Wywiad z KRZYSZTOFEM BOCHUSEM

Krzysztof Bochus – z zawodu dziennikarz i publicysta, absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Autor zadebiutował w 2017 roku powieścią „Czarny manuskrypt”. W tym samym roku do księgarń trafił „Martwy błękit” czyli druga część serii kryminalnej z Christianem Abellem w roli głównej. Rok później pojawił się trzeci tom zatytułowany „Szkarłatna głębia”. Również w 2018 roku pod skrzydłami „Magazynu literacko-kryminalnego POCISK”  autor napisał opowiadanie „Czerwona mgła” które w ramach TeamPOCISK wydane zostało w zbiorze piętnastu opowiadań kryminalnych „Zabójczy pocisk. Polska krew”. W lutym tego roku pisarz dołączył do Kryminalnej Grupy Literackiej TeamPOCISK. A już 3 kwietnia nakładem Skarpa Warszawska w ramach tej grupy wydana zostanie kolejna część pod tytułem „Lista Lucyfera”. Dzień przed premierą książki zapraszam na wywiad z Krzysztofem Bochusem.

Co bardziej ceni Pan w swojej twórczości – walor wiedzy historycznej, czy możliwość zaoferowania czytelnikowi wrażeń z poznanej fabuły? Co bardziej pociąga Pana w procesie twórczym i co ma większe znaczenie?

K.B: Jestem zdania, że literatura to przede wszystkim opowieść, nieważne czy z elementami kryminału, horroru czy melodramatu. Najistotniejsze, aby pisarz potrafił przykuć uwagę czytelnika, zabierając go w podróż w głąb swojej wyobraźni. O to przecież chodzi: żeby zaciekawić Czytelnika, fundując mu dwa, trzy wieczory relaksu i ucieczki od szarzyzny za oknem. Dlatego, bardzo się staram się, aby akcja była wartka, moi bohaterowie krwiści i zapadający w pamięć, a intrygi – oryginalne i zaskakujące jednocześnie. Na własny użytek, określam swoje książki jako powieści kryminalne dla koneserów.

Jednocześnie jednak staram się, aby w moich powieściach czytelnicy odnaleźli jakąś wartość dodatkową. Dlatego w moich książkach jest tak wiele odniesień do historii, zabytków i dlatego tak pieczołowicie staram się oddać tło społeczne. Dlaczego historia? Ponieważ często odciska się ona zbrodniczym piętnem na postępowaniu ludzi żyjących obecnie.

Poza tym – każdy z autorów szuka własnej drogi, szuka jakiegoś wyróżnika i własnego stylu. Tworzę dla osób w jakiejś mierze podobnych do mnie: szukających w kryminałach nie tylko intrygi i akcji, ale także jakiejś prawdy o nas samych.

Czy w Pana powieściach wydarzenia historyczne są w pełni odwzorowane z prawdą historyczną, czy jednak puszcza Pan wodze fantazji, wplatając do wątków historycznych własną inwencję twórczą, kreując tym samym jej przebieg wedle własnego uznania?

K.B: Moje powieści to swoisty melanż fikcji literackiej i faktów historycznych. W swoich powieściach retro bardzo dbam o odwzorowanie realiów tamtej epoki, nastrojów społecznych, topografii opisywanych miejsc, a nawet architektonicznych detali.  Na kartach moich książek obok bohaterów fikcyjnych występują także postaci historyczne. Mam nadzieję, że dzięki temu zabiegowi książki zyskują na wiarygodności, a czytelnik łatwiej i pełniej zanurzy się w tym wykreowanym świecie, do którego go zapraszam.

„Czarny manuskrypt” jest Pana debiutem literackim. Proszę powiedzieć, co sprawiło, że podjął Pan decyzję o napisaniu powieści z tłem historycznym osadzonym w latach 30. ubiegłego wieku na niemieckim Pomorzu?

K.B: Pisarze zawsze poszukują własnej ścieżki, a niebanalna sceneria to jeden ze sposobów na wyróżnienie swoich powieści. Marek Krajewski opisał już Breslau, Marcin Wroński przedwojenny Lublin, a Ryszard Ćwirlej w czasach nam bliższych – Poznań z epoki realnego socjalizmu. Mnie zamarzyło się napisanie mrocznej, esencjonalnej sagi kryminalnej dziejącej się na moim rodzinnym Pomorzu. Odnalazłem tu idealną scenerię dla moich powieści utrzymanych w duchu noir: krzyżackie zamczyska i podziemne krypty, majestatyczne katedry i wille zamożnych mieszczan, nabrzeża i zaułki portowych miast. Dlatego fabułę pierwszej powieści pt. „Czarny manuskrypt” umieściłem w przedwojennym Marienwerder (Kwidzyn) oraz Marienburgu (Malbork).  „Martwy błękit” dzieje się w Wolnym Mieście Gdańsku, a „Szkarłatna głębia” na zamieszkałej przez menonitów Mierzei Wiślanej. W ostatnim tomie tej serii, pt. „Miasto duchów”, powracam do Gdańska końca roku 1944, żyjącego w przeczuciu ostatecznej zagłady.

„Martwy błękit” to druga część z Christianem Abellem. Tym razem zaprasza nas Pan do Gdańska i Sopotu, a także podejmuje tematykę Kabały. Skąd pomysł na wplecenie elementów duchowej mistyczno-filozoficznej szkoły judaizmu?

K.B: Wynika to z moich osobistych zainteresowań judaizmem i filozofią. A mistyka kabalistyczna, stare księgi i świat starożytnych mędrców takich jak Luria, to bardzo wdzięczne tworzywo dla autora kryminałów a w stylu noir.

