Recenzje

Apokalipsa według Dmitrija Glukhovsky’ego

Przyznam szczerze, że uniwersum Dmitrija Glukhovsky’ego to klasyka postapokaliptycznej literatury. To dzieło, które powinno przetrwać konflikt atomowy. To bez wątpienia trylogia, którą warto zapisać na kamiennych posągach, tak aby archeolodzy z innego już świata odkryli ślad człowieka, jako istoty o wyjątkowych możliwościach twórczych, jakimi może szczycić się Glukhovsky. Zaś czyt-NIKowa biblioteczka może szczycić się tym, że w swych zbiorach posiada dzieło nieskończenie idealne, dzieło ponadczasowe, dzieło, które porusza niczym falą uderzeniowa po wybuchu bomby atomowej.

Od wieków ludzie zastanawiają się co było pierwsze jajko czy kura, kura czy jajko? Otóż drodzy Państwo na początku było…  „Metro 2033”, potem „Metro 2034”, a następnie „Metro 2035”. A wszystko to razem tworzy wyjątkową, unikatową, ponadczasową trylogię Dmitrija Glukhovsky’ego, która już nigdy nie wyjedzie z listy bestsellerów. Trylogia ta już na wieki wieków niczym kamień węgielny wkomponowała się w moją półkę NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Wspomniane tytuły to dzieła, które czyta się w poczuciu obcowania z literaturą z najwyższej półki. To odkrywanie apokaliptycznej historii. To wizja świata, która przeraża, lecz odkrywana w „domowych warunkach” daje nam poczucie… no właśnie, a co by było, gdyby wizja Glukhovsky’ego się urzeczywistniła? Hmmm, nie gdybajmy, lecz czytajmy!!!

„Metro 2033”, „Metro 2034”, „Metro 2035” to trylogia, której mógłby, pozazdrości niejeden wieszcz. A każdy czytelnik, który sięgnie po wspomniane tytuły, pamiętać będzie o nich po wsze czasy, aż do dnia sądu ostatecznego. Ponad 1000 stron, to ponad 1000 powodów przemawiających za tym, aby „Metro 2033”, „Metro 2034”, „Metro 2035” wjechało do Waszych domostw. Apokalipsa według Dmitrija Glukhovsky’ego zawarta w tej trylogii to wizja człowieka, to wizja świata, której poznawanie nie tylko elektryzuje emocje, lecz również skłania do refleksji, do przemyśleń nad człowiekiem z osobna oraz ludźmi jako częścią społeczeństwa. Dokąd to wszystko zmierza. To pytanie kołatać będzie w Waszej głowie podczas lektury książek, które nigdy nie zejdą z topek bestsellerowych list. A przynajmniej nie powinny.

W pierwszej odsłonie trylogii, czyli w „Metro 2033” jesteśmy świadkami zagłady wywołanej przez konflikt atomowy. Ci, którzy przeżyli, znaleźli schronienie w moskiewskim metrze. Garstka ocalałych stara się stworzyć namiastkę życia, jakie wiedli przed wybuchem konfliktu. Pytanie tylko, jak zachowają się ludzie w nowych, nieznanych dotąd okolicznościach? Czy każdy będzie grał do swojej bramki, czy może jednak odnajdą pokłady drużynowości? Czy powstające mikropaństwa przetrwają tę próbę? Przekonajcie się sami i koniecznie sięgnijcie po ”Metro 2033”.

„Metro 2034” to fenomenalna kontynuacja, która nadal przyprawia nas o szybsze bicie serca. Podczas lektury tej książki z zapartym tchem śledzimy losy mieszkańców Sewastopolskiej,  którzy walczą przeciwko nowym formom życia. Dokąd powiedzie nas heroizm Ahmeda, Homera i Huntera? Czy Sasza, córka wygnanego naczelnika Awtozawodskiej pomoże znaleźć światełko w tunelu. Sprawdźcie i sięgnijcie po „Metro 2034”. Już dziś.

„Metro 2035” zadaje pytanie, czy kiedykolwiek społeczność zamieszkującą podziemia będzie mogła wyjść na powierzchnię? Jak długo poziom radiacji będzie barierą, aby ludzie odrodzili się na Ziemi? Czy METRO jest im przeznaczone? Czy jest im pisane? Pewne jest to, że ta kultowa już trylogia została napisana dla ambitnych czytelników poszukujących mocnych, wstrząsających historii.

Przyznam szczerze, że uniwersum Dmitrija Glukhovsky’ego to klasyka postapokaliptycznej literatury. To dzieło, które powinno przetrwać konflikt atomowy. To bez wątpienia trylogia, którą warto zapisać na kamiennych posągach, tak aby archeolodzy z innego już świata odkryli ślad człowieka, jako istoty o wyjątkowych możliwościach twórczych, jakimi może szczycić się Glukhovsky. Zaś czyt-NIKowa biblioteczka może szczycić się tym, że w swych zbiorach posiada dzieło nieskończenie idealne, dzieło ponadczasowe, dzieło, które porusza niczym falą uderzeniowa po wybuchu bomby atomowej.

Trylogia, o której traktuję w tej recenzji, ma ogromną siłę rażenia najdrobniejszych włókien naszych czytelniczych emocji, które sięgają zenitu z każdą przekładaną stroną. Nie przekładajcie tej lektury na potem, bo potem może być… . Zdecydowanie polecam.

Trylogia „Metro 2033”, „Metro 2034”, „Metro 2035” ukazała się nakładem Wydawnictwa Insignis

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…