Morderca wędrowny.

Już po raz drugi Michał Larek i Waldemar Ciszak łączą swoje potencjały, dzięki czemu do rąk czytelnika trafia powieść będąca rzetelnym dokumentem prawdziwych i makabrycznych wydarzeń, które na początku lat 90. wstrząsnęły polskim społeczeństwem. Zdarzenia, które zapisane są w niniejszej publikacji zasiały plon strachu niemalże w całym kraju. Autorzy dzięki swej pracy sięgają dalej niż kryminał, a przy tym głębiej niż dokument. Z precyzyjną dokładnością, krok po kroku opisują i analizują bieg wydarzeń, uwypuklając tragiczne historie wielu rodzin, których dzieci padły ofiarą kolejnego zwyrodnialca. Książka wzbogacona jest wypowiedziami świadków, ale również policjantów biorących udział w akcji poszukiwawczej. Wszystko to miało miejsce na kilka miesięcy po tym jak milicja przekształcona została w policję, dlatego też złapanie mordercy było punktem honoru nowej formacji. Funkcjonariusze wsparci społecznymi alarmami reagowali natychmiast, czego wynikiem było szybkie schwytanie Tadeusza Kwaśniaka. To co dodatkowo dotyka nas podczas tej lektury, to świadomość, że nie jest to powieść fabularna, będąca wymysłem autorów, ale jest dokumentem autentycznych wydarzeń. Przerażać może również fakt braku empatii zabójcy podczas wizji lokalnych – Kwaśniak omawiając zbrodnie nie wyrażał żadnych emocji. Jestem również pełen podziwu wobec policjantów biorących udział w przesłuchaniach, którzy wykazywali się dużym profesjonalizmem i tłumili  swoje emocje. Jednak jak czytamy w książce przez głowę przechodziły im różne myśli na temat poczynań bestii. Mimo to, potrafili oni oddzielić emocje gniewu, które mogły zniweczyć cały plan prowadzonych przesłuchań. Byli w stanie wznieść się ponad to, gdyż ich głównym celem było dojście do prawdy, którą Michał Larek oraz Waldemar Ciszak dokładnie zaprezentowali w książce „Mężczyzna w białych butach”.

Ważnym punktem, który dotknął mnie jest przedstawienie tragedii rodzin, którym Kwaśniak w jednej chwili odebrał sens życia, zmieniając je nieodwracalnie w gruzowisko. Ogromne wzruszenie wywołał we mnie opis relacji ojca Tomasza z zamordowanym synem Krzysiem. Rodzice nie byli w stanie podnieść się po zadanym ciosie. „Mężczyzna w białych butach” jest inteligentnym połączeniem powieści z dokumentem. Dzięki temu nie czytamy tej książki jak surowych akt sprawy, lecz możemy również wczytać się w ludzkie emocje. W trakcie lektury wiele pytań ciśnie się na usta. Nie ma jednak na nie prostych odpowiedzi. Tadeusza Kwaśniaka można określić mianem mordercy wędrownego, swoich ofiar bowiem wypatrywał w różnych rejonach Polski. Nawet organy ścigania spekulowały, że pracował on na kolei, co tłumaczyłoby łatwość w przemieszczaniu się po kraju. Dodatkowym elementem mrożącym krew w żyłach podczas czytania tej książki, był dla mnie fakt, iż czytamy w niej, że morderca po raz pierwszy zaatakował w Bytomiu – mieście, w którym mieszkam od dzieciństwa. Dostał się do miasta tramwajem i wysiadł obok szkoły, gdzie pierwszą ofiarę dopatrzył w pobliskich wieżowcach. Warto sięgnąć po tę książkę, gdyż nie tylko ukazuje ona historię głośnych zbrodni seryjnego mordercy, lecz powinna być dla nas przestrogą by uświadamiać swoje dzieci o niebezpieczeństwach.

Dodaj komentarz