Wywiady

Wywiad z JACKIEM OSTROWSKIM

Jacek Ostrowski –  autor m.in. powieści „Ostatnia wizyta”, nominowanej w plebiscycie Książka Roku Lubimyczytać.pl (2017) i Złoty POCISK 2018. Ostatnimi laty ukazały się także „UT”, „Posiadłość w Portovenere”, „Transplantacja”, „Tajemnice tumskiej góry” i „Paragraf 148” – powieść została nominowana do nagrody Kryminalna Piła roku 2018. Powieść „Czarny wdowiec” uhonorowana została nagrodą Czarnego Kapelusza w plebiscycie czytelników podczas piątej edycji Poznańskiego Festiwalu Kryminału GRANDA 2019

Zapraszam do wywiadu z autorem kryminału „Świrus”.

Czy wierzy Pan w reinkarnację? Czy historia ludzkości zna jakieś prawdziwe przypadki?

J.O: To jest temat rzeka. Wierzę, że natura jest czymś doskonałym i każde życie ma sens. W doskonałym świecie nie może być tak, że los człowieka jest zbiorem zwykłych zbiegów okoliczności, że zależy tylko i wyłącznie od szczęścia, czy pecha. Nie wierzę w niebo i piekło o których mówi Kościół, ale dopuszczam inną formę nagrody, czy kary… Być może jest to reinkarnacja.

We wstępie najnowszej książki opisuje Pan krótką historię Płocka. To tutaj rozgrywa się akcja książki. Proszę powiedzieć, dlaczego warto odwiedzić tę część Polski?

J.O: Warto jest poznawać swoją historię, a dzieje Płocka to jej lwia część. Największa nekropolia Piastów, miejsce pochówku trzech władców, najstarsza szkoła w Polsce, rodzinne miasto Władysława Broniewskiego, siedziba Zakonu Mariawitów… To chyba wystarczy, czy  wymieniać dalej?

Zuza Lewandowska „z zasady nie lubiła nic planować, bo wtedy wszystko się waliło, i to na łeb”. A jak z planowaniem jest u Pana? Czy jednak woli Pan działać spontanicznie?

J.O: Każde planowanie to jakaś forma podporządkowania się. Ja zawsze działam spontanicznie. Patrząc z perspektywy czasu to może nie jest  dobre, ale daje poczucie wolności, a to jest chyba najcenniejsze.

Notatki operacyjne kapitana Mariańskiego to jeden z wielu rozpoznawalnych akcentów w książkach z serii z papugą. Czy dotarł Pan kiedyś to milicyjnych akt, utrzymanych w podobnym tonie.

J.O: Owszem, podczas prac nad „Ostatnią wizytą” natrafiłem na kilka zabawnych notatek, a prócz tego trochę jeszcze pamiętam z czasów PRL.

Zgaga to papuga numer jeden w polskiej literaturze. Jej teksty przeszły już do historii. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych jest „preeecz z kooomuną, preeecz z kooomuną!”. Ciekaw jestem, co dziś wykrzyczałaby nasza zgaga?

J.O: O to trzeba by było zapytać moją wnuczkę. A tak na serio, być może historia Zuzy Lewandowskiej będzie miała swoją kontynuację w dzisiejszych czasach. Poczekamy i przeczytamy, co Zgaga ma nam do powiedzenia.

Podczas pogrzebu sąsiadki, Lewandowska w kościele spotkała wielu ludzi. Większość to menelstwo, które kojarzyło się jej z paragrafami. Czy podobnie jest u Pana? Czy widząc ludzi, widzi w nich Pan historie, z których czerpie Pan w swojej twórczości?

J.O: Nie, raczej nie spotykam ludzi, których historie byłyby dla mnie jakąś inspiracją. Życie, jest szare i nijakie. Dlatego tak nas pasjonują postacie nietuzinkowe, wyróżniające się w tłumie, jak choćby Zuza Lewandowska. Ją samą złożyłem z kilku osób.

W „Świrusie” przytacza Pan sprawę, która wydarzyła się naprawdę. Mam tu na myśli zabójstwo doktor Kamińskiej. Tę historię możemy poznać w Pana książce pt. „Ostatnia wizyta”. Czy pojawi się jej wznowienie?

J.O: Jest planowane wznowienie „Ostatniej wizyty”. Będzie to o tyle cenne, że w książce znajdzie się kilkunastostronicowe posłowie wyjaśniające, co jest tu prawdą, a co dodał autor. Ten zabieg ułatwi czytelnikowi zrozumienie książki, która nie jest zwykłym kryminałem, ale swoistym studium zbrodni i cierpienia.

„Świrus” to czwarta część serii z papugą. Czy pojawią się kolejne?

J.O: Myślę, że tak. Zimą planuję rozpocząć prace nad częścią piątą, ale, że nie cierpię nic planować, to sam nie wiem, kiedy powstanie. Może wcześniej?

Seria z papugą doskonale odzwierciedla prl-owską rzeczywistość. Czy myślał Pan, aby napisać podobny kryminał osadzony w obecnych czasach?

J.O: Nie myślałem o tym. W głowie mam trzy nowe powieści, ale żadna z nich nie jest typowym kryminałem.

W ostatnim wywiadzie zapytałem Pana, którą aktorkę widziałby Pan w filmowej adaptacji Zuzy Lewandowskiej. Dzisiaj, gdy już wiemy, że sprzedane zostały prawa do serialu, zadam to pytanie raz jeszcze. Zatem, którą aktorkę widziałby Pan w filmowej adaptacji Zuzy Lewandowskiej.

J.O: Wiem jedno, ja jej nie zagram. Czuję, że zawiodłem wielu czytelników, ale myślę, że mi wybaczą.

DZIĘKUJĘ BARDZO ZA ROZMOWĘ. ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…