3 Szoty z Mariuszem Matanem
…Nie postrzegam zła wyłącznie jako czegoś spektakularnego czy skrajnie brutalnego. Dla mnie zło często zaczyna się dużo wcześniej, na przykład od manipulacji czy świadomego przekraczania granic i od decyzji, które z pozoru wydają się niewielkie, ale prowadzą do poważnych konsekwencji…
Czyt-NIK: Czy od początku wiedział Pan, jak rozwiąże się zagadka „Bestii”, czy fabuła ewoluowała w trakcie pisania?
Mariusz Matan: Tego nie wiedziałem, ale miałem ogólny zarys fabuły i dążyłem do pewnego efektu, do którego chciałem doprowadzić czytelnika. Moim celem był moment, a właściwie szereg momentów, w których zaczyna on kwestionować wszystko, co wcześniej wydawało się oczywiste. Natomiast sama droga do tego finału w dużej mierze ewoluowała w trakcie pisania.
W trakcie powstawania tej książki, fabuła naturalnie skręcała w inną stronę, niż pierwotnie zakładałem. Czasem wynikało to z logiki wydarzeń, a czasem z tego, że lepsze, bardziej nieoczywiste rozwiązanie pojawiało się dopiero w trakcie pracy nad tekstem.
Zależało mi, żeby czytelnik do samego końca nie miał pewności, co jest prawdą, a co tylko dobrze skonstruowaną iluzją. Dlatego można powiedzieć, że „Bestia” była w pewnym sensie odkrywana przeze mnie krok po kroku – dokładnie tak, jak odkrywa ją czytelnik.
Czyt-NIK: Skąd wziął się pomysł na historię, w której sprawca zostaje zatrzymany, a zbrodnie… trwają dalej?
Mariusz Matan: Pomyślałem sobie: Co się stanie, jeśli rzeczywistość zacznie się „rozjeżdżać” z tym, co uznajemy za logiczne i uporządkowane. Największym błędem jest przekonanie, że mamy już odpowiedź. Że sprawa została zamknięta, a zagrożenie minęło. To bardzo silne złudzenie, które daje poczucie bezpieczeństwa.
W wielu historiach moment zatrzymania sprawcy jest jej końcem, a ja chciałem sprawdzić, co się stanie, jeżeli potraktujemy go jako początek. Z tego narodził się pomysł na historię, w której rzeczywistość zaczyna przeczyć faktom. Skoro sprawca jest w rękach policji, to kto działa dalej? I czy w ogóle patrzymy na właściwą osobę?
Interesowało mnie stworzenie sytuacji, w której czytelnik razem z bohaterami traci grunt pod nogami, bo nagle okazuje się, że pewność była tylko konstrukcją, a nie prawdą. A w takiej przestrzeni najłatwiej działać… komuś, kto naprawdę panuje nad sytuacją.
Czyt-NIK: „Bestia” pokazuje, że zło nie zawsze jest oczywiste – jak Pan definiuje zło jako autor?
Mariusz Matan: Nie postrzegam zła wyłącznie jako czegoś spektakularnego czy skrajnie brutalnego. Dla mnie zło często zaczyna się dużo wcześniej, na przykład od manipulacji czy świadomego przekraczania granic i od decyzji, które z pozoru wydają się niewielkie, ale prowadzą do poważnych konsekwencji.
Jako autor najbardziej interesuje mnie zło ukryte, takie, które potrafi przybrać normalną twarz i co gorsza wzbudzać zaufanie. Bo właśnie wtedy staje się najgroźniejsze – kiedy nie wygląda jak zagrożenie.
W „Bestii” chciałem pokazać, że zło nie zawsze przychodzi wprost. Czasem działa cicho i bardzo świadomie. Dlatego w moim odczuciu zło to nie tylko czyn, ale też intencja, wybór i gotowość do skrzywdzenia drugiego człowieka, nawet, jeśli na pierwszy rzut oka wszystko wygląda zwyczajnie.