Daj się WYRWAć Chmielarzowi!

Jeśli „Żmijowisko” i „Ranę” określiłem mianem fenomenalnych książek, to „Wyrwa” jest fenomenalna do potęgi n-tej. Wojciech Chmielarz z każdą powieścią stawia poprzeczkę coraz wyżej. Tym razem podniósł ją do ekstremalnych wysokości. I takie też emocje towarzyszyć będą nam podczas lektury tego thrillera psychologicznego. Autor nie bez powodu, należy do grona czołowych pisarzy tego gatunku. I nie sposób tego kwestionować. Jak mało kto potrafi naszkicować charakterystykę postaci, których życie nie oszczędza. Tak samo jest i tym razem. Maciej Tomski dowiaduje się, że jego żona nie żyje. Kobieta zginęła w wypadku samochodowym. Dwunastoletni związek przerywa jedno wydarzenie, które jak się okazuje będzie spędzało sen z powiek mężczyzny. Nie tylko poprzez poczucie straty ukochanej osoby, lecz z powodu wychodzących na jaw tajemnic z życia kobiety. Janina zginęła w wypadku pod Mrągowem. Fakt ten sprawia, że w głowie mężczyzny pojawią się setki pytań, gdyż jak zapewniała go małżonka, miała udać się na delegację do Krakowa.

Pięćset dziesięć kilometrów to nie tylko droga jaka dzieli te dwa miasta. To również klucz do rozwiązania sekretów małżonki. Gdy na pogrzebie pojawia się tajemniczy mężczyzna, Maciej nabiera kolejnych podejrzeń, uświadamiając się w przekonaniu, że musi poznać prawdę o swojej małżonce. Niezależnie jaka ona będzie i jaką cenę poniesie, jest zdeterminowany do podjęcia tej próby. W poczuciu bólu po stracie ukochanej oraz narastającego gniewu, mężczyzna postanawia pojechać na Mazury, by poznać prawdziwą twarz Janiny. A gdy dochodzi do tego świadomość, że kobieta miała kochanka i spodziewała się dziecka, emocje nabierają na sile. To, co charakterystyczne w książka Wojciecha Chmielarza, to nie tylko nagłe zwroty akcji, to również mocne rozbudowanie psychologiczne postaci. To sprawia, że jeszcze bardziej scalamy się z bohaterem, poznajemy go bliżej, dzięki czemu możemy współodczuwać. Autor w doskonały sposób potrafi poruszyć naszą empatię, a my w pełni wchodzimy w stany jakimi poddawany jest Maciej podczas prób znalezienia odpowiedzi na kluczowe, nurtujące go pytania. Jesteśmy świadomi jego decyzji, a nawet prowadzimy wewnętrzny monolog między sobą samym i bohaterem. Monolog, który ma na celu ukierunkować nas na właściwą drogę w podejmowanych działaniach.

Trzeba przyznać, że wprowadzenie czytelnika w taki stan, wymaga umiejętności, które bez wątpienia Wojciech Chmielarz posiada. I bardzo dobrze, gdyż dzięki temu trafia do naszych rąk powieść, nie tylko z wciągającą historią, lecz również historia ta sprawia, że odczuwamy ją nie tylko na poziomie poznawczym, lecz chłoniemy każdą cząstką swoich emocji. To zaproszenie nie tylko do lektury, lecz także do gry, w którą warto wejść. „Wyrwa” nie posiada zbędnych akapitów, które wyrywają nas z poznawanej historii. Tu każde zdanie jest przemyślane. Każde zdanie krok po kroku naprowadza nas do poznania prawdy. Prawdy, która sprawi, że już nic nie będzie takie samo, jak przed sięgnięciem po „Wyrwę”. Autor ponownie potwierdza swoją pisarką klasę, udowadniając, że posiada niezwykły styl, którego nie sposób skopiować. To niczym kod DNA, który w przypadku Wojciecha Chmielarza jest Doskonałym Narzędziem Autorskim. Powiadam Wam, dajcie WYRWAĆ się Chmielarzowi! Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy https://marginesy.com.pl/

Dodaj komentarz