Recenzje

Porywający debiut.

„Kto porwał Daisy Mason?” to porywający debiut Cary Hunter. I wy dajcie się porwać autorce thrillera psychologicznego, który przeszywa najgłębsze komórki najbardziej zatwardziałego miłośnika gatunku. Przyznam szczerze, że po odłożeniu tej książki, będziecie zastanawiać się czy jest możliwym zadebiutować w tak spektakularny sposób. Autorka uderza w nas od samego początku, mocnym wstępem, który jest przedsmakiem tego, co czeka nas na niespełna czterystu stronach. Wydawnictwo Filia zapewnia, że książka jest prawdziwą perełką. Trzeba im przyznać, że oprócz nosa do świetnych powieści są również skromni. Książka, którą nam serwują jest diamentem o najdoskonalszym szlifie. Nie bez powodu na Wyspach Brytyjskich okrzyknięta została najlepszym debiutem.

 

Cara Hunter niczym wytrawny łowca chwyciła nas nieziemsko wciągającą fabułą, która tak naprawdę mogła zdarzyć się w świecie realnym. W zasadzie nie raz media donoszą o podobnych sytuacjach. I to właśnie uderza nas najbardziej. Tragizm fabuły jest odbiciem przeżyć rodzin, które dotykają podobne traumatyczne historie. Autorka umiejętnie dawkuje nam poszczególne wątki, powodując, że czujemy się jak na rollercoasterze. Raz zwalnia, by za chwilę przyspieszyć tak, byśmy czuli łomot serca a nasze ręce drgały niczym głośniki w rytm drum and bass. A gdy już czujemy, że emocje rozwalają nas do maksimum powtórnie zwalnia, byśmy mogli ochłonąć. Lecz tylko na chwilę, gdyż książka ta wręcz kipi od emocjonujących wątków. Cara Hunter niczym wytrawny taktyk wojenny układa ciąg zdarzeń w taki sposób, byśmy nie odkryli prawdy, która zwala z nóg i przyprawia o palpitacje serca.

 

Ośmioletnia Daisy Mason podczas sąsiedzkiej zabawy na przedmieściach Oxfordu znika bez śladu, a jedyne znaki prowadzą… na manowce. Do akcji wkracza doświadczony detektyw Adam Fawley, który krok po kroku stara się dociec prawdy o zaginięciu dziewczynki. Odkrywając karty tej bulwersującej sprawy ukazuje nam rodzinne sekrety. Cara Hunter miała świetny pomysł na wciągający thriller psychologiczny i zrealizowała go nader mistrzowsko, szturmem wbijając się do świata literackich bestsellerów. I tylko pozostało nam czekać na ekranizację tej powieści, która będzie również kasowym hitem Hollywood. W oczekiwaniu na premierę kinową warto byłoby przeczytać kolejną powieść Autorki. A śmiem twierdzić, że to tylko kwestia czasu bowiem taki talent powinien zostać przeniesiony na papier, byśmy mogli spijać z niego każde słowo płynące z uzdolnienia Cary Hunter. Autorka oprócz mistrzowsko wciągającej fabuły zaprasza nas do pewnego rodzaju dyskusji na temat roli mediów społecznościowych, a także nas samych, obserwatorów ludzkich tragedii, dramatów. W książce poruszany jest temat pochopnie wyciąganych wniosków, czy też głoszenia wyroków na podstawie szczątkowych informacji, które nie raz są wyssanymi z palca plotkami. A wiadomo jak to w plotce. Owszem jest w niej zawsze ziarno prawdy, lecz przenoszona z jednej osoby na drugą wyrasta do ogromnych rozmiarów. Podczas lektury nie raz będziecie wcielać się we wróżkę i wyrokować zakończenie powieści. Na nic się to zda, gdyż Cara Hunter związała fabułę tak, że węzeł gordyjski to przy tym zaledwie mały nic nie znaczący supełek. I nawet sam Aleksander Macedoński rozłożyłby ręce. Zatem i Wy łapcie w dłonie debiutancki thriller psychologiczny i przekonajcie się, że jest on perłą w koronie. Już 3 października dowiecie się „Kto porwał Daisy Mason?”

 

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu FILIA, FILIA Mroczna Strona http://www.wydawnictwofilia.pl/

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…