Wywiady

3 Szoty z Beatą Ziają

…Wyobrażam sobie miłość jako brylant o tysiącu fasetek, z których część skrzy się jasnym blaskiem, a część pozostaje w cieniu… To właśnie magiczna moc miłości była ze mną w trakcie tworzenia siedmiu „Mrocznych historyi”. Ona dawała mi natchnienie…

Czyt‒NIK: „Mroczne historyje o miłowaniu i przemijaniu” to dzieło, o którego istnieniu nie sposób zapomnieć. To siedem historyji o miłości, o przemijaniu, o tym, co dla wielu z nas jest istotą życia. Każdy, kto weźmie do swych rąk tę książkę zazna wyjątkowego stanu, który rozleje się w sercu i umyśle. Co zyskuje czytelnik sięgający po tę książkę?

Beata Ziaja: Nasza codzienność bywa często nużąca, każdego dnia przynosząc troski, obowiązki, stres… Dlatego moją książką chciałabym przenieść czytelników w świat nastrojowych baśni o miłości, namiętności i śmierci, wzorowanych na średniowiecznych canzonach. Mrok przeplata się w nich ze światłością, a tajemnica ściga tajemnicę.  Każda z tych opowieści pokazuje inne oblicze miłości, rozważa jej duchowość, cielesność, piękno, ale także i destrukcyjną siłę, którą miłość może obudzić. Wiele jest w tych opowieściach zadumy nad człowieczym losem ‒ miłowanie na ziemi kończy się często niespełnieniem, bo trudno znaleźć swój ideał… Aby właściwie odebrać „Mroczne historyje…”, najlepiej znaleźć sobie spokojny kącik, spróbować na chwilę zapomnieć o troskach wokoło i dopiero wtedy otworzyć książkę.

Kiedy przymknę oczy i pomyślę o idealnej scenerii do takiej lektury, wyobrażam sobie wieczór pod gwiaździstym niebem, niewielki stolik oświetlony migotliwym światłem świecy, a na nim ‒ „Mroczne historyje o miłowaniu i przemijaniu”…

Czyt‒NIK: „Mroczne historyje o miłowaniu i przemijaniu” to książka posiadająca magiczną moc. Warto z niej czerpać. Jaka moc towarzyszyła Pani podczas pisania siedmiu historii zawartych w tej książce?

Beata Ziaja: Zawsze bardzo pragnęłam napisać książkę o miłości. Jest to potężna siła, zbliżająca i łącząca ludzi, którzy jeszcze niedawno byli sobie zupełnie obcy. Nie wchodzę tu w eschatologiczny wymiar miłości, istotny dla poszukiwania jej pierwotnego „źródła”, myślę o miłości międzyludzkiej. Ma ona wiele aspektów, zarówno duchowych, jak i cielesnych. Miłość powinna być piękna i dobra, ale czasami może bardzo szybko przekształcić się w niszczący żywioł, popychający nawet do zbrodni… Wyobrażam sobie miłość jako brylant o tysiącu fasetek, z których część skrzy się jasnym blaskiem, a część pozostaje w cieniu… To właśnie magiczna moc miłości była ze mną w trakcie tworzenia siedmiu „Mrocznych historyi”. Ona dawała mi natchnienie…

Czyt‒NIK: Zdecydowanie zasługuje Pani na słowa uznania. A każdy czytelnik zasługuje na wartościowe książki. „Mroczne historyje o miłowaniu i przemijaniu” to tytuł będący wartościowym wkładem w polską literaturę. Wkładem, który doceniam umieszczeniem tej książki na półce NIK ‒ Najlepszych Interesujących Książek. Jaki jest Pani przepis na NIK?

Beata Ziaja: Jestem bardzo wdzięczna za te słowa pochwały! Są one dla mnie ‒ autorki, która dopiero  wstępuje na literacką ścieżkę ‒ ogromnie ważne! Bardzo chciałabym, aby „Mroczne historyje” zdobyły uznanie czytelników, aby czytelnicy „zaprzyjaźnili” się z nimi na trwałe. Sama mam takie ulubione tytuły, do których chętnie wracam…

Jeżeli chodzi o Pana pytanie, to najlepiej byłoby je zadać Muzie! Oczywiście żartuję :‒) Moje opowieści i zawierają cząstkę „mnie”. Niektóre inspirowane były snami, a niektóre twórczymi zachwyceniami nad miejscami, przedmiotami, krajobrazami, napotkanymi przypadkiem w ciągu zupełnie zwyczajnego dnia… Trudno to trochę wyjaśnić, ale tak się jakoś dzieje, że pewne rzeczy, które dostrzegam wokół siebie, zaczynają nagle „mówić” do mnie… I ciekawe jest to, że wokół takiego małego detalu, który przykuł „autorską” uwagę, bardzo szybko buduje się cała opowieść… Od strony technicznej opowiadania są niedługie, ale pełne szybkich zwrotów akcji,    z zaskakującym zakończeniem. Napisane są obrazowym językiem, malującym poruszające sceny zarówno z fikcyjnej, dalekiej przeszłości jak i z czasów bliższych współczesności… Myślę, że to też pomaga w ich odbiorze. Chciałabym z przyjemnością nadmienić, że moja Muza motywuje mnie do dalszej pracy i w przygotowaniu są już następne dwa zbiory opowiadań. Mam ogromną nadzieję, że spotkają się one również z zainteresowaniem i aprobatą czytelników…

Chciałabym bardzo podziękować Panu i innym recenzentom za pomoc w popularyzacji moich utworów! Nie należą one do tzw. „głównego nurtu”, a przez to jest im trudniej zdobywać swoich odbiorców ‒ czytelników z wyobraźnią, którzy docenią surrealistyczną atmosferę oraz metaforyczność tych baśniowych opowieści, oraz zechcą zamyślić się nad przesłaniem, które one niosą.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…