Baśniowy kryminał z legendą w tle.

Kolejna książka Przemysława Borkowskiego ukazuje nam talent tworzenia kryminału w iście baśniowym stylu z legendą w tle. Klimat baśni otwierają pierwsze strony „Hotelu Zaświat” kiedy to wodzeni przez leśnie zwierzęta docieramy na ślad części ludzkiego ciała. Aura tajemniczości unosi się w naszych głowach niczym mgła w lesie, którego ścieżkami przechadzamy się wraz z głównym bohaterem Krzysztofem Rozkrocznym. Ten trzydziestolatek zwany również przez znajomych „najwyższym chłopakiem na wsi” wraca po latach do rodzinnych stron, by sprzedać dom w którym spędził lata swojej młodości. „Świat, który zapamiętał z czasów dzieciństwa, zmienił się i zdegradował”. I tak się zastanawiam czy owym Krzysztofem, bohaterem tej powieści nie jest sam Autor. Świadczyć o tym mogą dwie kwestie zawarte w tej książce. Jakie – zostawię to dla siebie. Być może każdy kto przeczyta „Hotel Zaświat” wpadnie na ten sam trop co ja. Przemysław Borkowski na dzień dobry serwuje nam magiczną fabułę z kryminalną polewą pełną zagadkowych i tajemniczych wątków. To co poznajemy zdaje się być nierealne, poza naszą świadomością z dala od percepcji tego co snem a co jawą. Jednak lekkie pióro Autora sprawia, że pragniemy podążać w kierunku przez niego wytyczonym niczym lunatyk we śnie. Pełni obaw o to co spotkać może nas na kolejnej stornie, brniemy kartka po kartce by spijać słowa Przemysława Borkowskiego, które ułożone jedno obok drugiego tworzą powieść nasiąkniętą tajemnicą, magią, legendą z kryminalnym wspólnym mianownikiem.

Styl twórczy jakim Przemysław Borkowski włada, przecina czytelnicze zmysły na wskroś. Jest to zasługą pomysłowości, intrygującej fabuły oraz talentu związanego z umiejętnością ubrania tych wszystkich elementów w niezwykły literacki strój. Gęsty klimat „Hotelu Zaświat” trzyma w napięciu, elektryzując nasze zmysły. Przemysław Borkowski oprowadza nas po zakamarkach pod olsztyńskiej miejscowości i niczym pilot wycieczki wiedzie tajemniczymi ścieżkami opowiadając ich mroczną historię kryjącą zagadkę zbrodni. Na uwagę zasługuje również umiejętnie wpleciona w książce pewna opowieść autorstwa policjanta, który stara się rozwiązać tajemnicę zapisaną w fabule „Hotelu Zaświat”. Otóż inspektor ma nie tylko smykałkę policyjną, lecz również odkrył w sobie talent pisarski. Przyznam, że opowiadanie „karp-ludojad” zwala z nóg pomysłowością, tragizmem i poczuciem humoru. Wymyśleć takie coś to COŚ. Dreszcz emocji gwarantowany, wartka akcja przyśpiesza tempo i bicie naszego serca, które w pełni zostaje zdobyte przez Autora tej powieści. I proszę mi wierzyć, w głowie się nie mieści, że na nieco ponad trzystu stronnicowej treści tyle emocjonującej fabuły się mieści. Okładka książki oraz jej treść na długo pozostanie w naszej pamięci. Niejednokrotnie wracać będziemy myślami do tej miejscowości pragnąc zarezerwować nocleg w „Hotelu Zaświat”. Jedno jest pewne – nie zmrużycie oka bowiem gwarantowana jest zarwana noc u boku tego magicznego kryminału. Powieść trzyma w napięciu, a jej zakończenie zwiększa intensywność doznawanych emocji. Kulminacja wydarzeń powoduje, że naszym ciałem władają emocje sięgające zenitu. Takiego zakończenia nie spodziewał się nikt – Autor uraczył nas erupcją mega wrażeń, które porównać można do zderzenia asteroid, po którym wiadomo tylko to, że nie wiadomo czego można się spodziewać. I tak samo jest w finale tej powieści, gdyż każdy z nas może zinterpretować jej zakończenie i na własną modłę zapisać dalszy ciąg wydarzeń. Warto zawitać do tego Hotelu – takiego jak ten nie ma nigdzie.

Dodaj komentarz