Wywiady

3 Szoty z Mariolą Sternahl

…Stary orzech w „Tułaczach” nie jest dla mnie tylko drzewem. To symbol pamięci, zakorzenienia, ciągłości i tego wszystkiego, co trwa mimo upływu czasu i historycznych katastrof. Drzewa bywają niemymi świadkami ludzkich losów: widzą więcej, niż ludzie chcieliby pamiętać, i trwają tam, gdzie człowiek często musi odejść…

Czyt-NIK: Co było inspiracją do napisania „Tułaczy”?

Mariola Sternahl: Przymierzałam się już od dawna do tej sagi, bo „Opowieść drzewa orzechowego” to trzy tomowa saga, której część pierwsza ma tytuł TUŁACZE. Tytuł tomu drugiego … a to byłoby za wcześnie. Jest już od tygodnia w redakcji, ale na tytuł i drugą część trzeba poczekać, myślę, że około sierpnia się ukaże.

Saga  zrodziła się z potrzeby ocalenia pamięci. Od dawna fascynowała mnie historia Kresów, dawnego Lwowa i losów ludzi, których wojna zmusiła do porzucenia domu, korzeni i całego dotychczasowego świata. Ale impulsem najważniejszym była świadomość, że wiele takich historii odchodzi razem z ludźmi, którzy je pamiętają.

Chciałam napisać powieść o wielkiej historii widzianej oczami zwykłej rodziny o miłości, stracie, sile przetrwania i o tym, jak wojna zmienia człowieka. Interesowało mnie nie tylko to, co wydarzyło się historycznie, ale przede wszystkim to, co działo się w sercach ludzi zmuszonych do tułaczki.

Ogromną inspiracją były również prawdziwe wydarzenia, wspomnienia świadków, dokumenty historyczne i  research, który trwał wiele miesięcy.  Cała saga jest powieścią beletrystyczną, ale mocno zakorzenioną w rzeczywistości. Bardzo zależało mi na tym, by oddać klimat dawnego Lwowa i ocalić pamięć o świecie, którego już nie ma, ale który wciąż żyje w ludzkich opowieściach.

W tomie drugim opowiadać będę o bardzo mrocznych wydarzeniach, opartych na faktach i ta część jest bardzo bolesna i ciężka do uniesienia.

Czyt-NIK: W książce pt. „Tułacze” duże znaczenie ma symbolika starego orzecha. Jakie znaczenie mają dla Pani takie literackie symbole?

Mariola Sternahl: Stary orzech w „Tułaczach” nie jest dla mnie tylko drzewem. To symbol pamięci, zakorzenienia, ciągłości i tego wszystkiego, co trwa mimo upływu czasu i historycznych katastrof. Drzewa bywają niemymi świadkami ludzkich losów: widzą więcej, niż ludzie chcieliby pamiętać, i trwają tam, gdzie człowiek często musi odejść.

Orzech w sadze symbolizuje dom rozumiany szerzej niż miejsce na mapie. To korzenie, rodzina, wspomnienia i poczucie przynależności, które bohaterowie próbują ocalić nawet wtedy, gdy wojna odbiera im niemal wszystko. Dlatego też drzewo powraca w kolejnych pokoleniach jako znak pamięci i trwania.

Lubię literackie symbole, ponieważ pozwalają opowiadać o sprawach najważniejszych w sposób bardziej subtelny, czasem nawet bardziej poruszający niż dosłowność. W moich książkach natura nie jest wyłącznie tłem wydarzeń, bardzo często współodczuwa z bohaterami.

Podobnie dzieje się w części drugiej, gdzie szczególnego znaczenia nabiera las. Z jednej strony daje schronienie i nadzieję, z drugiej skrywa lęk, niepewność i tajemnicę. Las staje się przestrzenią graniczną pomiędzy bezpieczeństwem a zagrożeniem, dzieciństwem a utratą niewinności, życiem sprzed wojny i światem, który już nigdy nie będzie taki sam.

