Wywiady

3 Szoty z Łukaszem Czeszumskim

…Bardzo ważne były dla mnie podróże w miejsca, gdzie to wszystko się działo. Wiele naleciałości kulturowych, obyczajów działających w dzisiejszych czasach narodziło się w okresie przed konkwistą i w jej trakcie. Historia jest jak płynąca rzeka, to co było wcześniej wpływa na to, co jest później. Odkrywanie niezwykłych ciekawostek, na przykład takiej, że potomek Picada, sekretarza Pizarrów szesnaście pokoleń później został burmistrzem Limy. Znanym zresztą z wielkiej korupcji…

Czyt-NIK: Skąd wziął się pomysł na historię opowiedzianą w „Zapomnianym konkwistadorze”? Czy była to inspiracja konkretnym wydarzeniem historycznym, czy raczej potrzeba opowiedzenia określonej historii?

Łukasz Czeszumski: Historia Inków i ich podbicia przez konkwistadorów to gotowyscenariusz dofilmu przygodowego. Opisało ją mnóstwo autorów, od bezpośrednich kronik wypraw po dziesiątki opracowań historyków. Nie interesowało mnie robienie czegoś, co zrobiono już mnóstwo razy. Stwierdziłem że ciekawiej będzie opisać tą historię oczyma bohatera z którym czytelnik może się utożsamić, a który bezpośrednio spotyka i poznaje Indian, kolonistów i konkwistadorów na czele z postacią tragiczną, liderem podboju czyli Franciskiem Pizarrem, tą osobowością zrodzoną z hiszpańskiej biedy, odrzucenia i żądzy władzy, oraz z bohaterką należącą do narodu Inków, za sprawą której zobaczymy na żywo ich wierzenia i sposób patrzenia na rzeczywistość, tak bardzo odmienny od europejskiego. Tak opowiedziana historia bardzo angażuje czytelnika, a jednocześnie przekazuje mu realia historyczne, pozwala zrozumieć motywacje bohaterów, wywołać zadumę nad historią ludzkości. Bo to jest wielka historia o spotkaniu dwóch światów, dwóch cywilizacji. Pełna tragizmu, lecz taka właśnie ona była.

Czyt-NIK: Akcja powieści osadzona jest w 1529 roku – jak wyglądał proces przygotowań i researchu do tak wymagającego tła historycznego?

Łukasz Czeszumski: Wieloletnia fascynacja historią XVI wieku, Peru, Hiszpanii, ówczesnych wydarzeń. To od lat była moja pasja. Czytałem wiele opracowań historycznych dotyczących również tematów wynikających z innych, bo jeśli konkwistadorzy, to jak wyglądało wtedy życie w Hiszpanii i skąd ci ludzie się w ogóle wzięli, a skoro tak, to trzeba poznać też historię wojen włoskich – bo to one zrodziły konkwistadorów, rekrutowały żołnierzy z ubogiej hiszpańskiej szlachty, a skoro wojny włoskie, to też życie cesarza Karola, jednocześnie króla Hiszpanii oraz cesarza Niemiec, człowieka o imperialnych ambicjach, władającego „imperium nad którym słońce nie zachodzi”, a w istocie człowieka targanego sprzecznymi dążeniami i nie kontrolującego tego całego imperium, które ciągle rozłaziło się na kawałki

Bardzo ważne były dla mnie podróże w miejsca, gdzie to wszystko się działo. Wiele naleciałości kulturowych, obyczajów działających w dzisiejszych czasach narodziło się w okresie przed konkwistą i w jej trakcie. Historia jest jak płynąca rzeka, to co było wcześniej wpływa na to, co jest później. Odkrywanie niezwykłych ciekawostek, na przykład takiej, że potomek Picada, sekretarza Pizarrów szesnaście pokoleń później został burmistrzem Limy. Znanym zresztą z wielkiej korupcji… Ten research powstawał stopniowo przez ponad dwadzieścia lat mojego życia, zgłębianie wydarzeń, czynników które do nich doprowadziły, i późniejszych reperkusji, ale też podróże, poznawanie Peru i kultury tego kraju, od górskich wiosek i pozostałości inkaskich miast po dżunglę, pustynie i życie miast.

Czyt-NIK: Postać Jarosława Burzyńskiego wydaje się niezwykle wyrazista – czy miała swój pierwowzór, czy powstała całkowicie z wyobraźni?

Łukasz Czeszumski: Wiele osób sądzi, że pierwowzorem tej postaci był Krzysztof Arciszewski, który w XVII wieku zbiegł z Rzeczpospolitej ścigany za morderstwo, i będąc na służbie Holendrów prowadził podbój Brazylii. Ale w przypadku tej postaci na powodach ucieczki z ojczyzny podobieństwa się kończą. Arciszewski to były już inne czasy, inne realia, służył Holendrom i w innym rejonie świata.

Burzyńskiego chciałem przeprowadzić przez realia stricte XVI-wieczne, przez wojny religijne w Cesarstwie Niemieckim, przez rewolucję obyczajową renesansu i wojny włoskie, przez Hiszpanię, Panamę i uczestnictwo w wyprawie Francisca Pizarra. Moja postać jest archetypicznym polskim rycerzem i awanturnikiem który musiał zbiec z kraju i radzić sobie w świecie. Źródła historyczne podają informacje o Polakach, którzy uczestniczyli w wojnach włoskich. Co więcej, na liście zaciągu jednej z wypraw konkwistadorskich do Wenezueli wymienieni są trzej Polacy. Ale nic więcej nie wiadomo o ich historii. Listy dowódców i kroniki konkwisty koncentrowały się na efektach wypraw, a jeśli opisywały żołnierzy, to tylko niektórych, przez pryzmat ich czynów. Pokazałem w tych książkach ewolucję tego polskiego szlachcica marzącego o rycerskiej sławie jak przez lata swoich podróży zmienia się on, bo i zmienia się poznawany przez niego świat i jego realia. Dziecięce marzenia o życiu rycerzy nijak się mają do świata włoskich kondotierów, czy do podboju Peru.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…