Wywiady

3 Szoty z Anną B. Ignatowską

…Najpierw powstał wiersz o myszce, napisałam go pod wpływem pięknej ilustracji podpatrzonej u pewnej Pani grafik. A później, jakoś to poszło lawiną. Pisałam dla moich dzieci. To była taka bajka na dobranoc. Nasze najmłodsze córki są już za duże na opowieść o Myszy, ale słuchały, śmiały się i podobało im się. A to jest dla mnie ogromny komplement i zachęta by pisać…

Czyt-NIK: „Opowieści mysiej treści” to bajka, która przeznaczona jest dla najmłodszych czytelników. Choć uważam, że nie pyta ona o wiek. Każdy z nas znajdzie w niej coś dla siebie. Każdy z nas podczas jej lektury, może zacieśnić rodzinne relacje. Proszę zdradzić, dlaczego warto czytać tę książkę w rodzinnym gronie?

Anna B. Ignatowska: Uważam, że każdą książkę warto czytać w gronie rodzinnym. Czytamy naszym dzieciom od wczesnego dzieciństwa. To wspaniale spędzony czas, dla dzieci to także przestrzeń do zadawania pytań, a dla nas do szukania odpowiedzi. To doskonała rozrywka. Czytając dzieciom zawsze udaję głosy, zmieniam ton, moduluję. Dzieci mówią, że słucha się mamy jak Krystyny Czubówny, a to dla mnie największy komplement. Bycie lektorem lub praca w dubbingu to moje niespełnione marzenie Zdarza się tak, że czytam coś młodszym dzieciom, a reszta rodziny siada i słucha z zaciekawieniem. Nasze dzieci udało nam się zarazić, w cudzysłowie pasją do książek. Wszystkie czytają, a troje najmłodszych czyta bardzo dużo. Jestem z tego bardzo dumna. Rozwijają swoją wyobraźnię na tyle, że piszą własne książki.

Czyt-NIK: Walory edukacyjne płynące z lektury książki „Opowieści mysiej treści” to ogromny plus. Połączenie edukacji z zabawą, to wyjątkowe zaproszenie do podróży w kierunku wrażliwości i kreatywności najmłodszych czytelników, którzy dzięki tej książce mogą rozwijać myślenie, mogą odkrywać swą empatyczną naturę. Co było inspiracją do napisania tak wyjątkowej książki, która uczy i bawi?

Anna B. Ignatowska: To trudne pytanie. Choć odpowiedź może nie aż tak, jakby się mogło wydawać. Inspiruje mnie życie, przyroda, pogoda, wszystko. Najpierw powstał wiersz o myszce, napisałam go pod wpływem pięknej ilustracji podpatrzonej u pewnej Pani grafik. A później, jakoś to poszło lawiną. Pisałam dla moich dzieci. To była taka bajka na dobranoc. Nasze najmłodsze córki są już za duże na opowieść o Myszy, ale słuchały, śmiały się i podobało im się. A to jest dla mnie ogromny komplement i zachęta by pisać. Maja i Michalina to Czytelniczki i fanki Tolkiena, czytają już poważną literaturę dla starszych dzieci, dla młodzieży, a jednak słuchały z radością mojej książki. Dzieci są chyba największą inspiracją w moim życiu, ale tak naprawdę inspiracją może być wszystko.

Czyt-NIK: „Opowieści mysiej treści” to moje pierwsze spotkanie z Pani twórczością. Proszę zdradzić, czy w przyszłości czytelnik będzie miał przyjemność sięgnięcia po Pani kolejną książkę? Jakie ma Pani pisarskie plany?

Anna B. Ignatowska: Bardzo bym chciała oddać CZYTELNIKOM więcej mojego serca i jeśli znajdzie się wydawca, który pochyli się nad moją pisaniną, to mamy już gotową, zredagowaną drugą część Opowieści. Nosi na razie roboczy tytuł „Pafnucowy Pamiętnik”. Na dniach zostanie wysłana do wydawców. Jestem w trakcie pisania też trzeciej części i nie wiem co będzie dalej jeśli chodzi o moje Myszory, czas pokaże. Napisałam także książkę z gatunku non fiction, o charakterze historycznym. Ona także poszła już do wydawnictw. Minęły dwa miesiące, więc niebawem spodziewam się odpowiedzi. Myślę, że jest naprawdę ciekawa. Są to fabularyzowane wspomnienia Adama Credo, drugiego męża mojej babci. Więźnia obozu Gross Rosen.

Kończę też pracę nad książką o tematyce wojennej kierowaną do dzieci. Ale o niej nie chciałabym jeszcze mówić. Niechaj zostanie na razie moją słodką tajemnicą.

Ćwiczę też fantasy, ale na razie utknęłam gdzieś w lesie, w samym środku bitwy i nie mogę ruszyć dalej. Oj, chyba nie będę zanudzać tym, co ja tam trzymam po szufladach ha ha ha. Dziękuję za Panu za miłą rozmowę. Była inspirująca.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…