Wywiad z KRZYSZTOFEM PYZIĄ

Krzysztof Pyzia – autor bestsellerów m.in. książek „Jerzy Dziewulski o polskiej policji”, „Jerzy Dziewulski o terrorystach w Polsce” i wywiadu rzeki z Wojciechem Pokorą „Z Pokora przez życie”. Producent programu „Dzień Dobry Bardzo” w Radiu Zet, dziennikarz tygodnika „Angora” i „Playboya”. Autor bloga KtoPyziaNieBladzi.pl. Interesuje się historią oraz tematyką dotyczącą służb specjalnych i terroryzmu.

W dniu premiery „Ile oni wiedzą o Tobie? Szpiedzy i podsłuchy w Polsce”, zapraszam na wywiad z Autorem książki.

Czy szpiedzy są wśród nas?

K.P: Dla mnie to jest pytanie retoryczne. Szpiedzy byli, są i będą. Nic nie wskazuje na to, by miało się coś zmienić.

Polska ma swoich szpiegów?

K.P: Nie mam co do tego większych wątpliwości. Skuteczne działanie każdego państwa musi się opierać między innymi o dobrych szpiegów. Dobry wywiad i kontrwywiad to podstawa każdego sprawnie działającego kraju. Przypomnę, że szpiegowanie jest stare jak świat. Kto z nas nie uczył się o koniu trojańskim?

W pańskiej książce wyczytałem, że dzisiaj każdy z nas musi zdawać sobie sprawę z tego, że może być szpiegowany. Pan w to wierzy?

K.P: To nie jest kwestia wiary, tylko łączenia faktów, które zewsząd do nas docierają. Jesteśmy podsłuchiwani na każdym kroku przez wszystkich.  Mamy globalnego szpiega, który podsłuchuje cały świat. Ale i mamy w kieszeni osobistego agenta. Z pomocą komórki możemy być śledzeni i inwigilowani na wiele sposobów. Jak się przed tym bronić? O tym przeczytają Państwo w mojej książce „Ile oni o nas wiedzą”.

W trakcie pracy nad wspomnianą książką rozmawiał pan ze szpiegiem. Czym on się wyróżniał na tle ludzi, których spotykamy na co dzień na ulicy?

K.P: Niczym…

Jak to?!

K.P: Właśnie o to chodzi! Wszyscy myślą, że szpieg wygląda tak jak James Bond. Pije martini, otacza się pięknymi kobietami i drogimi samochodami. A tak wcale nie jest. To bujda jakich mało. Szpieg nie może się wyróżniać w tłumie. W żadnym wypadku nie powinien zwracać na siebie uwagi. To podstawa fachu szpiegowskiego.

Co pana najbardziej zaskoczyło w pracy nad tym tytułem?

K.P: Nie sądziłem, że tak wiele informacji na nasz temat można zdobywać w tak łatwy sposób. Każdego dnia jesteśmy nagrywani na każdym kroku. Nawet w tramwajach, parkach i lasach często jest nagrywany dźwięk. Wcale nie wygląda to tak, że podsłuchuje się tylko polityków. Powtórzę – dzisiaj podsłuchiwana jest większość z nas.

Po co?

K.P: W świecie szpiegów nie ma czegoś takiego jak wiedza bezużyteczna. Każda, nawet z pozoru błaha informacja, dla szpiegów może być cenna. Zresztą nie tylko dla szpiegów. Informacja o tym, w którym sklepie najczęściej robimy zakupy, może być wyjątkowo wartościowa dla potencjalnego reklamodawcy. Wiedząc w którym supermarkecie robimy zakupy, gdzie najczęściej spędzamy wolny czas i mając wiele podobnych informacji, zdecydowanie łatwiej będzie stworzyć nasz profil, by trafić ze skuteczną reklamą.

Skąd ci ludzie mają informacje na nasz temat?

K.P: Od nas, po prostu. Robimy to, nie mając o tym zielonego pojęcia. Dlatego zachęcam do mojej lektury książki. Wszystko po to, żeby wiedzieć co kryje się pod stwierdzeniem, że jesteśmy podsłuchiwani. „Oni” wiedzą o nas wszystko. Ale tylko od nas zależy ile my będziemy wiedzieli o „nich”.

Książka „Ile oni wiedzą o nas. Szpiedzy i podsłuchy w Polsce” lada moment – bo 15 stycznia – pojawi się w sklepach. Jest pan autorem wielu książek. Czy możemy spodziewać się, że jeszcze w tym roku wyda Pan następną książkę?

K.P: Mam taką nadzieję. Pracę są intensywne, a razem z moim bohaterem jesteśmy zdecydowanie bliżej niż dalej końca. Kto to będzie? Podpowiem tylko, że mam już z nim współpracę na swoim koncie. Zresztą przy tej okazji chciałbym podziękować Czyt-NIK-owi, który odkąd tylko powstał, promuje czytelnictwo w Polsce i moje książki. Autora bloga, Tomasza Kosika miałem okazję poznać przy okazji ostatnich Warszawskich Targów Książki. To było bardzo miłe spotkanie! Mam nadzieję, że w tym roku również się zobaczymy.

DZIĘKUJĘ BARDZO ZA ROZMOWĘ I ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW.

Dodaj komentarz