3 Szoty z Michałem Janem Sobocińskim
…chęci na komponowanie takich historii biorę ze zwykłych potrzeb tworzenia. Odkąd pamiętam lubię stwarzać. Stąd zamiłowanie do gier strategicznych, gier RPG oraz RTS…
Czyt-NIK: Czytelnik, który sięgnie po książkę „Purpurowy Byk” odkryje nieodkryte obszary wyobraźni. Proszę dodać kolejne powody, przemawiające za tym, że warto przeczytać drugą część cyklu WIESZCZBA KOŃCA CZASÓW
Michał Jan Sobociński: Przyczyna jest prosta i niemiłosiernie przewidywalna. „Purpurowy Byk” to kontynuacja opowieści, której bohaterów rzuciłem w wir zaskakująco skomplikowanych wydarzeń. Wątki, mam nadzieję, się klarują. Poniekąd odsłaniam też kolejne informacje o świecie, a także, co ważniejsze, prezentuję motywacje głównych postaci. Rozwijam także zagadnienie magii i nadaję wydarzeniom odpowiedni im bieg. Jeśli „Srebrny Kruk” był wstępem, to „Purpurowy Byk” jest rozdziałem pierwszym „Wieszczby Końca Czasów”
Czyt-NIK: „Purpurowy Byk” to zdecydowanie książka, która zabierze nas do świata, w którym nasza czytelnicza wyobraźnia wkracza do wymiaru sięgającego zenitu. Do świata, który pozwoli nam choć na chwilę oderwać się od tego rzeczywistego. Jak określiłby Pan swój świat, do którego wkracza Pan podczas tworzenia fantastycznych historii?
Michał Jan Sobociński: Z tym oderwaniem się od świata rzeczywistego to nie tak… Większość relacji i powiązań między postaciami, a także instytucjami lub władzą, starałem się konstruować na podstawie świata rzeczywistego. Gdybym miał się jednak pokusić o konkretne określenie: to mroczne fantasy, brudne i ponure, aczkolwiek zbudowane na fundamencie języka gawędziarskiego, z poetyckimi momentami. Głównie w scenach, które takiej estetyki — moim skromniutkim zdaniem — wymagają.
Czyt-NIK: „Purpurowy Byk” to zdecydowanie fantasty z górnej półki. To tytuł dla czytelników ambitnych, którzy podczas czytania uwielbiają odkrywać, poznawać, przenosić się w inny wymiar. Wymiar, który tworzą wyrazy ułożone w genialnym szyku. Proszę zdradzić skąd czerpie Pan energię, siłę, do pisania historii, których tworzenie zazdrościć mogą Panu czołowe nazwiska fantasy?
Michał Jan Sobociński: Jeśli chodzi o nasze polskie poletko, to czołowe nazwiska fantasy stronią od budowania takich powieści. Z prostej przyczyny — to się nie sprzedaje. A szkoda. Natomiast chęci na komponowanie takich historii biorę ze zwykłych potrzeb tworzenia. Odkąd pamiętam lubię stwarzać. Stąd zamiłowanie do gier strategicznych, gier RPG oraz RTS. Co zaś siły się tyczy, tejże mam mało. Stąd ślimacze tempo i długi czas oczekiwania na kontynuację „Wieszczby…”. Acz mogę zdradzić, że połowa „Złotej Traszki” jest już napisana