymi zdarzeniami. Co było iskrą, zapalnikiem do stworzenia tej historii?
 
M.L: W tym przypadku nie było iskry, a konkretne poszukiwanie tematu. Wtedy przypomniała mi się autentyczna historia małżeństwa lekarzy, którzy wyjechali do Afryki na misję medyczną. Uznałam, że to dobry temat. Doprowadziłam do spotkania z panią doktor, która opowiedziała mi o Algierii. I tak powstała książka z Afryką w tle.
Tęskniąc w obie strony”, zaprasza nas do Algierii, Czy ma Pani na ziemi takie miejsce do którego tęskni?
 
M.L: Tak, czasami wydaje mi się, że mogłabym mieszkać w Grecji, Włoszech lub Hiszpanii. Kocham kraje o ciepłym klimacie.

Najnowsza Pani powieść „Ten z naprzeciwka”, jest o podglądaniu. Zdarza się Pani podglądać, czy może jednak odwraca Pani głowę w drugą stronę i nie zwraca uwagi na sąsiadów wokół?
 
M.L: Według mnie są dwa aspekty podglądania. Pierwszy niedopuszczalny- czyli sąsiedzkie wścibstwo, czego nigdy nie robiłam, a drugi – ten, który powinien uczulać nas na krzywdę innych. Tak więc, jeśli za ścianą płacze dziecko, kobieta czy krzyczy starszy człowiek- to warto się temu przyjrzeć, bo może dzieje się tam coś złego. Takie „podglądanie” jest dla mnie jak najbardziej dopuszczalne Moja bohaterka podgląda sąsiada, ale tylko dlatego, iż widzi, że w jego zachowaniu jest coś nieprawidłowego, dziwnego… a nawet intrygującego.
Walentynki to bardzo dobry pomysł na wydanie książki „Ten z naprzeciwka”, ponieważ…
 
M.L: To zupełny przypadek, ale faktycznie spójny z jednym z wątków książki. Bohaterka uwielbiająca, zresztą tak jak ja, Walentynki zostaje tego dnia porzucona. Tak więc, sytuacja całkiem adekwatna do z nadchodzącego dnia.

Pracuje Pani w Bibliotece Publicznej w Międzychodzie. Praca bibliotekarki pomaga w tworzeniu nowych historii czy jednak może być utrudnieniem?
 
M.L: Szczerze mówiąc, ani jedno, ani drugie. Pozytywna jednak rzeczą jest to, iż czytelniczki podchodzą do mnie i zdają relację ze swoich wrażeń podczas czytania moich książek. Na razie same pozytywne 🙂 O autentyczności tego faktu świadczy to, iż od ośmiu miesięcy żaden z moich tytułów nie gości na półce, bo jest w ciągłym wypożyczeniu. To z kolei utwierdza mnie w moich działaniach i motywuje bardzo do dalszego pisania.
Jakie wskazówki, dobre rady przekazałaby Pani osobom próbujących swoich sił w pisaniu książek?
 
M.L: Pisać, pisać, pisać…

Irena Wanda Ostrowska, Sonia, Adrianna, Anna, Renia, Jagoda, z którą bohaterką jest Pani po drodze? Z którą z nich utożsamia się Pani najbardziej?
 
M.L: Bezwzględnie z Sonią i Adrianną 🙂
Jak wygląda Pani proces tworzenia? Gdzie najlepiej się Pani tworzy historie.        W zaciszu domowym, na łonie natury, a może w bibliotece?
 
M.L: Najczęściej pisze w zaciszu domowym, często nocą lub na urlopie.
Pewnego pięknego dnia zjawia się u Pani światowej sławy reżyser z propozycją nakręcenia filmu na podstawie Pani powieści. Jaki byłbytytuł filmu?
 
 M.L: „Tajemnica błękitnej alkowy”.
Proponuję pozostać jeszcze w sferze marzeń. Z kim chciałaby Pani napisać wspólną książkę?
 
M.L: Z nikim. W ogóle nie pojmuje jak to jest możliwe w prozie 🙂 Zastanawiałam się niejednokrotnie nad takimi duetami i do niczego mądrego nie doszłam, ale chętnie poznałabym te tajemnicę.
Recepta na dobrą powieść to…
 
M.L: Nie wiem czy to recepta, ale ja bacznie obserwuję świat i przemycam dobre, ponadczasowe wartości.
Łatwiej jest Pani pisać powieści będące w pełni fikcją literacką czy może książki z tłem historycznym?
 
M.L: U mnie zawsze jest tło historyczne, bo bez tego, nie istniałaby rzeczywistość.
Ten z naprzeciwka”, dzisiaj ma swoją premierę. A jeśli chodzi o przyszłość – najbliższe plany Magdaleny Ludwiczak to…”
 
M.L: Szósta powieść pod roboczym tytułem „Parabola życia”.

 

DZIĘKUJĘ BARDZO ZA ROZMOWĘ I ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW LITERACKICH

Dodaj komentarz