Wywiady

3 Szoty z Katarzyną Pernal-Wyderkiewicz

…Czułam po prostu głęboką potrzebę ocalenia od zapomnienia postaci, która w swej prostocie skrywa wielkość ducha. Byłam trochę jak archeolog pamięci, który odkopuje z warstw czasu sylwetkę Feliksa Karcza nie z przypadku, lecz z przeczucia, że jego historia niesie w sobie uniwersalną prawdę o człowieczeństwie. Być może właśnie w epoce, gdy wielkie serca stają się rzadkością, gdy cynizm przesłania wiarę w dobro, dostrzegłam w moim dziadku świadectwo tego, że miłość nie jest jedynie piękną utopią, lecz możliwą rzeczywistością…

Czyt-NIK: Powieści biograficzne i historyczne znajdują szczególne miejsce w mym czytelniczym sercu. Dzięki nim mogę nie tylko poznawać historię, lecz również bohaterów, którzy swymi czynami wpisali się w karty historii. Bohaterów, którzy dziś mogą być dla nas autorytetami. Autorytet – cóż dziś oznacza to słowo? Czy straciło na wartości? Dlaczego Feliks Karcz może być dla nas autorytetem?

Katarzyna Pernal-Wyderkiewicz: Panie Tomku, to ważne pytanie, ponieważ autorytet moim zdaniem dziś dryfuje w mrokach współczesności jak zagubiony żeglarz w sztormie relatywizmu. Niegdyś mocno zakorzeniony był w glebie szacunku, niestety dzisiaj często bywa wydrążony z istoty, sprowadzony do pustego gestu czy martwej formy. W epoce, gdy prawda rozpada się na tysiące odłamków w zwierciadle mediów społecznościowych, gdy każdy głos ma prawo do równej siły brzmienia, autorytet stracił swą naturalną hierarchię. To, co kiedyś wyrastało z głębi doświadczenia wojennego i mądrości życiowej, dziś często ustępuje miejsca chwilowej popularności czy powierzchownej charyzmy. Autorytet prawdziwy to ten zbudowany na fundamencie wiedzy, charakteru i służby innym, ale coraz częściej ginie w hałasie fałszywych proroków. Feliks Karcz to mój dziadek, którego tak naprawdę nie zdążyłam poznać osobiście. W mojej książce jawi się jako człowiek z krwi i kości, z wadami i wątpliwościami, ale jako postać przeciwstawna temu upadkowi. Jego autorytet nie wyrasta z pozycji społecznej czy zewnętrznego przepychu, lecz z głębi moralnego zobowiązania wobec prawdy, ojczyzny i ludzi mu powierzonych. To autorytet wyrzeźbiony w cierpieniu, wykuty w ogniu życiowych prób, który nie domaga się uznania, lecz naturalnie je przyciąga przez siłę charakteru i bezinteresowność. W Karczowskim autorytecie odnajdujemy to, czego dzisiaj tak bardzo nam brakuje, czyli spójność między słowem a czynem, między głoszoną prawdą a przeżywanym życiem. Jego postać przypomina nam, że prawdziwy autorytet nie jest przywilejem, lecz brzemieniem, nie koroną, lecz krzyżem, który się dźwiga dla dobra innych. W świecie, gdzie autorytet często oznacza władzę nad ludźmi, Karcz ucieleśnia autorytet jako służbę ludziom. To właśnie ta wewnętrzna prawość, ta harmonia między sercem a umysłem, między wiarą a działaniem czyni z niego wzorzec godny naśladowania w czasach, gdy autentyczność stała się towarem deficytowym, a prawda jest kwestią negocjacji.​​​​​​​​​​​​​​​​

Czyt-NIK: Feliks Karcz to zdecydowanie człowiek o wielkim sercu. Człowiek, którego historii nie poznałbym, gdybym nie sięgnął po Pani książkę pt. „W oparach przeznaczenia”. Proszę zdradzić, co sprawiło, że postanowiła Pani w swej twórczości ukazać nam historię człowieka o wielkim sercu?

