Recenzje

Kochajmy teściowe…

„Teściowe muszą zniknąć” to kolejna komedia kryminalna Alka Rogozińskiego, z którą warto zniknąć, by w pełni oddać się lekturze, gwarantującej ogromną dawkę humoru z ciekawą intrygą kryminalną. Tym razem nie obracamy się w świecie gwiazd ze szklanego ekranu, lecz wkraczamy w rodzinne relacje. Książka niczym wulkan kipi humorem, a dwie jakże skrajne bohaterki, muszą zewrzeć szyki, by wyciągnąć swoje dzieci z tarapatów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że teściowe, to dwa skrajne światy, których nie sposób połączyć. Maja Wrzesińska, matka córki Amelii Niedzielskiej, to wyzwolona kobieta, której sześć pierwszych liczb peselu, to tylko cyfry nie świadczące o jej wieku. Oddana ideologii „wolnej miłości” czerpie z życia pełnymi garściami. Jakże skrajną osobowość wyraża Kazimiera Niedzielska, matka Janusza. Dla niej największą wartością jest przyzwoitość, a co za tym idzie według niej, postępowanie Mai zasługuje na wieczne potępienie. Kobieta za najwyższą świętość uważa proboszcza, a wpłacane datki na Radio Święta Jadwiga są dla niej najważniejszą powinnością. Aż dziw, że dzieci tak skrajnych matek znalazły wspólny język, wiążąc się sakramentalnym węzłem małżeńskim. I tu przy okazji każdych rodzinnych uroczystości oboje mają trudnych orzech do zgryzienia, co do matek umiejscowienia. Dotychczas buforem był wujek Karol, który nieoczekiwanie zakończył swój ziemski żywot. Śmierć wuja to jednak początek innych problemów, które jak się okaże pchną akcję książki w kryminalnym kierunku, którym obie teściowe będą musiały podążać. Ale czy możliwe jest połączenie ognia i wody w jednej słusznej sprawie? Jednak jak się okazuje wyższa konieczność jest w stanie połączyć te dwa żywioły. Ale nie obędzie się bez tarć i zgrzytów, które czytelnikom zapewnią ekscytujące wrażenia.

Historia tak naprawdę rozpoczyna się 19 września 1939 roku. Wówczas w Warszawie dwóch młodych mężczyzn zakopuje w piwnicy skrzynię z diamentami. To dla nich pewnego rodzaju kapitał, który będą mogli spożytkować w bardziej sprzyjających czasach. Jednak wydarzenia wojenne niweczą ich plan. Jak się okazuje skarb przeleżał przez wiele lat, a niczego nieświadomi lokatorzy nie sądzili, że tuż obok nich schowane są diamenty, których wartość przyprawia o zawrót głowy. Pewnego dnia, w domu młodego małżeństwa pojawia się Sylwester Mrożek, krewny Amelii. Mężczyzna prosi ich o pomoc w pewnej dość nie typowej sprawie. Mianowicie wujek Karol w liście zwrócił się do Sylwka, by ten odnalazł mieszkanie, dzięki czemu ten dostanie swoją część spadku. Trzeba przyznać, że enigmatyczność przekazu, wprowadza czytelnika w świat pełen tajemnic oraz kryminalnej intrygi, która dla Amelii i Janusza będzie powodem nie lada problemów. Ukryty skarb wciąga ich w mafijne porachunki, wywracając dotychczasowe życie do góry nogami. Gdy Maja znika bez śladu, a Janusz zostaje oskarżony o morderstwo, do akcji wkraczają teściowe! Połączone szyki dwóch skrajnych żywiołów gwarantują nam emocje o potężnej sile rażenia. Obie uczestniczą w mafijnych potyczkach, narażając się na spędzenie swego życia za kratami. Jednak miłość rodzicielska jest tak silna, że żadne kraty im nie straszne.

Alek Rogoziński napisał kolejną świetną komedię kryminalną. Jeśli pragniecie świetnej zabawy, dobrego humoru i kryminalnej intrygi to „Teściowe muszą zniknąć” muszą pojawić się w Waszej domowej bibliotece. Zdecydowanie polecam! Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B. https://www.gwfoksal.pl/

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…