Recenzje

Groza ma siłę kobiety

Zdecydowanie zachęcam Was do sięgnięcia po „Zabawki”, gdyż w innym przypadku grozi Wam brak zastrzyku adrenaliny. A ten zastrzyk jest jedynym właściwym, który warto zaaplikować! Muszę przyznać, że Magdalena Paluch miała doskonały pomysł na stworzenie antologii, która powinna być lekturą obowiązkową miłośników grozy.

Strach ma wielkie oczy! Właśnie takie oczy miałem podczas czytania antologii kobiecych opowiadań grozy „Zabawki” które ukazały się z inicjatywy Magdaleny Paluch w ramach projektu #grozajestkobietą.

W świecie miłośników tego gatunku nikomu nie trzeba przedstawiać Pani Magdaleny. Każdy fan grozy doskonale wie, że jest inicjatorka antologii oraz pomysłodawczynią i koordynatorką Krakowskiego Festiwalu Grozy KFASON,  a także twórczynią Grozowni. Pani Magdalena do udziału w projekcie zaprosiła czołowe polskie pisarki powieści grozy. Dzięki temu do naszych rąk trafiły doskonale wyselekcjonowane opowiadania dostarczające nam maksymalnie strasznych doznań w klimacie grozy.

Zanim sięgnąłem po tę książkę, zastanawiałem się nad jej tytułem. „Zabawki” to tytuł będący symbolem scalającym antologię, gdyż, to właśnie one odgrywają w historiach najważniejszą rolę. Jaką? Warto sprawdzić i przekonać się na własnej skórze.

Opowiadania te są mocnym punktem w tym gatunku i powinny znaleźć się w bibliotece każdego czytelnika, który uwielbia się bać. A w tej książce powodów do strachu jest co najmniej trzynaście. Wśród autorek jest kilka, których twórczość nie jest mi obca. „Podziemia” oraz „Nierozdzielne” to książki Joanny Pypłacz, którym miałem przyjemność patronować. Patronowałem również książce „Twarzą w twarz. Daję Ci wieczność. Akt 2” autorstwa Agaty Suchockiej. Opowiadania tych autorek znalazły się w niniejszej antologii. Chętnie także poznałem pióro pozostałych pisarek, które sprawiły, że gęsia skórka pojawiła się na mej skórze.

Pomysł na stworzenie antologii narodził się w marcu 2019 roku. Wówczas na portalu Grozownia Magdalena Paluch zapoczątkowała cykl wywiadów z przedstawicielkami polskiej literatury grozy.

Książkę rozpoczyna opowiadanie „Barbie Girl” wspomnianej Agaty Suchockiej, która uświadamia nam jak niebezpieczne i groźnie może mieć zastosowanie zabawka firmy Mattel. Do dziś uważałem, że jest ona nieszkodliwą zabawką. Tutaj żarty się skończyły! Jeśli chcecie dowiedzieć się jak kończy się „zabawa, gdy dziewczynki są niegrzeczne” to koniecznie przeczytajcie opowiadanie „Niegrzeczna” autorstwa Anny Musiałowicz. Autorka dosadnie uświadamia nam, że „grzechów przeszłości się nie zapomina. Niektórych nie da się wybaczyć”. Myślę, że miłośnicy grozy nie wybaczą sobie, gdy ominą te opowiadanie, gdyż poznawanie tej historii przyprawia o szybsze bicie serca. A przecież o to chodzi! „Chodź ze mną” Agnieszki Kwiatkowskiej to opowiadanie, które koniecznie czytajcie siedząc, ponieważ wgłębianie się w tę historię zwali Was z nóg. Izabela Szolc w opowiadaniu pełnym grozy i erotyzmu zatytułowanym „Policzek do policzka” utwierdza nas w przekonaniu, że „zemsta ma smak zmrożonych orzechów”. Natomiast „Odłamek” Dagmary Adwentowskiej to kawał mocnej grozy, która na zawsze utkwiła w mej pamięci, bo zapomnieć się jej nie da. Jest niczym mocny cios podczas spadania z karuzeli. A pisarka zapewniła mi solidną karuzelę myśli i emocji. Sylwia Błach opowiadaniem „Dom lalek” sprawiła, że wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach wywołując krzyk, który rozbrzmiewał w mojej świadomości.

Kolejną autorką, która ukazała swoje literackie oblicze grozy jest Aleksandra Mora. Opowiadanie „Zguba” sprawiło, że zatraciłem się w poznawaniu historii, która niczym szpikulec wbiła się do mej pamięci, pozostawiając najmocniejszy ślad. Carla Mori opowiadaniem „Powiedz przecie…” poruszyła moje emocje, tak bardzo, że puls na mej skroni, był niczym uderzenie młota pneumatycznego. Opowiadanie „Król kasztanów” Anny Marii Wybraniec wtargnął do mej wyobraźni z cichym trzaskiem, rozwalając moje emocje na drobne kawałki. Nie ukrywam, że opowiadanie Joanny Pypłacz, było tym, od którego wiele się spodziewałem. Wynika to z faktu, że twórczość tej pisarki jest mi najbardziej znana. Pani Joanno, nie zawiodła Pani moich oczekiwań. Ten klimat i budowanie napięcia utwierdzają mnie w przekonaniu, że jest Pani mistrzynią gatunku. Agnieszka Pruska opowiadaniem „Sanatorium” z chirurgiczną precyzją, dokonała na mych emocjach mocnego cięcia niczym najostrzejszym skalpelem. „Inna marionetka” Flory Woźnicy to prawdziwy spektakl grozy, na który ponownie chce się kupić bilet. Zapewniam Was, że wspomnienia historii stworzonej przez autorkę nie odsuną się w cień. „Boogeyman” to opowiadanie kończące antologię. Karolina „Mangusta” Kaczkowska na deser zaserwowała nam soczystą dawkę grozy, która przeszyje nas na wskroś. Myślę, że analiza wymienionych opowiadań nie odda w pełni ducha emocji podczas ich poznawania.

Zdecydowanie zachęcam Was do sięgnięcia po „Zabawki”, gdyż w innym przypadku grozi Wam brak zastrzyku adrenaliny. A ten zastrzyk jest jedynym właściwym, który warto zaaplikować!

Muszę przyznać, że Magdalena Paluch miała doskonały pomysł na stworzenie antologii, która powinna być lekturą obowiązkową miłośników grozy, czytelników, którzy lubią się bać. Strach pomyśleć, co by było, gdyby tej książki nie było! Strasznie polecam. Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Magdalenie Paluch oraz Wydawnictwu IX.

guest
2 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Mangusta
Gość
Mangusta
9 dni temu

Kaczkowska, nie Maczkowska 🙂

jeszcze chwilka…