3 Szoty z Błażejem Kuszem
…Fakt, że w moich książkach poruszam aspekty psychologiczne jest nieprzypadkowy. Wynika on z dwóch powodów. Po pierwsze, wydaje mi się, że takich powieści fantasy jest relatywnie mało. Po drugie, jest to taka moja „misja” szerzenia świadomości na temat problemów tejże natury a nawet konkretnych chorób…
Czyt-NIK: „Wszystkie barwy światła” to historia, która otwiera oczy na ważne życiowe problemy, przede wszystkim natury psychicznej. Poszukiwanie siebie, tego, co straciliśmy, jest procesem długotrwałym, który dla wielu z nas może być bolesnym doświadczeniem. Lektura Pana najnowszej książki jest niczym balsam, łagodzący, dający ukojenie w tej właśnie drodze. Skąd pomysł na taką książkę i takie przesłanie, jakie zawarł Pan na kartach tej baśni?
Błażej Kusz: Bardzo dziękuję za te uwagi, słyszeć takie słowa, to dla mnie, jako autora, prawdziwy zaszczyt i satysfakcja. Co do pomysłu – w swoich powieściach, które mają przede wszystkim bawić, bo przecież to książki przygodowe fantasy, staram się przemycać aspekty psychologiczne, czy poruszać pewne ważne problemy dotyczące natury ludzkiej. Raz, że jestem lekarzem i są mi one bliskie, a dwa, że wprawdzie jestem kardiologiem, ale fascynuje mnie psychologia i psychiatria. Być może minąłem się z powołaniem, bo to właśnie tym chciałem się zajmować, kiedy byłem jeszcze studentem. Potem moja droga potoczyła się inaczej, jednak pasja pozostała. Zresztą w mojej pracy i tak pomagam pacjentom cierpiącym na te właśnie choroby. A co do samej książki – główną bohaterkę, Sophie, dopada czarny smutek. Traci ona przez to radość życia, przestaje widzieć kolory. Stąd właśnie tytuł powieści – bo w trakcie magicznej wędrówki, będącej dla niej niezwykłą przygodą, będzie się starała wygnać tenże czarny smutek ze swego serca. Czym on jest w rzeczywistości? Tego nie zdradzę, ale myślę, że podczas lektury sprawa się wyjaśni.
Czyt-NIK: Zdecydowanie warto sięgnąć po „Wszystkie barwy światła” Nie tylko dlatego, że Czyt-NIK poleca!!!, Czyt-NIK patronuje!!!, lecz przede wszystkim dlatego, że w tej opowieści kryje się ogrom mocy, która niczym światło latarki pomaga znaleźć drogę przy poszukiwaniu własnego JA, pokonywaniu psychicznych problemów, dołów i zakrętów. Książka adresowana jest dla młodzieży 12-14 lat, ale to jest tylko teoria. Proszę powiedzieć, dlaczego każdy powinien po nią sięgnąć? Niezależnie od metryki.
Błażej Kusz: Fakt, że w moich książkach poruszam aspekty psychologiczne jest nieprzypadkowy. Wynika on z dwóch powodów. Po pierwsze, wydaje mi się, że takich powieści fantasy jest relatywnie mało. Po drugie, jest to taka moja „misja” szerzenia świadomości na temat problemów tejże natury a nawet konkretnych chorób. Co do czarnego smutku, może na niego zachorować każdy. To nie jest przypadłość tylko osób dorosłych, wręcz przeciwnie. Występuje również u młodzieży. Chorobę da się leczyć, pod warunkiem, że zostanie zauważona i zdiagnozowana. Jeszcze do niedawna – ani w Polsce, ani na świecie – nie mówiło się o tych zaburzeniach. „Wymyślasz, bzdury gadasz, weź się za coś konstruktywnego, to ci przejdzie” takie były powszechne reakcje, kiedy ktoś, zwłaszcza młody, zgłaszał problem. Teraz ta świadomość jest znacznie większa. A ja staram się do niej dokładać kolejne cegiełki. Chciałbym jednak jeszcze raz zaznaczyć, że to przede wszystkim jest powieść przygodowa
w świecie fantasy, a aspekty psychologiczne stanowią po prostu ukryte tło. Na pierwszym miejscu rozrywka, a na drugim, dodatkowo – psychologia.
Czyt-NIK: „Wszystkie barwy światła” to moje pierwsze spotkanie z Pana twórczością. Zapewne nie ostatnie, ponieważ jestem przekonany, że pomysł na kolejną już w Panu kiełkuje. A póki co, proszę powiedzieć, o czym była Pana debiutancka książka, dlaczego warto ją odszukać i przeczytać.
Błażej Kusz: Jeśli chodzi o pomysły na kolejne powieści, to mam ich bez liku, a stale pojawiają się nowe. Bardzo chciałbym je wszystkie zrealizować. Problemem jednak pozostaje ciągły brak czasu na wiele rzeczy, w tym pisanie. Jednak, powoli, w swoim tempie, mam nadzieję je ukończyć. Co zaś do pierwszej powieści – główny bohater imieniem Sedif źle znosi trudy codziennego życia, a los sprawia, że wpadają mu w ręce ziarenka Czarosnu, które pozwalają przenosić się do z pozoru idealnej rzeczywistości. Początkowo zażywa je ostrożnie, wręcz niechętnie, ale nowy świat w końcu całkowicie go pochłania. A uwolnić się z niego nie jest łatwo. Warto ją przeczytać, nie tylko dlatego, że Sedif przeżywa w nim barwne, różnorodne przygody. Ale oczywiście jest w tej opowieści ukryte pewne przesłanie, pokazany bardzo poważny problem. Nie brakuje tam dobrej zabawy, ciekawych zdarzeń, ale także i elementów horroru. Książka przeznaczona jest również dla młodzieży 12-14 lat, aczkolwiek wiem, że równie chętnie czytają ją dorośli. Jeżeli tylko ktoś, tak jak ja, lubi baśniowe powieści, to na pewno może odnaleźć w niej coś dla siebie.