3 Szoty z Mateuszem Piechulskim
…Nie, nie boję się społecznego potępienia. Chyba w obecnych niepewnych bądź co bądź czasach stwierdzenie społecznego potępienia jest już trochę przeterminowane. Trzeba przełamywać tzw. tematy tabu, choć wiele osób, często bardzo wysoko postawionych twierdzi inaczej. Trzeba to robić, abyśmy podążali do przodu, rozwijali się zewnętrznie i wewnętrznie…
Czyt-NIK: Doskonale poprowadzona intryga. Pytania, które są dla wielu bolesnymi tematami. Odpowiedzi, które otwierają oczy, tam, gdzie wielu chce nam je zamknąć. Temat, który dla wielu jest podniesieniem ręki na kościół, na wiarę. Zaproszenie do dyskusji o potrzebie reformy kościoła. To wszystko sprawia, że lektura książki pt. „Innowierca” jest czytelniczą ucztą, w której warto wziąć udział. Dlaczego jeszcze warto zaprosić tę książkę do swej domowej biblioteczki?
Mateusz Piechulski: Ponieważ jest to książka która może nam uświadomić i pokazać problemy z jakimi boryka się kościół na co dzień i zaproponować zmiany które mogłyby, powtarzam mogłyby ten kościół i naszą wiarę przez to ulepszyć, umocnić. Bo chyba dobrze jest wiedzieć w co wierzymy i pokazać nam co możemy poprawić, może zmienić i dzięki temu jednocześnie ulepszyć nas samych. Poprawić nasze codzienne życie duchowe, a przez to i doczesne.
Czyt-NIK: Swą twórczością dowiódł Pan, że nie boi się WIELKICH tekstów. Dotyka Pan tematu, który dla wielu jest nie tylko tabu, ale kwestią, której poruszanie jest naruszeniem zasad świętości. Bo tak nie można. Bo tak nie przystoi. Bo pewne grupy interesów sobie tego nie życzą. Bo, gdy społeczeństwo zerwie się ze smyczy, to, co wtedy? Nie boi się Pan społecznego potępienia? Dlaczego warto podejmować takie tematy?
Mateusz Piechulski: Nie, nie boję się społecznego potępienia. Chyba w obecnych niepewnych bądź co bądź czasach stwierdzenie społecznego potępienia jest już trochę przeterminowane. Trzeba przełamywać tzw. tematy tabu, choć wiele osób, często bardzo wysoko postawionych twierdzi inaczej. Trzeba to robić, abyśmy podążali do przodu, rozwijali się zewnętrznie i wewnętrznie. Czas leci, my przemijamy czasy się zmieniają, a my mamy stać w miejscu? Po co? Dlaczego? To co dla naszych dziadków czy ojców było tematami tabu, a teraz są powszechne. Bo ktoś nie bał się wtedy tego tematu podjąć, ktoś się podłączył i jest teraz tematem powszechnym. Tematy tabu czy trudne tematy trzeba podejmować, aby dla przyszłych pokoleń były tematami powszechnymi, a może już nawet zamkniętymi.
Czyt-NIK: „Tybetańczyk”, „Watykański spisek”, „Innowierca”. Proszę zdradzić tytuł Pana czwartej książki, jej fabułę oraz termin pojawienia się w literackim świecie?
Mateusz Piechulski: Wrócimy do Polski do stolicy Górnego Śląska. Zabarwiony codziennym życiem kryminał. Były wojskowy i ceniona pani psycholog/psychoterapeuta. Każdy myślę znajdzie tam coś dla siebie i odnajdzie tam swoje miejsce. Premiera, jak wszystko pójdzie po mojej myśli pojawi się w literackim świecie jesienią 2026 roku.