W „Szkarłatnej głębi” czyli trzeciej części przygód Christiana Abella zaprasza nas Pan do Elbląga, gdzie w tutejszym domu modlitwy w okrutny sposób zamordowano Wima Oxelrode. Ciekaw jestem, skąd pomysł na morderstwo w takim miejscu?

K.B: To oczywiście, celowy zamysł.  Taką sobie wymyśliłem scenerię dla tej powieści. Czytelnik wędruje wraz z moim bohaterem po świecie wyobrażonym; dawnym niemieckim Elblągu, Fromborku czy Krynicy Morskiej. Wokół skuta lodem Mierzeja Wiślana, śledztwo toczone w zamkniętej, nieufnej wobec obcych wspólnocie mennonitów. Wyseparowany, zamknięty i zdawałoby się monochromatyczny świat – w którym aż buzuje od skrytych urazów i namiętności… Zamordowany zostaje okrutnie przywódca tej wspólnoty. Wkrótce pojawia się kolejny trup. Wchodzących w rachubę podejrzanych nie brakuje. Podobnie jak możliwych motywów zbrodni. Okrutna zemsta po latach, żądza władzy, spór religijny, zwykła chciwość? Wszystko jest możliwe. Radca Abell nie ma lekko, bo nikt nie chce z nim współpracować. Mennonici zwykli sami prać swoje brudy, a radca jest tu obcy.

Słowem – taka konstrukcja wydała mi się bardzo obiecująca. Do czytelników należy ocena – czy w pełni zdyskontowałem literacko ten koncept.

W 2018 roku pod skrzydłami „Magazynu literacko-kryminalnego POCISK” napisał Pan opowiadanie „Czerwona mgła” które w ramach TeamPOCISK wydane zostało w zbiorze opowiadań kryminalnych „Zabójczy pocisk. Polska krew”. Proszę powiedzieć, woli Pan pisać krótkie opowiadania, czy może jednak dłuższe powieści sprawiają Panu większą satysfakcję twórczą?

Lubię obie te formy literackie. Jako dziennikarz z długoletnim stażem przywykłem do form krótszych. Opowiadanie ma wiele wspólnego z reportażem, który niegdyś z lubością uprawiałem. Wymusza bowiem zwięzłość i dyscyplinę umysłową. Dlatego moim zdaniem napisanie dobrego opowiadania jest trudniejsze niż napisanie powieści. Z oczywistych powodów skupiam się jednak obecnie na tworzeniu dłuższych fabuł, czyli powieści. Miałem ambicje napisania inteligentnego thrillera z zaskakującym zaskoczeniem i pełnym odniesień do historii, która jest równie frapująca, jak dzień dzisiejszy. Mam nadzieję, że „Lista Lucyfera”, która długo gościła na listach bestsellerów Top 100 empik.com, trafi do serc i umysłów moich czytelników.

W lutym tego roku dołączył Pan do elitarnej Kryminalnej Grupy Literackiej TeamPOCISK. „Kryminalną ósemkę” tworzy grupa najpoczytniejszych pisarzy, którzy są mistrzami w swojej kategorii. Proszę powiedzieć jaką wartość do tej grupy wniesie Pana twórczość?

K.B: Wszyscy jesteśmy różni i właśnie w tej rozmaitości tkwi nasza siła. Zamierzam robić swoje – opowiadać interesujące mnie historie, dbać o styl i jakość słowa. A przede wszystkim zostawiać pod każdą ze swoich książek rozpoznawalny odcisk palca.

3 kwietnia nakładem Wydawnictwa Skarpa Warszawska do księgarń trafi „Lista Lucyfera”. Jest to czwarta powieść w Pana dorobku, natomiast pierwsza osadzona w czasach współczesnych. Mamy przyjemność poznać nowego bohatera, Adama Berga, dziennikarza, za którego pośrednictwem morderca informuje opinię publiczną o swoich kolejnych krokach. Proszę zdradzić rąbek tajemnicy, czy historia Adama Berga jest zaplanowana na następną powieść?

K.B: Za wcześnie, by o tym mówić. Wiele zależy tu od rozmów z moim wydawcą, Rafałem Bielskim ze Skarpy Warszawskiej. A ponieważ jestem bardzo zadowolony z tej współpracy – to wszystko jest możliwe. Mogę jedynie zdradzić, że mam pomysł na kolejną powieść z redaktorem Adamem Bergiem w roli głównej. Oczywiście, będzie to osobna, oddzielna historia.

Media goniące za sensacją, sex, zemsta, nienawiść do świata, fascynacja dziełami pewnego twórcy. To wszystko czeka na nas w „Liście Lucyfera”. Proszę powiedzieć, dlaczego jeszcze warto sięgnąć po Pana najnowszą powieść?

K.B: To moja pierwsza na wskroś współczesna powieść. Akcja „Listy Lucyfera” toczy się wiosną 2018 roku, jest pełna odniesień do doczesności. To mroczna historia o złu, które zdarzyć się może wszędzie, nawet za ścianą twojego domu… Uważni czytelnicy odnajdą na stronach tej powieści moje ulubione wątki, takie jak makabryczne zbrodnie, w których nic nie jest oczywiste, zagadki historii, grzechy, które nigdy nie rdzewieją, namiętności i dzieła sztuki, które cenniejsze są niż ludzkie życie… Jeśli chcecie sprawdzić, jak sobie poradziłem z nowoczesnym thrillerem, zapraszam do lektury „Listy Lucyfera”.

DZIĘKUJĘ BARDZO ZA ROZMOWĘ I ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW LITERACKICH.

 

Dodaj komentarz