Wywiady

3 Szoty z Eweliną Kurzobrocką-Pipią

…Moja bohaterka niesie w sobie historię wielu kobiet i w moim zamyśle ma być wskazówką i mówić: jesteś wystarczająca, jesteś silniejsza, niż sobie wyobrażasz, sama decydujesz o swoim szczęściu, uporaj się z przeszłością, by była wspomnieniem, a nie kulą u nogi ciągnącą Cię na dno….

Czyt-NIK: „Zaraz będzie ciemno” to Pani debiut literacki, który sprawi, że zaraz będzie głośno o tym tytule. Proszę zdradzić, kto lub co sprawił(o), że zapisała Pani na kartach tak intrygującą historię?

Ewelina Kurzobrocka-Pipia: Jeśli mam być szczera, to pomysł na pierwszą książkę miałam zupełnie inny, jednak pewnego dnia, jadąc rowerem pod jednym z mostów kolejowych w Kaliszu, zauważyłam napisany sprejem na betonowym przęśle napis „zaraz będzie ciemno”. Pomyślałam wtedy, że to byłby świetny tytuł książki. Temat szybkiej kolei był wtedy u nas bardzo na czasie. Jakoś to wszystko wskoczyło nagle na swoje miejsce i historia Janki, która w trudnym dla siebie momencie życia wraca do rodzinnego domu po prostu pojawiła się w mojej głowie.

Czyt-NIK: Janka to niezależna nauczycielka z Poznania. Proszę zdradzić, czy bohaterka Pani książki jest w pełni postacią fikcyjną, czy może inspirowała się Pani prawdziwą osobą w tworzeniu jej portretu psychologicznego?

Ewelina Kurzobrocka-Pipia: Janka to postać absolutnie fikcyjna. Jedynie jej wspomnienia z dzieciństwa częściowo pokrywają się z moimi własnymi – zapach pieczonego ciasta, wakacji, czy nagrzanego upałem strychu. Moja bohaterka niesie w sobie historię wielu kobiet i w moim zamyśle ma być wskazówką i mówić: jesteś wystarczająca, jesteś silniejsza, niż sobie wyobrażasz, sama decydujesz o swoim szczęściu, uporaj się z przeszłością, by była wspomnieniem, a nie kulą u nogi ciągnącą Cię na dno.

Czyt-NIK: „Zaraz będzie ciemno” to Pani pierwsza książka. Czy zaraz będzie… następna?

Ewelina Kurzobrocka-Pipia: Nie wiem, czy tak od razu zaraz, ale oczywiście idę za ciosem i tworzę kolejną część przygód moich bohaterów z Zalesia. Ich dalsze losy dziwnym trafem wpisały się w pomysły na pierwszą książkę, które nosiłam w sobie od piętnastu lat. Zupełnie, jakby ten napis z wiaduktu, o którym mówiłam, był brakującym puzzlem, dzięki któremu mam dziś w głowie pełen obraz tej historii. Ta powieść wymaga jednak ode mnie dużo pracy ze źródłami, bo jest dość mocno osadzona w historii samego Kalisza. Mam jednak nadzieję, że już niedługo skończę i w ciągu kilku tygodni dopracuję szczegóły. Na razie skupiam się na radości, jaką niesie ze sobą wydanie debiutanckiej książki. Muszę się tym trochę podelektować i nacieszyć, dać sobie chwilę na oswojenie się z tym, co się teraz dzieje w moim życiu.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…