To chyba właśnie w symbolach najbardziej lubię ich cichą siłę, mówią o tym, czego czasem nie sposób wypowiedzieć wprost.

W drugim tomie mamy bardzo dużo lasu, bardzo dużo drzew i momentami aż strach tam być.

Czyt-NIK: Czy planuje Pani kolejne powieści osadzone w podobnym klimacie historycznym, albo kontynuację losów bohaterów z „Tułaczy”?

Mariola Sternahl: Zdecydowanie tak. „Opowieść drzewa orzechowego” od początku była pomyślana jako część większej, wielopokoleniowej opowieści. To historia rodziny, pamięci i utraconego świata, której nie dałoby się zamknąć w jednym tomie.

Obecnie pracuję nad kontynuacją losów bohaterów – drugim tomem zatytułowanym … – tytuł jest bardzo mroczny. Jeśli TUŁACZE jest częścią i opowieścią o utracie domu i początku wojennej drogi, to tom drugi o BARDZO MROCZNYM TYTULE  prowadzi bohaterów w prawdziwą otchłań  ludzkich doświadczeń. Wojna przestaje być tłem, a zaczyna wkraczać w codzienność z całą swoją brutalnością, lękiem i moralnymi wyborami, których często nie sposób ocenić jednoznacznie.

Saga została zaplanowana jako trylogia. Trzeci tom  opowie o próbie odnalezienia nowego miejsca po wojennej katastrofie – o odbudowie życia, pamięci i tożsamości, ale także o tym, że człowiek nawet po największej stracie niesie w sobie własne korzenie. Oczywiści i w tomie trzecim fabuła oparta jest na pewnych autentycznych wydarzeniach, które będą szokować co najmniej jak tom drugi.

Bardzo zależy mi na tym, by nie była to jedynie saga historyczna, ale opowieść o człowieku – o miłości, rodzinie, sile przetrwania i o tym, co zostaje w nas, kiedy wszystko inne zostaje odebrane.

Równie ważny jest dla mnie temat traumy pokoleniowej i jej ogromnej sprawczości. Wojna nie kończy się przecież w chwili podpisania pokoju. Ona pozostaje w człowieku, w pamięci, lękach, przemilczeniach, sposobie kochania, wychowywania dzieci i patrzenia na świat. To, co zostało odebrane, czego doświadczyli bohaterowie, ich strach i ból, nie znikają. W pewnym sensie przechodzą dalej, czasem niewypowiedziane, ale obecne w kolejnych pokoleniach.

Bardzo zależy mi na tym, by moja saga nie była wyłącznie opowieścią historyczną, lecz także próbą odpowiedzi na pytanie: co dzieje się z człowiekiem, kiedy historia odbiera mu wszystko — i czy mimo to można nauczyć się żyć dalej.

Mam już w planach kolejną powieść historyczną. Będzie to książka jednotomowa, ale bardzo obszerna i – podobnie jak moja saga – poruszająca temat trudnych doświadczeń, które pozostają w człowieku na zawsze.

Od dawna interesują mnie nie tyle same wydarzenia historyczne, ile ich wpływ na ludzką psychikę, pamięć i kolejne pokolenia. Fascynuje mnie to, jak wielka historia wkracza w zwyczajne życie i jak długo jej ślady pozostają obecne, nawet wtedy, gdy wojna czy dramatyczne wydarzenia formalnie już się skończyły.

Myślę, że właśnie dlatego moje książki bywają mroczne i emocjonalnie wymagające. Nie potrafię pisać o historii powierzchownie ani traktować jej wyłącznie jako dekoracji dla fabuły. Interesuje mnie człowiek postawiony wobec granicznych doświadczeń, jego wybory, lęki, próba ocalenia siebie, bliskich i własnego człowieczeństwa.

Jednocześnie wierzę, że nawet w najciemniejszych historiach zawsze istnieje miejsce dla pamięci, miłości, nadziei i trwania. Być może właśnie dlatego wciąż wracam do takich tematów.

I chyba jeszcze długo będę do nich wracać.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…