3 Szoty z Justyną Bordzio
…Jaką siłę daje mi pisanie życiowych historii: przede wszystkim tworzenie jest dla mnie formą wyrażenia emocji wynikającą z obserwacji. Do tego daje mi pewne poczucie spokoju. Można to porównać do ulgi, jaką odczuwa ktoś po ukończeniu inspirującego, choć trudnego zadania. Skończenie książki to także używając sportowej metafory szczęśliwe zakończenie meczu. Taką moc, którą daje mi pisanie to także świadomość odbioru przez inne osoby mojej twórczości…
Czyt-NIK: Na kartach książki „Zwykłe życie” zapisała Pani historie, które napisało życie. Proszę zdradzić, czy są one kalką prawdziwych historii, czy wymysłem Pani kreatywności i doskonałego wczucia się w życiowe dylematy?
Justyna Bordzio: Zacznijmy może od tego, że każda książka niezależnie od gatunku przemyca w sobie jakieś osobiste doświadczenia. Bardzo rzadko stanowi ona pełne odwzorowanie doświadczeń lub przeżyć autora. Niemniej książki jak i szerzej całą sztukę (film, teatr itd.) tworzą ludzie, których życie, doświadczenie, ogląd sytuacji zewnętrznej nawet nieświadomie pojawia się w utworach. Możemy się zastanowić, czy autor piszący książkę w jakimkolwiek przypadku tworzy w 100% fabułę. Oczywiście nie, książka stanowi pewne odbicie kontekstów społecznych. Autor nie żyje w próżni, a więc jest obserwatorem. Z tego punktu widzenia każda książka, nawet ta bardzo daleka od „życia społecznego”, na przykład SF stanowi w rzeczywistości pewną projekcję, rodzaj kostiumu, w który wpisują się odwieczne bolączki ludzkości. Tym bardziej książki bazujące na tradycyjnej fabule społecznej stanowią takie odbicie. Odpowiadając ostatecznie na pytanie, historie nie są kalką moich prawdziwych doświadczeń, ale są niewątpliwie w dużym stopniu inspirowane szerszym pojęciem doświadczeń społecznych bazując na obserwacji. „Zwykłe życie” to nie są historie z mojego życia, ale umiejętne wyciąganie wniosków i dostrzeganie kontekstów społecznych.
Czyt-NIK: Czytanie książek ma ogromną moc. Siłę, która (do)daje otuchy, nadziei i wiary. Jestem przekonany, że każdy czytelnik znajduje w literaturze cząstkę siebie – swej wrażliwości na świat, na drugiego człowieka. A ciekaw jestem, jaką moc, jaką siłę daje Pani pisanie życiowych historii?
Justyna Bordzio: Z pewnością czytanie książek ma ogromną moc, czego nawet nie uświadamiamy sobie. To stwierdzenie w szczególny sposób odnosi się do czasów współczesnych. Z przykrością obserwujemy ogólny spadek czytelnictwa na rzecz coraz bardziej uproszczonego czy nawet sprymitywizowanego przekazu. To co miało być zachętą do rozwijania wiedzy, czyli cyfryzacja paradoksalnie na skutek niewłaściwego często wykorzystania przyniosła skutki odwrotne. Tymczasem książka to narzędzie, które pozwala rozwijać umiejętność krytycznego myślenia. W tym sensie czytanie ma ogromną moc, stanowiąc antidotum, choćby na dezinformację. Co do odnajdywania cząstki siebie i wrażliwości na drugiego człowieka trudno mi odpowiadać za każdego czytelnika. Ludzie posiadają swój własny unikatowy wewnętrzny system wrażliwości. To oznacza, że każdy w inny sposób odbiera tekst. To samo można powiedzieć o twórcy. Jaką siłę daje mi pisanie życiowych historii: przede wszystkim tworzenie jest dla mnie formą wyrażenia emocji wynikającą z obserwacji. Do tego daje mi pewne poczucie spokoju. Można to porównać do ulgi, jaką odczuwa ktoś po ukończeniu inspirującego, choć trudnego zadania. Skończenie książki to także używając sportowej metafory szczęśliwe zakończenie meczu. Taką moc, którą daje mi pisanie to także świadomość odbioru przez inne osoby mojej twórczości. Ta interakcja powoduje rodzaj satysfakcji. Nie oszukujmy się, każda twórczość bez odbiorcy odbiera wspomnianą moc i motywację do dalszego tworzenia.
Czyt-NIK: „Zwykłe życie” to pierwsza książka Pani autorstwa po którą sięgnąłem, lecz nie jedyna w Pani twórczości. W jakiej kolejności najlepiej sięgać po Pani książki?
Justyna Bordzio: Ciekawe pytanie. Są dwie grupy twórców. Pierwsza to autorzy, którzy od samego początku wiedzą, że treść, którą chcą przekazać będzie wykraczała poza jedną książkę. Taką sytuację mamy choćby w przypadku opowieści składających się z kilku tomów. W skrajnych przypadkach można wręcz mówić o pewnym uniwersum. Natomiast druga grupa, do której zaliczam się również ja to autorzy zamykający daną opowieść w jednej książce. Z tego punktu widzenia każda moja pozycja wydana do tej pory stanowi odrębne uniwersum. W rezultacie to w jakiej kolejności czytelnik zechce sięgnąć po moje książki zależy od gustu, indywidualnego podejścia czy również motywacji. Zaletą zamkniętych opowieści jest właśnie dowolność w kolejności sięgania po twórczość. W przypadku historii rozpisanych na kilka tomów czy nawet większą sieć zależności kolejność jest ważna. Tutaj nie ma ona większego znaczenia. Każdą moją książkę należy traktować jako osobną historię. Niemniej to co łączy moją twórczość to silne zakorzenienie w społecznych procesach, ich obserwacja i przekładanie na język opowieści.
