3 Szoty z Stachem Szulistem
Mnie najbardziej cieszy, że wśród czytelników wielu to osoby starsze, seniorzy, co wiem na podstawie spotkań autorskich, gdzie przeważają bardzo dojrzali czytelnicy i z wielkim zrozumieniem podchodzący do tematu inności w prozie. To bardzo cieszy. Natomiast jeśli już trafiają się głosy dezaprobaty dla tej książki, tej tematyki, to płyną ze strony młodych, co mnie szczególnie dziwi, ponieważ to młodzi ludzie najczęściej mówią o potrzebie tolerancji i prawa do wolności.
Czyt-NIK: Na kartach książki „Książę z Jemenu” dotyka Pan tematu, który dla wielu jest tematem niewygodnym. Kwestii budzących społeczny sprzeciw. Ta książka jest głosem osób, dla których miłość nie zna granic, jest uczuciem nie zważąjącym na opinie drugiego człowieka. Skąd pomysł na napisanie takiej historii?
Stach Szulist: Wszystko właśnie wzięło się w przypadku tej książki z powodu rzeczonego sprzeciwu społecznego – przynajmniej części społeczeństwa, które pozwoliło się wciągnąć w tę grę w budowanie nienawiści do innych, w tym społeczności LGBTQ+ – coraz odważniej wyrażanego przez osoby publiczne w różnych kampaniach politycznych, wyborczych. Od zawsze opowiadam się za szeroko rozumianą tolerancją wobec inności (tu by się prosiło zdefiniować znaczenie pojęcia INNOŚĆ, lecz nie czas i miejsce po temu), więc słuchając potęgujących się głosów nienawiści, niechęci wobec gejów, imigrantów, dojrzewała we mnie chęć wyjścia ze swoim NIE dla takich głosów nieco dalej, niż tylko krąg znajomych. O ile jeszcze pogardliwe opinie zwykłych ludzi mogłem jakoś przetrawić, zepchnąć na karb ludzkiej niefrasobliwości, czy głupoty, to wyrażanie nienawiści przez osoby publiczne, polityków ze świecznika, odbierałem jako coś groźnego, wobec czego obojętnym być nie można i nie wolno. Znam trochę historię i wiem, że od takich słów niejednokrotnie zaczynały się pogromy i ludobójstwa, czy Holokaust (wystarczy wspomnieć Rwandę i Bałkany z lat dziewięćdziesiątych, rzeź Ormian, czy to, co dzieje się na oczach świata obecnie w Strefie Ghazy, za przyzwoleniem części tego świata). Zdaję sobie sprawę, że ta książka myślenia zainfekowanych niechęcią do społeczności LGBTQ+ nie zmieni – choć chciałbym, by tak się stało – ale niech chociaż będzie jeszcze jednym krokiem ku zmianie na lepsze, przychylniejsze spojrzenie. W ogóle nie rozumiem tej niechęci, bardzo często płynącej z kręgów katolickich, bowiem – jak można wielokrotnie usłyszeć w Kościele – w obliczu Pana wszyscy jesteśmy tacy sami, dziećmi bożymi, więc skąd te pomysły na stygmatyzowanie innych? Czyżby po katolicku, ale jednak wbrew Bogu? Mam też w tym względzie pretensję do rządzących, polityków w ogóle, za poziom bezczelności, w kontekście której dają sobie prawo decydowania o tym, jak mamy kochać, kogo, kiedy i gdzie? Nie byłoby w społeczeństwie takiego rozchwiania poglądów w kwestii wszelkich mniejszości, w tym seksualnych, gdyby więcej mądrości spływało do ludzi od polityków i ich mediów. Bo nie wiem, jak by się czuli, gdyby nagle ktoś zaczął im układać życie, zaglądać pod kołdrę, kazać myśleć inaczej, niż myślą. Z takich właśnie pobudek, i kilku innych jeszcze, narodził się pomysł napisania Księcia z Jemenu, z takimi właśnie bohaterami, Polakiem i Jemeńczykiem, w dodatku będących gejami.
Czyt-NIK: „Książę z Jemenu” to powieść o młodzieńczej fascynacji. O poszukiwaniu siebie, miłości, akceptacji. Do jakiej grupy czytelników kieruje Pan tę powieść?
Stach Szulist: Pisząc Księcia z Jemenu zakładałem, że będzie to pozycja skierowania głównie do młodych czytelników, zresztą do kategorii young adult została przez wydawnictwo zakwalifikowana. Ale w trakcie pisania świadomie też unikałem nasycenia tekstu tzw. językiem aktualnie używanym przez młodzież – mam na uwadze te wszystkie słowa z kategorii „młodzieżowego słowa roku” – by po czasie nie okazało się, że jest to język już nieaktualny, niezrozumiały przez to. To z kolei sprawiło, że po książkę sięgają czytelnicy w różnym wieku. Mnie najbardziej cieszy, że wśród czytelników wielu to osoby starsze, seniorzy, co wiem na podstawie spotkań autorskich, gdzie przeważają bardzo dojrzali czytelnicy i z wielkim zrozumieniem podchodzący do tematu inności w prozie. To bardzo cieszy. Natomiast jeśli już trafiają się głosy dezaprobaty dla tej książki, tej tematyki, to płyną ze strony młodych, co mnie szczególnie dziwi, ponieważ to młodzi ludzie najczęściej mówią o potrzebie tolerancji i prawa do wolności. Zatem obstaję przy tym, że jest to powieść dla każdego czytelnika, wiek bez znaczenia.
Czyt-NIK: Po przeczytaniu książki „Książę z Jemenu” wiem, że chętnie przeczytam Pana najnowszą powieść. Proszę zdradzić, kiedy trafi ona do księgarń?
Stach Szulist: Powieść ukazała się nakładem Wydawnictwa WasPos, zatem o planach wydawniczych moich książek z tego wydawnictwa wspomnę. Już wiem, że będzie kontynuacja Księcia, a na jednej ze stron okładki Księcia z Jemenu jest informacja, iż w planach WasPos są dwie kolejne moje historie – „Szczęście znalezione pod łóżkiem” oraz „Najpiękniejszy”. Obie zupełnie inne tematycznie niż Książę z Jemenu. Kiedy trafią do księgarń? W chwili, gdy udzielam odpowiedzi na to pytanie, nie mam jeszcze wiedzy co do terminów.