Wywiady

3 Szoty z Tomaszem ER

…Staram się aby każda z moich książek to była nie tylko emocjonująca akcja, ale przede wszystkim właśnie walka z własnymi demonami. Fascynuje mnie umysł człowieka i ta jego najcięższa, wewnętrzna walka. I mimo, że czasami moja książka może wydać się monotonna to najwięcej frajdy mam wtedy, kiedy mogę wgłębić się w uczucia głównego bohatera. Pokazać jego walkę ze samym sobą. Chyba nadal jestem pod wpływem literatury skandynawskiej, gdzie autor skupia się bardziej na emocjach niż szybkiej akcji…

Czyt-NIK: „Sarco” porusza temat eutanazji – kontrowersyjny i emocjonalnie trudny. Czy zdarzyło się, że Pana własne poglądy ewoluowały w trakcie pisania książki?

Tomasz ER: Poglądy od samego początku miałem i mam jasne. I zdaję sobie sprawę, że są kontrowersyjne w tym zabobonnym kraju. Ale właśnie dlatego powstała ta książka. Myślałem o niej od dawna, kiedy już pisałem „NECRO”. Jestem całym sercem za prawem do eutanazji. Oczywiście tylko i wyłącznie w przypadku, kiedy pacjent oczywiście w pełni świadomie, podejmuje taką decyzję. Kiedy wie, że nie ma już żadnej szansy na pomoc, a ból jest tak silny, że każda minuta życia staje się walką. Beznadziejną walką. Bo przecież wiadomym jest, że życie nie pozwala na drugą szansę. Żyjemy tu i teraz. Więc mamy prawo, żeby przeżyć je w miarę luksusowo, na własnych warunkach. Zdaję sobie sprawę z tego gdzie żyjemy i jakie nasz kraj ma poglądy na temat życia i smierci. Ale czy to nie ja powinienem decydować o swoim życiu? I jeśli podejmuję decyzję o eutanazji, bo nie widzę już żadnego wyjścia, to niech pozwolą mi to zrobić! Jeśli nie tu to w Szwajcarii…

Czyt-NIK: Finał trylogii „Overkill” jest to historia, która zostaje w psychice czytelnika na długo. Czy celowo dążył Pan do tego efektu psychologicznego, czy wynikło to naturalnie z fabuły?

Tomasz ER: Staram się aby każda z moich książek to była nie tylko emocjonująca akcja, ale przede wszystkim właśnie walka z własnymi demonami. Fascynuje mnie umysł człowieka i ta jego najcięższa, wewnętrzna walka. I mimo, że czasami moja książka może wydać się monotonna to najwięcej frajdy mam wtedy, kiedy mogę wgłębić się w uczucia głównego bohatera. Pokazać jego walkę ze samym sobą. Chyba nadal jestem pod wpływem literatury skandynawskiej, gdzie autor skupia się bardziej na emocjach niż szybkiej akcji. Najlepszym tego przykładem jest cykl powieści Gunnara Staalesena o przygodach prywatnego detektywa Varga Veuma, stylistycznie nawiązujące do klasycznych powieści kryminalnych Raymonda Chandlera. Bohater jest wiecznie niedospany, w wymiętych ciuchach, niekiedy cuchnący tanim winem i zbierającym cięgi. Nie ma w sobie niczego z super bohaterów pokroju Jacka Reachera. Ale to mnie właśnie najbardziej rajcuje. Piszę tak jakbym sam chciał przeczytać daną książkę… 

Czyt-NIK: W książce „Sarco” ściera się akcja z refleksją nad moralnością i etyką. Jak decydował Pan, gdzie postawić granicę między porywającym thrillerem a ciężarem filozoficznego tematu?

Tomasz ER: Układ powieści od samego początku był tak zaplanowany. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich części tutaj zastosowałam mały eksperyment. Najpierw w części 1 cofnąłem się w czasie do początków, nawet sprzed pojawienia się w wydziale głównej bohaterki Katarzyny. Cześć 2 już siedziała w mojej głowie zanim zacząłem pisać. Pierwotnie nawet planowałem napisać w ten sposób całą książkę. W pierwszej osobie liczby pojedynczej. Ciekawostką może być to, że na początku tytuł książki miał być zupełnie inny i nie brzmieć naturalnie z dwoma pierwszymi. Jednak ostatecznie „Doktor Zgon” ustąpił „SARCO”. Najlepiej bawiłem się pisząc właśnie o doktorze i jego rozważaniach natury moralnej. Muszę tu zaznaczyć, że postać Dominiki jest autentyczna! Jej choroba i walka o zdobycie funduszy na lekarzy (oczywiście reszta jest już tylko moim pomysłem) to prawda. Okazało się jednak, że wszystko to było bardzo misternie zaplanowanym oszustwem. Jednak do tego tematu wrócę w kolejnej mojej książce. Granica dla mnie była więc jasna. Nie chciałem zrobić z doktora Millera mordercy, choć oczywiście nie da się zapewne uniknąć takich porównań. Ciekawi mnie co o tym sadzą Czytelnicy. Mam nadzieję, że ta granica pomiędzy akcją a filozoficznym podejściem do tematu nie jest aż tak wyraźna. To wszystko miało być ze sobą spójne. Niczego nie chciałem rozdzielać… 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…