Wywiady

3 Szoty z Piotrem Żymełką

…Może spróbuję swoich sił w innych gatunkach, choć raczej na pewno będzie to lżejsza odmiana literatury – przygoda, sensacja, kryminał, nie wykluczam też fantastyki (a dokładnie urban fantasy)…

Czyt-NIK: Proszę przyznać, co było punktem zapalnym do napisania kryminału „Błogosławieni, którzy łakną sprawiedliwości”? Może znalezienie przez Pana porzuconego samochodu na parkingu?

Piotr Żymełka: Kilka lat temu mieszkałem na Koszutce (dzielnica Katowic blisko centrum) i zawsze denerwowało mnie, że na okolicznych parkingach brakuje miejsc. Jedno z nich zajmował porzucony mercedes, dokładnie taki jak w powieści. Był zakurzony, obrośnięty chwastami i zarzucony ulotkami. I zacząłem się zastanawiać, dlaczego on tam stoi. To dało początek opowiadaniu o poszukiwaniach właściciela porzuconego samochodu. Napisałem je i wrzuciłem do przysłowiowej szuflady. A gdy nadeszła pandemia i nastały długie wieczory, uznałem, że fajnie będzie rozbudować ten krótki tekst do pełnowymiarowej fabuły. Dodatkowo, chciałem spróbować swoich sił w kryminałach (moja pierwsza powieść, „Cień Templariuszy”, to historia sensacyjno-przygodowa). I z tego zrodzili się „Błogosławieni…”. Ciekaw jestem natomiast, co się stało z tym prawdziwym mercedesem.

Czyt-NIK: Akcja kryminału „Błogosławieni, którzy łakną sprawiedliwości” rozgrywa się w Katowicach. Czy osadzenie akcji w tym mieście wynika z lokalnego patriotyzmu?

Piotr Żymełka: Częściowo oczywiście tak. Katowice w ostatnich latach mocno się zmieniły i wychodzą (a właściwie już wyszły) z szufladki miasta postrzeganego jako tonące pod węglem i dymem z hut. I zapewne jakaś forma lokalnego patriotyzmu miała wpływ na wybór miejsca, w którym toczy się fabuła. Ale osadzenie akcji w stolicy Górnego Śląska wynikało z czystego pragmatyzmu – znam Katowice (mieszkam tu od urodzenia) i wiem co i gdzie się tu znajduje, więc było mi po prostu łatwiej opisywać dzielnice, ulice, skwery i place. Pewnie, że dałoby się przenieść fabułę do Krakowa, Wrocławia czy Łodzi, ale ponieważ mam miasto „we krwi”, całość wypada prawdziwiej. Dodatkowo, założyłem sobie, że wplotę w akapity trochę ciekawostek o Katowicach, żeby uatrakcyjnić tekst. I, będąc „lokalsem”, tych też mi się lepiej szukało w okolicy.

Czyt-NIK: „Błogosławieni, którzy łakną sprawiedliwości” to doskonała propozycja dla wymagających miłośników kryminałów. Proszę zdradzić, czy czytelnicy będą mieli przyjemność sięgnąć po kolejną Pana książkę w przyszłości?

Piotr Żymełka: Bardzo się cieszę. A odpowiadając na pytanie: mam wielką nadzieję, że tak. Pomysłów mi nie brakuje, czas na pisanie też udaje się jakoś zorganizować. Może spróbuję swoich sił w innych gatunkach, choć raczej na pewno będzie to lżejsza odmiana literatury – przygoda, sensacja, kryminał, nie wykluczam też fantastyki (a dokładnie urban fantasy). Czas pokaże, ale liczę, że jeszcze co najmniej kilka książek przede mną.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…