Wywiady

3 Szoty z Aleksandrem Sową

…Znam od podszewki procedury, zasady, realia pracy organów ścigania i czynności procesowych. Dzięki temu moje kryminały cechuje wysoki poziom realizmu — bez stereotypów i śmiesznych uproszczeń. Niestety, nie o wszystkim mogę napisać. Staram się grać emocjami — to dla mnie kluczowe, bo to właśnie dla emocji czytelnik sięga po kryminał. Nasycam nimi swoje książki…

Czyt-NIK: Wierzę mocno w to, że za jakiś czas spotkamy się z Olgą Olszewską na szklanym ekranie. Czy to w kinowej sali, czy w domowym zaciszu. Stworzył Pan materiał, o który powinni bić się filmowi producenci. Proszę zdradzić, którą aktorkę widziałby Pan w głównej roli? A gdyby Pan mógł wystąpić również w tym filmie, to bardziej w roli Mariana Żwirskiego czy Bernarda Bednara?

Aleksander Sowa:  Rzeczywiście — Olga Olszewska zasługuje na to, by ożyć na ekranie. To postać silna, nieoczywista, pełna sprzeczności. Gdybym miał wskazać aktorkę, która mogłaby ją zagrać, postawiłbym na Panią Agnieszkę Żulewską. Pochodzi z Opolszczyzny i, moim zdaniem, potrafi pokazać jednocześnie siłę i kruchość — a właśnie taka jest Olga. Co do mnie… Gdyby ktoś naprawdę się uparł, żebym wystąpił w tym filmie, wybrałbym Bernarda Bednara. Ale mówiąc całkiem serio — wolę zostawić to zawodowcom. Fizycznie nie pasuję do żadnej z tych postaci i zdecydowanie lepiej czuję się po drugiej stronie historii — jako jej autor.

Czyt-NIK: „Separacja” to kryminał na kartach którego fenomenalnie „dryblinguje” Pan naszymi emocjami. Emocjami, które potęgują na sile wraz z kolejnymi elementami fabuły, do których docieramy podczas prowadzonego śledztwa. Czy praca policjanta jest ułatwieniem w pisaniu kryminałów? A może jest „przekleństwem”?

Aleksander Sowa: Ma to swoje jasne i ciemne strony. Znam od podszewki procedury, zasady, realia pracy organów ścigania i czynności procesowych. Dzięki temu moje kryminały cechuje wysoki poziom realizmu — bez stereotypów i śmiesznych uproszczeń. Niestety, nie o wszystkim mogę napisać. Staram się grać emocjami — to dla mnie kluczowe, bo to właśnie dla emocji czytelnik sięga po kryminał. Nasycam nimi swoje książki. A ponieważ wielu z tych emocji nie da się przeżyć, nie będąc policjantem, mam świadomość, że daję czytelnikowi coś naprawdę wyjątkowego. Bo przecież każdy się zgodzi, że wyobrażenie sobie, czym jest zło, to coś zupełnie innego niż jego osobiste doświadczenie. To wyróżnia moje książki na tle innych, ale niesie też pewien ciężar. Znalezienie złotego środka między rzeczywistością a dynamiką powieści bywa frustrujące — zwłaszcza że nie mogę przekroczyć granicy, która sama w sobie jest niejasna. Pisząc, jestem przede wszystkim autorem — i jako taki mogę dać czytelnikom oryginalną, wysokiej jakości rozrywkę. A że moje kryminały są inspirowane prawdziwymi wydarzeniami, pisanie staje się dla mnie sposobem na oswajanie tego, czego nie da się zapomnieć.

Czyt-NIK: „Separacja” to pierwsza część trylogii. Proszę zdradzić, czy w Pana wyobraźni powstają już kolejne sceny, wątki kryminalnej intrygi z Olgą Olszewską w roli głównej? Ciekaw jestem również, czy trylogia ta przerodzi się kiedyś w petralogię, pentalogię, heksalogię…?

Aleksander Sowa: Sceny z Olgą nie tylko powstają — one mnie wręcz prześladują. To bohaterka, która nie daje mi spokoju. Potrafię pracować nad zupełnie inną książką, a ona nagle wchodzi mi do głowy i domaga się, żebym właśnie teraz, natychmiast, zapisał jej historię. Nie wiem jeszcze, co będzie dalej. Druga część trylogii opolskiej jest już w zaawansowanej fazie, a zakończenie ostatniego tomu — trzeciego — noszę w sobie od samego początku. Zobaczymy, jak Olgę przyjmą czytelnicy. Nie wykluczam, że jeśli przetrwa trylogię, to pojawi się więcej niż trzy tomy. Może petralogia, może heksalogia… To już zależy od niej. I od czytelników.

Autorką zdjęcia Aleksandra Sowy jest Marta Majewska

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…