Dobro mnoży się przez dzielenie.

„Tajemnica Błękitnej Alkowy”, to kolejny powiew optymizmu w otaczającym nas świecie. Magdalena Ludwiczak w trzeciej powieści przywraca wiarę w dobrych ludzi, którzy nie są zapatrzeni jedynie na swoje dobro, potrafią z empatią iść przez życie. Autorka rozpoczyna książkę w atmosferze grozy, horroru z tajemnicą w tle, która to z rozwojem całej historii wysnuwa się na główny plan. Książka zmusza nas również do zatrzymania się i zastanowienia nad tym, na ile nasze życie zależy od nas, a na ile jego tor od samego początku naszego istnienia uzależniony jest nie od nas, lecz od naszych przodków – czy my nie płacimy za błędy innych, czy nie jesteśmy ofiarami błędów sprzed wielu wielu lat, nie popełnionych przez nas, ale jednak to my nosimy to brzemię. Historia opisana przez panią Magdalenę uświadomić może czytelnikowi, że decyzje podejmowane przez innych mogą mieć ważny wpływ na życie nasze i naszych potomnych. „Tajemnica Błękitnej Alkowy”, jest smutną i zawiłą historią rodzinnej klątwy. Owszem jest to historia smutna, lecz warta poznania, gdyż uświadamia nam, że wokół nas, są ludzie, którzy cierpią i potrzebują wsparcia drugiego człowieka. Tak naprawdę Lilianna, była ofiarą ludzkich złych decyzji w przeszłość, która w teraźniejszości mogła liczyć na wsparcie jedynie Eli, gdyż pozostali mieszkańcy wsi, żyli swoim życiem z dala od problemów Lilki. Historia ta znajduje odzwierciedlenie w dzisiejszych czasach, gdzie wielu z nas w pogoni za lepszym jutrem dla siebie, nie widzi tego co dzieje się dzisiaj. Lilianna właśnie dzięki wsparciu Eli odnajduje w sobie zdolności malarskie, których opis jest odzwierciedleniem umiejętności plastycznych autorki książki. Moją szczególną uwagę wzbudził portret pasażerów tramwaju, których twarze skrywają paletę różnych emocji. Obraz ten jest również odzwierciedleniem uczuć głównej bohaterki tak negatywnie doświadczonej przez życie. Jednak historia Lilianny pokazuje, że warto wierzyć w lepsze dni, że „słońce… wstaje zawsze, nawet gdy na ziemi będą nieszczęścia, niepowodzenia, kataklizmy, ono wstaje bez względu na wszystko”. Tak samo Lilka przy wsparciu nauczycielki odnalazła swoją rodzinę, dzięki czemu splot wydarzeń pozwolił poznać Franciszka, u którego boku mogła cieszyć się urokami życia. Powieść pokazuje nam również losy dwóch innych małżeństw. Jedno z nich zgodne, żyjące w harmonii. Drugie małżeństwo to ciągłe kłótnie małżonki, która w swoim mężu nie widzi partnera, a jedynie skarbonkę, tym samym autorka zadaje pytanie „czy miłość nie może istnieć przy mniejszych budżecie?” Warto zastanowić się co jest dla nas ważne w życiu, czy warto być czy mieć? „Wszyscy w tych czasach gdzieś pędzą. Po co? Czy warto i czy ma to sens? I z tym właśnie pytaniem drogi czytelniku zostawiam Cię sam na sam.

Autorka zdjęć: Magdalena Ludwiczak

Dodaj komentarz