3 Szoty z Alicją Filipowską
…kończąc pisanie, już tęsknie za moimi bohaterami, dlatego przysłuchuje się im i czekam, który zapragnie opowiedzieć mi swoją historię…
Fot. Adrian Szymon Matyjaszczyk
Czyt-NIK: Halina, bohaterka powieści „Drobne przysługi” to kobieta o gołębim sercu. Proszę przyznać, czy bohaterka ta jest odwzorowaniem cech osoby Pani znanej, bliskiej, czy może Halina jest w pełni postacią wymyśloną przez Panią.
Alicja Filipowska: Ja nigdy nie wzoruję się na osobach z mojego otoczenia. Być może są w moich bohaterach okruchy z ludzi, których w życiu spotkałam, ale to postaci same w sobie, oddzielne, które narodziły się na potrzeby książki.
Czyt-NIK: „Drobne przysługi” to ujmująca historia, która pokazuje nam, że każdy człowiek powinien żyć własnym życiem. Ma do tego prawo, a my nie mamy prawa, aby wytykać, oceniać drugiego człowieka za to, jak sam układa swoje życie. To historia o miłości, która pisze własne scenariusze. Jakie główne przesłanie towarzyszyło Pani podczas tworzenia historii Haliny?
Alicja Filipowska: Po mojej poprzedniej powieści „Czarne łabędzie” potrzebowałam napisać książkę lekką i pełną radości. Tak dla siebie, żeby strząsnąć z siebie mrok i smutek. Przyjaźń jest tu głównym wątkiem, bo ja czerpię ogromnie dużo z moich przyjaźni. Moja „paczka” zainspirowała mnie do opowiedzenia o „babskich spotkaniach” a listonosz Stefan był pierwszą postacią która przyszła do mnie żeby dopełnić życia Halinki.
Czyt-NIK: „Drobne przysługi” to moje trzecie spotkanie z Pani twórczością podczas którego znalazłem się w Kamionce – miejscowości bardzo dobrze znanej z powieści „Ani słowa o rodzinie” oraz „Czarne łabędzie”. Proszę zdradzić czy, a jeśli tak, to kiedy będziemy mogli ponownie znaleźć się w Kamionce?
Alicja Filipowska: Na ten moment w mojej twórczości Kamionka to stałe uniwersum. Kolejna książka „Kobieta z zielonego domu”, również rozgrywa się w tym miejscu, ale w roku 1968. Główną bohaterką jest młoda ciocia Władzia, którą czytelnicy mogli poznać w „Czarnych łabędziach”. Dzieje się tak ponieważ kończąc pisanie, już tęsknie za moimi bohaterami, dlatego przysłuchuje się im i czekam, który zapragnie opowiedzieć mi swoją historię.
Fot. Adrian Szymon Matyjaszczyk
