Recenzje

Nowe życie Faye

Muszę przyznać, że Camila Lackberg przesunęła kierunek swej twórczości w nieco inną stronę. Autorka ukazała swą nową twarz, swe nowe oblicze, które warto poznać. Niech „Srebrne skrzydła” poniosą Was na fali wciągającej fabuły.

Nakładem Wydawnictwa Czarna Owca ukazała się druga część z serii „Fayye”. Po „Złotej klatce” przyszedł czas na „Srebrne skrzydła”. Camila Lackberg nie bez powodu uznawana jest za jedną z najbardziej poczytnych norweskich pisarek. Również polscy czytelnicy bardzo pozytywnie odbierają jej twórczość.

Trzeba przyznać, że w tej serii autorka poszła w nieco inną stroną od dotychczasowej. Jednak uważam, że fakt ten nie odbiera słów uznania wobec jej kreatywności do tworzenia wciągającej historii, której fabuła porywa. „Srebrne skrzydła” w największym stopniu nacechowane są warstwą obyczajową oraz w znacznej mierze psychologiczną.

Faye zakończyła właśnie toksyczny związek, chcąc tym samym ułożyć na nowo swoje życie. Jej były mąż Jack odbywa karę więzienia. Kobieta w pełni skupia się na rozwoju swojej kariery. Prowadzi firmę kosmetyczną Revenge. Jej prestiż osiąga coraz większe znacznie, stając się kluczową firmą. Lada dzień jej produkty mają wejść na rynek amerykański. Jednak jest ktoś, kto dąży do przejęcia Revenge, a Faye za kilka tygodni może zostać bez firmy, którą zbudowała. Dlatego też zmuszona jest podjąć zdecydowane kroki. W tym celu wraca do Sztokholmu, by ocalić nie tylko swój majątek, lecz także siebie i swoich bliskich.

Siła i determinacja w dążeniu do zamierzonego celu ukazują główną bohaterkę jako zdecydowaną kobietę. I muszę przyznać, że ta właśnie cecha będzie jej bardzo potrzebna do wytrwania w tym, co zgotował jej los. Jeśli kończąc pierwszą część serii myśleliśmy, że kłopoty Faye dobiegły końca, to byliśmy w błędzie, gdyż, to czego doświadczyła w „Srebrnych skrzydłach” tworzy dla kobiety wiele kryzysowych sytuacji.

Muszę przyznać, że Camila Lackberg przesunęła kierunek swej twórczości w nieco inną stronę. Lecz nie jest ona zła, czy gorsza, a pokazuje, że autorka potrafi odnaleźć się w innym stylu, co mi jako miłośnikowi serii o Fjallbace również przypadło do gustu. Autorka ukazała swą nową twarz, swe nowe oblicze, które warto poznać. Niech „Srebrne skrzydła” poniosą Was na fali wciągającej fabuły. Ciekaw jestem tylko, kiedy pojawi się kolejna część z tej serii, bo pewne jest to, że chętnie sprawdzę co słychać u Faye.

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…