Genialny kryminał z najwyższej półki.

W wywiadzie, którego Krzysztof Bochus udzielił Czyt-NIKowi, Autor przyznaje, że najważniejsze jest to „aby pisarz potrafił przykuć uwagę czytelnika, zabierając go w podróż w głąb swojej wyobraźni”. Panie Krzysztofie najnowszy kryminał „Lista Lucyfera” jest dobitnym potwierdzeniem tych właśnie słów. Książka, która trafia do naszych rąk, to niezwykła wycieczka w głąb ludzkiej psychiki i jego czarnej strony. Od pierwszych stron przykuwamy się do tej historii i wsiąkamy do głębi. Wyjątkowa atmosfera, krwista kryminalna otoczka, mocny mięsisty język oraz wyraziści bohaterzy – to wszystko sprawia, że powieść ta jest perłą w koronie polskiego kryminału. Jej fabuła to misternie rozpisana historia, którą pragniemy poznawać bez wytchnienia. A wszystko to, co wokół nas, nie ma znaczenia, bowiem podczas lektury „Listy Lucyfera” to właśnie Krzysztof Bochus gra pierwsze skrzypce, prowadząc nas poprzez meandry niewytłumaczalnych zabójstw. Z pełną świadomością i gwarancją lektury z najwyższej półki, zapewniam, iż warto „Listę Lucyfera” wciągnąć na swoją listę książek do przeczytania. Wciągnięcie się w tę historię w mgnieniu oka. Mroczna atmosfera towarzyszyć będzie nam aż do ostatniej strony.

Pewnego dnia znany trójmiejski dziennikarz odbiera tajemniczy telefon. Po drugiej stronie słuchawki Adam Berg słyszy zniekształcony głos mordercy, który mianował się Lucyferem. Od tej chwili dziennikarz śledczy i redaktor gdańskiego „Kuriera” będzie posłańcem jego kolejnych morderczych aktów. Do rozwiązania kryminalnej zagadki wciągnięty zostaje również podinspektor pionu kryminalnego – Andrzej Suchy. W Gdańsku dochodzi bowiem do wielu makabrycznych i tajemniczych morderstw, a ich sceneria wzmaga w nas przypływ adrenaliny. Kunsztownie zaplanowane morderstwa są niejako podpisem, znakiem rozpoznawczym Lucyfera.

Podczas odkrywania kolejnych mrocznych kart zbrodni, zastanawiać będziemy się, co kieruje mordercą, jakie są jego motywy zbrodni – „zemsta, nienawiść do świata, a może fascynacja dziełami kogoś, kto ze śmiercią był za pan brat?”. Czy Adam Berg będzie w stanie na czas zorientować się, na kim wzoruje się morderca? O ilu jeszcze morderstwach dziennikarz będzie informował opinię publiczna? Kiedy nastąpi kres tej morderczej gry? Jak zakończy się ta walka na śmierć i życie? Przekonajcie się sami! Chwytajcie „Listę Lucyfera” i dajcie się porwać! Koniecznie! Krzysztof Bochus zaserwował nam ostrą kryminalną jazdę, w której akcja pędzi w zawrotnym tempie, a wszystkie jej zwroty kierują nas w morderczą otchłań. Dlatego warto zwrócić swoje czytelnicze wektory w kierunku „Listy Lucyfera” która zapewni nam prawdziwa przyjemność obcowania z pierwszorzędną literaturą. Wraz z Adamem Bergiem kroczyć będziemy misternie wybrukowaną morderczą drogą Lucyfera. A gdy wydawać nam się będzie, że jesteśmy już u kresu tej drogi, do akcji wkroczą kolejni nieznani sprawcy. Lista intrygujących wątków zdaje się nie mieć końca. Jedno jest pewne dacie wciągnąć się w tę grę do cna. Czego chcieć więcej od tak genialnego kryminału? Jedynie kontynuacji, albowiem każdy miłośnik tego gatunku pragnie nasycać się tak wyjątkową, niepowtarzalną atmosferą obcowania z powieścią wysokich lotów.

Trzeba przyznać, że Krzysztof Bochus stanął na wysokości zadania, podając do naszych rąk kryminał, który śmiało można określić jako brylant tegoż właśnie gatunku literackiego. Intryga kryminalna nie jest w tej powieści jedyną atrakcją dla czytelników. Poznajemy również wątki z pogranicza obyczajowości. Jednak pisarski talent Pana Krzysztofa sprawił, iż oba te wątki łączą się w idealną całość, dając nam lekturę niezapomnianych wrażeń. Panie Krzysztofie prosimy o więcej! Na zakończenie powrócę do wspomnianego wywiadu, w którym Krzysztof Bochus przyznaje „na własny użytek, określam swoje książki jako powieści kryminalne dla koneserów”. Panie Krzysztofie, potwierdzam „Lista Lucyfera” to wytrawna powieść. Możliwość patronowania tej książce, dla Czyt-NIKa to prawdziwy zaszczyt. Panie Krzysztofie chapeau bas.

Dodaj komentarz