Katarzyna Pernal-Wyderkiewicz: Czułam po prostu głęboką potrzebę ocalenia od zapomnienia postaci, która w swej prostocie skrywa wielkość ducha. Byłam trochę jak archeolog pamięci, który odkopuje z warstw czasu sylwetkę Feliksa Karcza nie z przypadku, lecz z przeczucia, że jego historia niesie w sobie uniwersalną prawdę o człowieczeństwie. Być może właśnie w epoce, gdy wielkie serca stają się rzadkością, gdy cynizm przesłania wiarę w dobro, dostrzegłam w moim dziadku świadectwo tego, że miłość nie jest jedynie piękną utopią, lecz możliwą rzeczywistością. Jego postać staje się przeciwwagą dla czasów, w których egoizm często uchodzi za mądrość życiową, a obojętność za pragmatyzm. Historia Feliksa Karcza to także opowieść o tym, jak wielkie czyny mogą wyrastać z pozornie zwyczajnego życia. Bohaterstwo nie zawsze przybiera szaty wielkich gestów historycznych, ale czasem skrywa się w codziennej trosce o drugiego człowieka, w gotowości do poświęcenia własnego życia dla ojczyzny i prawdy. Były w życiu Feliksa wątpliwości: zostać w Neapolu czy wrócić do żony Karoliny i małej Krysi? Wrócić mimo świadomości ryzyka śmierci. Oczywiście wrócił i zapłacił życiem. Pragnęłam również ukazać, że w świecie pełnym podziałów i nienawiści możliwa jest inna droga, droga serca otwartego na ludzi i zwierzęta, bo przecież Feliks kochał zwierzęta. Dlatego staje się żywym dowodem na to, że miłość ma moc przekraczania wszelkich barier, które ludzie wznoszą między sobą. Uważam, że w czasach, gdy często tracimy wiarę w człowieka, należy przypominać nieustannie, że w każdej epoce rodzą się jednostki zdolne do prawdziwie wielkiego serca, trzeba je tylko dostrzec i uhonorować pamięcią.​​​​​​​​​​​​​​​​

Czyt-NIK: „W oparach przeznaczenia” to powieść biograficzna, która chwyta za serce. Dotyka najczulszych strun naszych emocji. Zadaje pytania. Otwiera oczy. Uświadamia. Wlewa w nasze serca nadzieję, na lepsze jutro, na lepszą „twarz człowieka”. Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

Katarzyna Pernal-Wyderkiewicz: Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę? Ponieważ ożywia w nas to, co najcenniejsze: zdolność do wzruszenia, do odkrycia, że mimo wszystkich ciemności tego świata, mimo wojen, nienawiści i okrucieństwa, wciąż możliwe jest istnienie serc prawdziwie wielkich. Feliks Karcz w tej opowieści staje się lampą w tunelu naszych czasów, dowodząc, że człowieczeństwo nie jest tylko pięknym słowem, lecz żywą rzeczywistością. Książka ta dotyka nas tam, gdzie mieszkają nasze najgłębsze pragnienia: poczucia sensu, dobra i wiary w to, że życie ma znaczenie głębsze niż codzienność. Przywraca nam świadomość, że każdy z nas nosi w sobie potencjał wielkości, że każdy może stać się tym, który rozjaśnia ciemność wokół siebie. Ta powieść ma stać się jak źródło czystej wody, odświeżać ducha, przywracać równowagę, przypominać o tym, co naprawdę istotne. Pokazać, że historia nie składa się tylko z wojen i katastrof, lecz także z cichych bohaterów, zwykłych ludzi, którzy swoją miłością i poświęceniem tkają nić nadziei przez wieki. To lektura, która nie tylko opowiada, ale przede wszystkim przemienia. Zostawia w czytelniku ślad, który długo jeszcze będzie świecić w naszej pamięci, przypominając, że warto być człowiekiem w najpiękniejszym tego słowa znaczeniu.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…