Bolesne życiorysy.

Nie ukrywam, że lektura tej książki kosztowała mnie wiele emocji. Napisanie jej recenzji wymagało ode mnie okiełznania pulsujących wrażeń. Sylwia Winnik napisała książkę, której każda strona naznaczona jest cierpieniem. Tragedie kobiet nie sposób sobie wyobrazić, a bohaterki tej książki przeżyły te historie i podzieliły się swoimi bolesnymi przeżyciami. Sylwia Winnik ukazuje nam „przejmujące wspomnienia dwunastu kobiet, które przeżyły piekło niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady w Auschwitz-Birkenau”. Powstało wiele filmów, napisano setki książek, które ukazują ogrom zła tamtych czasów. „Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalonych kobiet.” to żywy dowód na to, czego uczyliśmy się na lekcjach historii. Dzięki Sylwii Winnik poznajemy życiorysy kobiet, które nie dość, iż przeżyły ten koszmar, muszą cały czas żyć z jego piętnem. Mimo poczucia wolności, już na zawsze tkwią we wspomnieniach tamtych dni.

Na łamach tej książki poznajemy historię kobiet, które trafiły do obozu w wieku sześciu, ośmiu lat, odseparowane od rodziców oraz rodzeństwa. Niektóre z nich były świadkami śmierci najbliższych. Poznajemy również życiorys kobiety, dla której obozowa rzeczywistość to również pierwsze chwile życia. Autorka w bardzo dobitny sposób ukazuje nam ból i cierpienie Pani Urszuli, Zofii, Leokadii, Seweryny, Ireny, Barbary, Aliny, Walentyny, Sabiny, Wiesławy i Łucji. Kobiety miały plany, marzenia, które wojenna zawierucha zmiotła w pył. Każdy rozdział opowiada życiorys jednej z bohaterek. Losy kobiet poznajemy z trzech okresów ich życia. Kobiety dzielą się z nami swoim życiem sprzed obozu, wspominają bolesne doświadczenia obozowe, a także opowiadają o swoich losach po wojnie.

Relacje kobiet poparte są licznymi fotografiami, które są dla tej publikacji dodatkową wartością, dzięki czemu bohaterki tej książki stają się nam bliższe. Dwanaście kobiet, dwanaście różnych losów, które spotkały się za bramą Auschwitz poruszają swoją historią. Dzięki autorce poznajemy losy między innymi Ireny Wiśniewskiej, pielęgniarki, która w obozowej rzeczywistości niosła pomoc i nadzieję, którą tak ciężko odnaleźć widząc każdego dnia tragedie rozrywające serce. I nie ukrywam, że moje serce drgało z emocji, podczas czytania tej książki. Bo jak przejść obojętnie obok historii kobiety – matki, która swoje dziecko musiała pochować w torebce po makaronie. Nie sposób wyobrazić sobie tego bólu, poczucia nicości. I dziś, gdy dane nam jest żyć w wolnym kraju, zdaje się, że nie doceniamy tego, co dla tych kobiet było marzeniem. Ba poczucie życia w wolnym kraju było szczytem marzeń bowiem kobiety były wdzięczne losowi za to, że miały okazję umyć się w napotkanym bajorku lub miały możliwość przespania się na prowizorycznej poduszce zasypiając na betonowej posadzce. To, co przeżyły bohaterki tej książki nie miało prawa się wydarzyć. Lecz bardzo dobrze, że taka książką powstała.

Słowa wdzięczności kieruję do Pani Sylwii Winnik za publikację, która powinna być dla nas otrzeźwieniem, a bolesne życiorysy tych kobiet apelem, by nie powtórzyć błędów historii. „Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalonych kobiet.” to nie tylko książka, to pamiętnik, album dwunastu kobiet, które dla mnie są bohaterkami, i dla nas powinny być autorytetami. Warto zaczerpnąć z tych życiorysów siłę oraz życiową mądrość kobiet, które w obliczu ludzkiej bezduszności, znieczulicy i okrucieństwa obozowego życia nie zapomniały o godności. Niech ta książką będzie dla nas nauką na przyszłość, tak by w przyszłości okrucieństwo wojny nie dało nam nauczki. Niech losy tych kobiet, będą dla nas przestrogą. Warto sięgnąć po tę książkę jak i również sięgnąć do najnowszej publikacji Pani Sylwii. Już 27 lutego nakładem Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak pojawi się książka pod tytułem „Tylko przeżyć. Prawdziwe historie rodzin polskich żołnierzy”.

Dodaj komentarz