Gdy przeszłość nie daje o sobie zapomnieć – o miłości, której nie wolno było nazwać
Katierina Silwanowa i Jelena Malisowa nie epatują kontrowersją. Nie szokują na siłę. One opowiadają historię o konsekwencjach milczenia. O nieprzepracowanej traumie, która po latach wraca pod postacią autodestrukcji, uzależnień, lęku przed bliskością. O tym, jak bardzo można zagubić się, próbując żyć nie swoim życiem. Ale jednocześnie to książka pełna czułości. Pokazująca, że nigdy nie jest za późno, by nauczyć się miłości od nowa. By spróbować jeszcze raz. By wybaczyć – sobie i innym.
Nie każda historia wchodzi do serca z hukiem. Niektóre robią to po cichu – jednym zdaniem, jednym spojrzeniem bohatera, jednym przemilczeniem, które mówi więcej niż najdłuższy dialog. Są opowieści, które zamiast epatować dramatem, powoli zaciskają dłoń na naszym sumieniu. I właśnie tak działa „Co przemilczała Jaskółka” autorstwa Katieriny Silwanowej i Jeleny Malisowej. To książka, która nie potrzebuje krzyku, by zostać usłyszaną. Wystarczy otworzyć się na jej szept.
Już od pierwszych stron czułem, że to nie będzie zwykła młodzieżówka. Owszem, to literatura młodzieżowa, ale podszyta doświadczeniem, bólem i emocjonalną dojrzałością, której nie powstydziłaby się niejedna powieść obyczajowa dla dorosłych. To historia o dorastaniu do miłości, do odpowiedzialności i do prawdy o sobie. A ta prawda – jak pokazują autorki – bywa najtrudniejsza do wypowiedzenia.
Latem 1986 roku, w pionierskim obozie „Jaskółka”, rodzi się uczucie między nastoletnim Jurą a jego starszym opiekunem Wołodią. Uczucie zakazane. Niewygodne. Takie, którego świat wokół nie chce zaakceptować. Po dramatycznym rozstaniu ich drogi rozchodzą się na dwadzieścia lat. Przez ten czas obaj próbują żyć „jak trzeba”. Zgodnie z oczekiwaniami. Wpasować się w schemat. Udawać, że tamto lato było tylko epizodem. Ale nie było.
Po dwóch dekadach spotykają się ponownie. Już jako dojrzali mężczyźni. Z bagażem doświadczeń, niespełnionych nadziei, poczucia winy i wstydu. I wtedy zaczyna się coś znacznie ważniejszego niż zwykłe wspominanie przeszłości – zaczyna się konfrontacja z samym sobą.
Autorki wykazały się ogromną kreatywnością w budowaniu tej historii. Konstrukcja opowieści, powroty do lata 1986 roku, odkrywanie nieznanych wcześniej szczegółów z perspektywy Wołodii – to wszystko sprawia, że czytelnik nie tylko poznaje wydarzenia, ale zaczyna je przeżywać. Styl jest oszczędny, a jednocześnie przejmujący. Narracja płynie naturalnie, bez zbędnego patosu, bez akademickiego zadęcia. Jest autentycznie. Jest blisko. I właśnie ta bliskość boli najmocniej.
„Co przemilczała Jaskółka” to książka, która podejmuje temat dla wielu wciąż będący tabu. Miłość dwóch mężczyzn. Dorastanie w świecie, który nie daje przestrzeni na inność. Życie w lęku przed odrzuceniem. To nie jest temat, który można zamieść pod dywan. Nie możemy udawać, że go nie ma. Warto przyjrzeć się mu z bliska – z empatią, z otwartością, bez uprzedzeń. A lektura tej niezwykłej powieści jest ku temu najlepszą okazją.
Autorki nie epatują kontrowersją. Nie szokują na siłę. One opowiadają historię o konsekwencjach milczenia. O nieprzepracowanej traumie, która po latach wraca pod postacią autodestrukcji, uzależnień, lęku przed bliskością. O tym, jak bardzo można zagubić się, próbując żyć nie swoim życiem. Ale jednocześnie to książka pełna czułości. Pokazująca, że nigdy nie jest za późno, by nauczyć się miłości od nowa. By spróbować jeszcze raz. By wybaczyć – sobie i innym.
Ogromnie doceniam sposób, w jaki Silwanowa i Malisowa budują napięcie emocjonalne. Nie ma tu tanich chwytów. Jest za to konsekwentnie prowadzona opowieść, w której każdy gest, każde niedopowiedzenie ma znaczenie. Styl, kreatywność, narracja i sam sposób budowania historii zasługują na prawdziwe uznanie. To literatura, która nie krzyczy – ale mówi rzeczy ważne.
Katierina Silwanowa i Jelena Malisowowa to pisarki, które nie boją się mówić o tym, o czym inni wolą milczeć. Dlatego z pełnym przekonaniem przyznaję tej powieści miejsce na mojej czyt-NIKowej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To nie jest tylko dobra książka. To ważna książka. Taka, którą warto przeczytać. Taka, którą warto przeżyć. Jeśli więc zastanawiacie się, czy sięgnąć po „Co przemilczała Jaskółka” – przyjmijcie to zaproszenie. Weźcie do serca historię Jur y i Wołodii. Pozwólcie sobie na emocje, na wzruszenie, na refleksję. Czasem jedna opowieść potrafi otworzyć oczy szerzej niż setki dyskusji. A ta właśnie taka jest.
Książka pt. „Co przemilczała Jaskółka” ukazała się nakładem Wydawnictwa Insignis